Klamka zapadła. Wszystko jasne ws. walkowera dla Barcelony. Oficjalny komunikat
W Hiszpanii wybuchło gigantyczne poruszenie, kiedy gruchnęła wiadomość, że Osasuna postanowiła złożyć skargę na Barcelonę i domaga się walkowera. Argumentowała to tym, iż w spotkaniu wziął udział rzekomo nieuprawniony do tego zawodnik - Inigo Martinez. "Duma Katalonii" wygrała 3:0, ale mimo to musiała drżeć o to, czy La Liga nie odbierze jej punktów. Decyzję Komitetu Dyscyplinarnego RFEF FC Barcelona poznała w piątek.

FC Barcelona po spotkaniu ligowym z Osasuną znalazła się w tarapatach. Wygrała 3:0, ale komfort świętowania kolejnego korzystnego wyniku mocno zaburzyły wiadomości, które zaczęły spływać z hiszpańskich mediów. Oto niektóre źródła sugerowały, że w spotkaniu mógł wystąpić nieuprawniony do tego zawodnik. Mowa o Inigo Martinezie, który ostatecznie nie wyjechał na zgrupowanie reprezentacji Hiszpanii. Powodem był zgłoszony uraz. Ten okazał się jednak kompletnie niegroźny.
Wielkie zamieszanie po meczu GFC Barcelona - Osasuna. Groźba walkowera wisiała nad głową
Przepisy stanowią, że piłkarze, którzy zostali odesłani do klubu ze zgrupowania reprezentacji, nie mogą wystąpić w żadnym spotkaniu przez przynajmniej pięć dni od zakończenia przerwy reprezentacyjnej. "Azulgrana", zdaniem włodarzy Osasuny, do tego przepisu się nie zastosowała. Stąd wnioskowano o ukaranie jej walkowerem. Nie uwzględnili oni jednak w swoich kalkulacjach faktu, że mecz został przełożony względem pierwotnego terminu. A to zupełnie zmieniało narrację.
W Barcelonie panował względny spokój. Joan Laporta został poinformowany przez swoich doradców, że roszczenia kierownictwa klubu z Pampeluny są irracjonalne, a zespół nie zostanie ukarany. Całkowitej pewności jednak mieć nie mogli. W piątek Barcelona i Osasuna poznały oficjalną decyzję Komitetu Dyscyplinarnego RFEF w tej sprawie.
Wniosek Osasuny odrzucony. Włodarze Barcelony nie mogą jednak spać spokojnie
Uznano, że w tej sytuacji nie doszło do złamania przepisów, a Martinez miał pełne prawo wystąpić w spotkaniu. Zgodnie z oficjalnym komunikatem, wycofanie obrońcy Barcelony z kadry reprezentacji odbyło się w zgodzie z obowiązującymi procedurami. Z takim werdyktem nie mogło się jednak pogodzić kierownictwo pokonanych.
Chociaż z uwagi na przebieg meczu, fakt, że był on przełożony, a także czas, przez jaki komisja wnikliwie analizowała przedstawione materiały, roszczenia Osasuny wyglądają karykaturalnie, klub zamierza się odwoływać. Taką informację przekazał Alberto Sanz z redakcji (COPE). Zgłosi ona w najbliższych dniach wniosek do Komitetu Odwoławczego.
Nie brakuje głosów, że taka postawa kierownictwa Osasuny jest mocno rozczarowująca. Z jednej strony klub z Pampeluny w trudnej sytuacji, jaką była tragiczna śmierć członka sztabu medycznego "Blaugrany" Carlesa Minarro zachował się z klasą i wsparł Barcę. Teraz stara się za wszelką cenę zdyskredytować pewne zwycięstwo, niejako psując swój wizerunek w oczach postronnych także fanów. Tym samym sprawa wciąż ostatecznie nie została domknięta i będzie miała dalszy ciąg.













