Nagła rezygnacja Linette, a to nie wszystko. Nie skończy się na reprezentacji
Brak nazwiska Magdy Linette w składzie reprezentacji Polski na decydujący mecz z Ukrainą w Billie Jean King Cup była sporym zaskoczeniem. Poznanianka, pod nieobecność Igi Świątek i Magdaleny Fręch, pełniła rolę liderki drużyny prowadzonej przez kapitana Dawida Celta. 33-letnia zawodniczka wyjaśniła już powód swojej nieobecności, ale też przekazała inne wieści. Też niewesołe, bo na tej jednej absencji sprawa się niestety nie skończy.

Magda Linette bardzo dobrze spisała się w czwartek w spotkaniu ze Szwajcarią - pokonała Viktoriję Golubic 6:4, 6:3, zapewniła Polsce wygraną w całym starciu, bo już wcześniej swój mecz z Jil Teichmann wygrała Katarzyna Kawa. A później debel Maja Chwalińska/Martyna Kubka dopełnił dzieła - Polska wygrała 3:0.
W piątek Biało-Czerwone miały zaplanowane starcie z Ukrainą - zapewne decydujące o awansie którejś z tych drużyn. Już przy samym braku Igi Świątek Ukrainki były faworytkami, ale kibice liczyli, że Linette powalczy w starciu pierwszych rakiet z Eliną Switoliną. I duże było zdziwienie, gdy zamiast poznanianki w składzie znalazła się Maja Chwalińska, najwyżej obecnie notowana w singlu z polskich zawodniczek obecnych w Radomiu i zdolnych do gry. Bo Linette zdolna nie była.
Magda Linette musiała wycofać się ze starcia z Eliną Switoliną. I nie zagra też w Rouen, to efekt choroby
Doświadczona tenisistka poinformowała o powodach swojej decyzji w mediach społecznościowych. Napisała m.in. "z powodów zdrowotnych nie jestem dziś w stanie wyjść na kort. Mój stan niestety nie pozwala mi nawet na to, by być obecna podczas meczu i wspierać drużynę z ławki" - napisała.
I nie jest to koniec złych informacji. Poznanianka powiadomiła bowiem, że nie poleci do Francji - tam byłaby jedną z gwiazd turnieju WTA 250 w Rouen. Miała pewne rozstawienie, prawdopodobnie z "trójką", rok temu zagrała o tytuł ze Sloane Stephens. No i taki turniej, grany pod dachem, byłby dla niej przetarciem przed trzema kluczowymi turniejami na mączce: w Madrycie, Rzymie i Paryżu, choć być może jeszcze zdecyduje się na występ w Strasbourgu.

"To dla mnie bardzo trudny moment, ale muszę zadbać o swoje zdrowie i powrót do pełni sił" - napisała 33-letnia tenisistka AZS Poznań i podziękowała za liczne wsparcie od kibiców.
Jeśli zdoła się wykurować, wystąpi w WTA 1000 w Madrycie - ten turniej ruszy we wtorek 22 kwietnia. Poznanianka w najbliższy poniedziałek będzie zajmować 30. miejsce w rankingu WTA, a to oznacza, że w Madrycie zostanie rozstawiona. I tym samym nie będzie musiała grać w pierwszej rundzie.
Zobacz również:











