Reklama

Reklama

Eliminacje MŚ 2022

Karol Świderski, "morderca o twarzy dziecka". Od 1-15 do dedykacji Bońka

Karol Świderski, strzelec jedynego gola meczu Albania - Polska, to człowiek Paulo Sousy. U Portugalczyka zadebiutował w reprezentacji Polski, zagrał na Euro 2020, w końcu zdobył najważniejszego gola w swoim życiu. Paulo Sousa podkreśla rozwój Karola Świderskiego, Cezary Kulesza wieszczył jego gola, a Zbigniew Boniek zadedykował mu piosenkę "Oh, Carol". 24-latek z Rawicza pozostanie jednak zapewne tym samym skromnym chłopakiem. Kim jest Karol Świderski? Oto krótka sylwetka napastnika PAOK-u, mistrza Grecji z Salonik.

Karol Świderski bohaterem całej Polski mógł zostać w czerwcu, podczas meczu Hiszpania - Polska w Sewilli na Euro 2020. Tak, to Robert Lewandowski zdobył wtedy jedynego gola dla Polski, ale nim to się stało, Karol Świderski był tego bardzo bliski. Najpierw po dośrodkowaniu Roberta Lewandowskiego strzelił nad bramką Hiszpanów, a potem po odbiorze na połowie rywala, fantastycznie wymanewrował Koke i potężnie huknął zza pola karnego. Piłka odbiła się od słupka, a dobitka Roberta Lewandowskiego była nieskuteczna. - Mi zawsze tyle brakuje - mówił do Michała Zachodnego ze związkowego serwisu Łączy nas Piłka, pokazując na palcach jak blisko było gola. W Tiranie gol Karola Świderskiego już padł. I był to zapewne najważniejszy gol w życiu Karola Świderskiego i - wszystko na to wskazuje - najważniejsza bramka za kadencji Paulo Sousy. Bramka, która de facto dała nam prawo gry w barażach o mundial Katar 2022.

Reklama

Karol Świderski - po golu dla Polski celem ataków kibiców Albanii

Ta cała scena związana z jedynym golem w meczu Albania - Polska dość dobrze obrazuje Karola Świderskiego. Najpierw - gol po pewnym, technicznym strzale, zdobyty krótko po wejściu na boisko (przecież gole zmienników to cecha charakterystyczna kadencji Paulo Sousy). Potem z albańskich trybun pofrunęły butelki i inne przedmioty, a celem rzutów był przede wszystkim Karol Świderski, jako zdobywca gola. A jednak sam piłkarz, w wywiadzie, który dla Polsatu Sport przeprowadził Marcin Feddek, próbował brać część winy na siebie, tłumacząc, że może zbyt ekspresyjnie się cieszył.

Wyszła tu skromność Karola Świderskiego, a przecież powód do radości był potężny. Choć napastnik strzelał już wcześniej gole w reprezentacji Polski (w debiucie z Andorą, w towarzyskim meczu z Islandią oraz po jednym w dwóch meczach z San Marino), to jednak żaden nie miał takiego ciężaru gatunkowego.

Karol Świderski - wynalazek Paulo Sousy

Ma rację Paulo Sousa, gdy po meczu Albania - Polska, mówił o rozwoju Karola Świderskiego: - Karol jest bardzo mobilny, ma dobrą technikę, jest coraz bardziej skupiony na strzelaniu goli. Potrafi utrzymać się przy piłce plecami do bramki, wziąć udział w akcji kombinacyjnej, dograć ostatnie podanie.

I dziś można powiedzieć, że Paulo Sousa miał tę rację co do Karola Świderskiego od początku. I przed meczem z Andorą, i przed Euro 2020, i nawet teraz przed grą w Tiranie, Karol Świderski nie był oczywistym wyborem.  A jednak Sousa dał mu zagrać w niemal każdym meczu swojej kadencji (wyjątkiem był premierowy mecz selekcjonera, Węgry - Polska), a były napastnik Jagiellonii Białystok odpłaca się grą na miarę (powyżej?) swojego potencjału, dobrą grą kombinacyjną, próbami wchodzenia w pojedynki, w końcu - uogólniając - pomaganiem Robertowi Lewandowskiemu. I gdy "Lewego" na boisku nie było - z Anglią na Wembley - Karol Świderski zagrał swój najsłabszy mecz w kadrze, z czym się nie kryje.

Gdy w poprzedzającym mecz w Tiranie, spotkaniu z San Marino, Tomasz Kędziora strzelał gola na 3-0, wcześniej piękną sztuczkę techniczną (strzał piętą tyłem do bramki) zademonstrował Karol Świderski. To też świadczy o jego rosnącej pewności siebie w reprezentacji Polski. 

Karol Świderski - drugi z Rawicza po Dariuszu Skrzypczaku

A ta pewność siebie Karola Świderskiego przez lata musiała rosnąć. Gdy na zgrupowaniu młodzieżówki Czesława Michniewicza, podczas oglądania w tv meczu reprezentacji z Czarnogórą, odpowiedział trenerowi, że na turniej z dorosłą kadrą pojedzie "dwóch kolegów i on", był w tym jeden wielki żart niż jakaś bufonada. Zresztą, w podcaście ŁnP "Radio Polska Europa", Karol Świderski mówił wprost, że jeszcze w święta 2020 nawet nie marzył, że za pół roku pojedzie na mistrzostwa Europy. Za kadencji selekcjonera Jerzego Brzęczka, nieszukającego czwartego do brydża dla trójki napastników Robert Lewandowski - Arkadiusz Milik - Krzysztof Piątek, nie było o tym mowy.

CZYTAJ TEŻ: Karol Świderski po meczu Polska - San Marino: Lepsza pierwsza połowa

Karol Świderski to wychowanek Rawii Rawicz. Rawicz z futbolem się nie kojarzy, wcześniej ze znanych piłkarzy w świat wypuścił tak naprawdę tylko byłego pomocnika Lecha Poznań, Dariusza Skrzypczaka. Jak czytamy w tekście Tadeusza Danisza na Łączy nas Piłka, Karol Świderski pierwsze treningi w Rawii zaliczył, gdy poszedł do podstawówki. - Organizowaliśmy wtedy wielki turniej szkolny dla klas podstawówek z Rawicza i okolic. To był rok 2003. I wtedy Karol się u nas pojawił, miał sześć lub siedem lat. Dla młodego chłopaka początki nie były łatwe. Pierwszy mecz zagrał ze starszymi kolegami, a jego drużyna przegrała z Kanią Gostyń 1-15. Jedyną bramkę zdobył... Karol. Był niskim chłopakiem, wątłym, chudym, ale bardzo walecznym. W walce ze starszymi chłopakami nauczył się takiej zadziorności. Czasem go przepychali rywale, z czasem on ich zaczął przepychać. Radził sobie, bo musiał - opisuje na Łączy nas Piłka trener Marcin Stochaj. "Zdyscyplinowany" i "pokorny" - tymi słowami określa Karola Świderskiego jeden z jego pierwszych trenerów.

Karol Świderski - "babyface killer". Z Łodzi, przez Białystok, do Salonik

Droga Karola Świderskiego do reprezentacji Polski z Rawicza wiodła dalej przez UKS SMS Łódź (to tam dorobił się ksywki "babyface killer", czyli "morderca o twarzy dziecka", nawiązującej do pseudonimu Ole Gunnara Solskjaera z Manchesteru United), skąd do Jagiellonii Białystok ściągnął go Michał Probierz. - Na początku nieco się obawiałem, jak to będzie. Czy wytrzymam psychicznie, czy dam radę... - przyznawał w rozmowie z Łączy nas Piłka. Dał radę. A trener Michał Probierz w tym pomógł, dużo z nim rozmawiał.

Po udanej jesieni 2018 r. (osiem goli w Ekstraklasie), Karol Świderski zamienił Jagiellonię na PAOK, Białystok na Saloniki. Wcześniej miała pytać o niego Legia Warszawa, potem toczyły się też negocjacje z włoskimi klubami (Bologna, Genoa), w końcu polski napastnik odrzucił świetną finansowo propozycję z Chin. PAOK z Karolem Świderskim wygrał mistrzostwo Grecji 2019, potem do gabloty dorzucił Puchar Grecji 2021. Liga grecka, z której 25 lat temu Andrzej Juskowiak odchodził, bo - jak przyznawał, "jego goli nie pokazywała żadna telewizja w Polsce, nawet Eurosport", wciąż nie cieszy się wielkim poważaniem w Polsce, ale na szczęście dla Karola Świderskiego, Paulo Sousa na to nie patrzy.

Karol Świderski prywatnie - tata Antosia, mąż Martyny

Karol Świderski w Salonikach przedłużył umowę z klubem, z Grecji nie spieszy mu się uciekać, bo - jak sam przyznawał - w słonecznym klimacie dobrze czuje się jego rodzina: żona Martyna i synek Antoś, który imię dostał po nieżyjącym już dziadku piłkarza. Dziadku, który zaprowadzał Karola Świderskiego na pierwsze treningi. Jeśli ktoś szuka fot z imprez piłkarzy, to konto Karola Świderskiego na Instagramie jest złym adresem - w zdecydowanej większości znajdziemy tu rodzinne zdjęcia.

Karol Świderski i wyrazy uznania od Zbigniewa Bońka i Cezarego Kuleszy

Po meczu Albania - Polska, prezes PZPN Cezary Kulesza chwalił piłkarza, który grał w jego Jagielonii Białystok, a Zbigniew Boniek zadedykował Karolowi Świderskiemu piosenkę Paula Anki.

Zachowując proporcje, Karol Świderski stał się dla Paulo Sousy tym, kim dla Jerzego Brzęczka był Krzysztof Piątek, a dla Adama Nawałki - Arkadiusz Milik. "Ten drugi" napastnik u boku Roberta Lewandowskiego potrafi wykonać świetną robotę.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama