Przedwczesna radość Norwegów. FIS wyjaśnia decyzję
Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) poinformowała we wtorek (1 kwietnia) o zniesieniu tymczasowego zawieszenia wobec pięciu norweskich skoczków narciarskich, na których kara została nałożona po mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim. Nie wszyscy jednak zrozumieli do końca treść tego komunikatu. Także Norwegowie. Skontaktowaliśmy się zatem z FIS i wyjaśniliśmy wątpliwości.

Pod koniec mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim wybuchła afera, jakiej w skokach nie było. Okazało się, że Norwegowie oszukiwali i w swoich kombinezonach stosowali niedozwolone elementy. Najprościej mówiąc, stosowali technologiczny doping.
Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) początkowo zdyskwalifikowała dwóch skoczków. Tym samym medal na dużej skoczni stracił Marius Lindvik, który wcześniej na normalnej skoczni został mistrzem świata. Drugim zdyskwalifikowanym był Johann Andre Forfang.
- To czarny dzień dla skoków - mówił wówczas Sandro Pertile, dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich, który w niedawnej rozmowie z Michałem Chmielewskim z TVP Sport przyznał, że myślał wówczas o rezygnacji.
FIS zniosła zawieszenie skoczków. Kluczowych kilka słów
Następnym krokiem było zawieszenie wspomnianych skoczków. Za moment do tego grona dołączyło trzech kolejnych zawodników z Norwegii: Robin Pedersen, Kristoffer Sundal i Robert Johansson. To samo spotkało trzy osoby z norweskiego sztabu, w tym trenera Mariusa Breviga.
Dwa dni po zakończeniu sezonu FIS zniosła tymczasowe zawieszenie dla skoczków, ale podtrzymała dla osób sztabu, które były bezpośrednio zaangażowane w oszustwo, które ośmieszyło FIS.
"Tymczasowe zawieszenie zawodników było konieczne w celu ochrony czystości zawodów. Ten wymóg nie obowiązuje już po zakończeniu sezonu 2024/2025. Marius Lindvik, Johann Andre Forfang, Robin Pedersen, Kristoffer Sundal i Robert Johansson będą zatem mogli uczestniczyć w sesjach treningowych lub innych zajęciach organizowanych przez Norweski Związek Narciarski lub inne narodowe związki narciarskie ze skutkiem natychmiastowym. Tymczasowe zawieszenie trzech sędziów z męskiej drużyny skoków narciarskich Norwegii pozostaje w mocy" - brzmiało oświadczenie FIS.
Kluczowe w nim są właśnie słowa "organizowanych przez Norweski Związek Narciarski lub inne narodowe związki narciarskie". Nie wszyscy jednak zrozumieli do końca ich znaczenie i zaczęto pisać o tym, że Norwegowie wrócą do rywalizacji w kolejnym sezonie.
Norwegowie wrócą do Pucharu Świata? FIS jasno stawia sprawę
Zresztą wśród norweskich działaczy też nastąpiła przedwczesna radość. Tonowali ją jednak niektórzy dziennikarze z tego kraju, którzy precyzyjnie starali się odczytywać komunikat FIS.
"Oznacza to, że norwescy skoczkowie mogą normalnie uczestniczyć w reprezentacji, trenować i rywalizować" - napisał w komunikacie prasowym Ola Keul, pełniący obowiązki sekretarza generalnego Norweskiego Związku Narciarskiego.
Skoro w samej Norwegii nie do końca mają świadomość, co oznacza oświadczenie FIS, postanowiliśmy sami zapytać federację o to, jak odczytywać ten komunikat.
Komunikat prasowy jest bardzo jasny: tymczasowe zawieszenie zostało zniesione natychmiast po zakończeniu sezonu Pucharu Świata, ponieważ w tej chwili nie odbywają się żadne zawody FIS w skokach narciarskich. W międzyczasie trwa dochodzenie prowadzone przez Biuro ds. Etyki i Zgodności FIS. Wyniki dochodzenia będą stanowić podstawę do ustalenia statusu zawieszenia każdej ze stron zaangażowanych w sprawę do czasu wznowienia zawodów w skokach narciarskich tego lata
Sprawa jest zatem jasna. Odwieszeni skoczkowie mogą normalnie trenować. FIS nie chce zakłócać bowiem ich przygotowań do sezonu, gdyby mieli w nim wystąpić. Na decyzję o tym, czy są winni, czy nie, musimy poczekać. Wciąż zatem nie jest jasne, czy tych pięciu skoczków weźmie udział w Letnim Grand Prix i Pucharze Świata w przyszłym sezonie.
Zobacz również:














