Reklama

Reklama

Finał PHL. GKS Tychy pokonał Comarch Cracovię i został mistrzem Polski

Hokeiści GKS-u Tychy po raz czwarty zdobyli mistrzostwo Polski. Ekipa Andrieja Gusowa pokonała Comarch Cracovię 2-1 w szóstym meczu finałowym i całą serię wygrała 4-2. Tyszanie przełamali klątwę i po sześciu finałowych porażkach z krakowianami po raz pierwszy pokonali ich w decydującej rozgrywce.

Tyszanie szybko mieli okazję atakowania w przewadze liczebnej, ale Cracovia obroniła się grając w osłabieniu, gdy na ławkę kar trafił Kamil Kalinowski.

Reklama

W 11. minucie tyszanie stracili krążek we własnej tercji, przejął go Adrian Gajor, a ponieważ miał sporo wolnej przestrzeni, idealnie wycelował i John Murray był bez szans.

Oba zespoły grały bardzo twardo i co chwilę dochodziło do ostrych spięć. Efektem zaostrzającej się gry była kara dla Michala Vachovca. Sędziowie popełnili w tej sytuacji duży błąd, bo jeśli rzeczywiście uznali, że Filip Komorski został zaatakowany łokciem w okolice głowy lub szyi, to powinni ukarać Mateusza Bepierszcza.

GKS był coraz bliżej zdobycia wyrównującego bramki. W 19. minucie krążek przelobował Miroslava Koprzivę po strzale Michaela Cichego, ale Glebowi Klimience nie udało się wpakować go do siatki. Osiem sekund przed końcem pierwszej tercji Mateusz Gościński sprytnie wrzucił krążek przed bramkę tak, że odbił się od Patryka Noworyty, a potem od krakowskiego bramkarza i wpadł do siatki.

Oba zespoły prezentowały bardzo zdyscyplinowany hokej na początku drugiej tercji, ale po kilku minutach mieliśmy okres efektownej gry, w którym akcje przenosiły się spod jednej pod drugą bramkę. 

Znów zakotłowało się pod bramką tyszan i na ławkę kar odesłani zostali Paweł Zygmunt i Komorski. Na lodzie zrobiło się więc więcej miejsca, ale żadnej z drużyn nie udało się tego wykorzystać. Gdy tylko wrócili wrócili do gry, Alesz Jeżek zupełnie bez sensu uderzył kijem w twarz Michała Kotlorza i dostał podwójną karę mniejszą. Gospodarze znów byli w tarapatach, ale obronili się grając w czterech przeciwko pięciu rywalom przez cztery minuty.

Na przełomie drugiej i trzeciej tercji to krakowianie grali w przewadze, jednak nie wykorzystali okazji. Tyszanie bardzo mocno przycisnęli w 47. minucie i bardzo bliscy zdobycia gola byli Aleksiej Jefimienko, a już po chwili Klimienko, ale Koprziva nie dał się pokonać. Bohaterem Cracovii mógł zostać Gajor, jednak spudłował, choć miał przed sobą odsłoniętą bramkę.

Nie minęła minuta, a dynamiczną akcję przeprowadził Jakub Witecki, strzelił w bandę obok bramki, ale krążek wrócił i szansę miał nadjeżdżający Bartosz Ciura. Koprziva obronił, a Witecki dopadł do krążka i strzałem pod poprzeczkę dał GKS-owi prowadzenie.

Siedem minut przed końcem kibice Cracovii cieszyli się z wyrównującej bramki, ale przedwcześnie - sędziowie nie uznali gola, bo Filip Drzewiecki kopnął krążek łyżwą.

Szansa otworzyła się przed "Pasami", gdy pięć minut przed końcem na ławkę kar trafił Tomasz Sykora. Już po chwili sędziowie podjęli jednak kontrowersyjną decyzję odgwizdując przewinienie Jaakko Turtiainena na bramkarzu rywali. Krakowianie protestowali, a Fin zjeżdżając na ławkę kar, uderzył kijem w bandę i otrzymał podwójną karę mniejszą. 

"Pasy" atakowały z furią i choć grały w osłabieniu, to zamknęły rywali w ich tercji. Trener Rudolf Rohaczek nie czekał, aż siły na lodzie się wyrównają i zdjął bramkarza. Cracovia mocno przycisnęła i Kotlorz ratował sytuację faulując. Na ławkę kar trafił jednak też Kamil Kalinowski, bo sędziowie nałożyli na gospodarzy karę za sześciu na lodzie. Cracovia atakowała bez bramkarza, ale niczego już nie wskórała.

GKS po raz czwarty wywalczył mistrzostwo Polski. Wcześniej dokonywał tego w latach 2005, 2015 i 2018. Dla Cracovii to trzeci srebrny medal w historii. Brąz zdobył Tauron KH GKS Katowice, który w małym finale pokonał TatrySki Podhale Nowy Targ.

Mirosz

Szósty mecz finałowy:

Comarch Cracovia - GKS Tychy 1-2 (1-1, 0-0, 0-1)

1-0 Adrian Gajor (10:37)

1-1 Mateusz Gościński (19:52; Filip Komorski)

1-2 Jakub Witecki (48:32; Bartosz Ciura)

Kary: Cracovia - 26 minuty w tym 10 minut Michal Vachovec za atak w okolice głowy i 2 za nadmierną liczbę graczy na lodzie. GKS - 8 minut. Widzów 2600.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2-4.

Comarch Cracovia: Miroslav Koprziva - Maciej Kruczek, Paweł Czarnaok; Jaakko Turtiainen (4), Kamil Kalinowski (2), Damian Kapica - Mateusz Rompkowski, Patryk Noworyta; Mateusz Bepierszcz, Michal Vachovec (12), Adrian Gajor - Miroslav Jachym, Alesz Jeżek (4); Emil Szvec, Adam Domogała, Filip Drzewiecki - Karol Kisielewski, Kasper Bryniczka, Paweł Zygmunt (2) oraz Łukasz Kamiński.

Trener Rudolf Rohaczek.

GKS: John Murray - Aleksandr Jeronau (2), Bartosz Ciura; Gleb Klimienko, Filip Komorski (2), Aleksiej Jefimienko - Kamil Górny, Mateusz Bryk; Mateusz Gościński, Patryk Kogut, Andriej Michnow - Bartłomiej Pociecha, Michał Kotlorz (2); Tomasz Sykora (2), Michael Cichy, Alex Szczechura - Michael Kolarz, Olaf Bizacki; Bartłomiej Jeziorski, Radosław Galant, Jakub Witecki.

Trener Andriej Gusow.

Dowiedz się więcej na temat: Comarch Cracovia | GKS Tychy | Polska Hokej Liga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje