Dzisiaj poznamy hokejowego mistrza Polski
Comarch Cracovia czy JKH GKS Jastrzębie? Dzisiaj poznamy hokejowego mistrza Polski. Mariusz Puzio, strzelec 592 goli w naszej lidze, stawia na jastrzębian.

Takiego zwrotu akcji w starciu o złoto jeszcze nie było. "Pasy" rozpoczęły batalię do czterech zwycięstw od wygranej w Jastrzębiu, potem dwukrotnie pokonały rywali u siebie, a w czwartym starciu prowadziły 3-1 w drugiej tercji. Wtedy nastąpił przełom. Zespół trenera Jirziego Reżnara zwyciężył, dzień później po raz drugi wykorzystał atut własnego lodu, a w środę pokonał Cracovię pod Wawelem doprowadzając do siódmego meczu.
Mariusz Puzio, 75-krotny reprezentant Polski i olimpijczyk z Albertville, ocenia, że godna finału jest nie tylko dramaturgia, ale i poziom gry. - Mecze finałowe stoją na wysokim poziomie - przyznał. - Cracovia była lepsza i skuteczniejsza w początkowej fazie, ale teraz Jastrzębie idzie za ciosem. Według mnie to właśnie Jastrzębie będzie mistrzem Polski. Pewnie, że ostatni krok jest najtrudniejszy, ale Cracovia nie radzi sobie z tym. Z kolei Jastrzębie wraca na własne lodowisko, choć nie mówię, że własny lód na sto procent zapewni sukces.
W walce o najwyższą stawkę, gdy w ciągu dwóch tygodni rozgrywa się siedem meczów, o zwycięstwie decydują niuanse. Co jednak wydarzyło się w drugiej tercji niedzielnego meczu, że jastrzębianie odnaleźli sposób na zmierzającą po złoto Cracovię?
- Jastrzębie od początku grało dobry hokej, ale jednak wciąż czegoś mu brakowało. Właśnie w drugiej tercji czwartego meczu jastrzębianie przełamali się i potwierdzili swoją siłę - ocenił Mariusz Puzio, który zdobył dwanaście tytułów mistrza kraju.
W pierwszych meczach to krakowianie imponowali pewnością siebie, sprawiali wrażenie szybszych od rywali, grali dynamiczniej. Teraz sytuacja się odwróciła. Czy to efekt zmęczenia? Hokeiści Cracovii rozegrali w play offach dwa mecze więcej od Jastrzębia, ale walczyli ze znacznie bardziej wymagającymi rywalami i przed ostatnim spotkaniem sezonu mają prawo odczuwać większe zmęczenie od rywali.
- Nie sądzę, aby trener Rudolf Rohaczek przemęczył Cracovię. To doświadczony trener i doskonale wie, jak przygotować zespół na play offy. Mało kto przypuszczał, że Cracovia wyeliminuje Sanok w półfinale. To przecież też świadczy o tym, że była dobrze przygotowana - podkreśla Puzio.
W szóstym meczu trener Rohaczek zdecydował się grać na trzy piątki, podczas gdy szkoleniowiec Jastrzębia Jirzi Reżnar grał czterema. - To z pewnością sprawi, że hokeistom Cracovii trudniej będzie zregenerować siły, ale nie sądzę, aby miało to decydujący wpływ na porażkę w środę. Trener Rohaczek na tyle dobrze zna swój zespół, że najlepiej wie, czy grać na trzy czy też cztery piątki. Problem Cracovii polega na tym, że nie strzelają dla niej bramek ci zawodnicy, na których najbardziej się liczy - ocenia Mariusz Puzio.
W środę najlepsi w szeregach "Pasów" byli Michał Piotrowski i Aron Chmielewski, a więc zawodnicy, których pominął trener kadry Igor Zacharkin wysyłając powołania na zgrupowanie przed zbliżającymi się mistrzostwami świata. Jeszcze większym zaskoczeniem jest brak w 30-osobowej kadrze kapitana Jastrzębia Macieja Urbanowicza, który w finałach potwierdza, że w PLH niewielu jest zawodników o takim sercu do walki.
Mariusz Puzio nie chciał oceniać decyzji rosyjskiego trenera, a zapytany o to, którzy zawodnicy robią na nim najkorzystniejsze wrażenie w finałach, odparł: - Przede wszystkim bramkarze. Zarówno Kamil Kosowski, jak i Rafał Radziszewski są w wysokiej formie. Oprócz nich, kluczowymi zawodnikami w swoich zespołach są Czesi i Słowacy.
Początek siódmego, decydującego o mistrzostwie, meczu w Jastrzębiu w piątek o godz. 18.30. Jeśli wygra Cracovia, będzie to jej dziesiąty tytuł. Jeśli JKH GKS, to Jastrzębie fetować będzie największy sukces w historii klubu.
Autor: Mirosław Ząbkiewicz
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje