Reklama

Reklama

Niemcy oskarżają sędziów za porażkę z Katarem na MŚ piłkarzy ręcznych

Niemcom trudno pogodzić się z sensacyjną porażką z Katarem w ćwierćfinale mistrzostw świata piłkarzy ręcznych. Winę zrzucają na sędziów, choć to bzdura.

"Ściany pomagają gospodarzom" - stare porzekadło najwidoczniej mocno zapadło w świadomości reprezentantów Niemiec przed meczem z Katarem, bo na parkiecie bardziej niż na swojej grze, uwagę skupili na sędziach. Macedońscy arbitrzy  - Gjorgji Nachevski i Slave Nikolov byli krytykowani za wspomaganie Katarczyków w meczu 1/8 finału z Austriakami, ale jasno trzeba powiedzieć, że wyniku ćwierćfinału nie wypaczyli.

Innego zdania jest część niemieckiej ekipy. "Przekręt" zasugerował nawet szef niemieckiego związku Bernhard Bauer. Bardzo ostro wypowiedział się bramkarz Silvio Heinevetter, który stwierdził, że jego zespół po prostu nie mógł wygrać. "Każdy, kto zna się choć trochę na piłce ręcznej, wie, co mam na myśli" - powiedział, dodając jeszcze, że musi uważać na to, co mówi, dopóki jest w Katarze.

Reklama

Szczypiorniak to sport szybki i kontaktowy, więc sporne sytuacje to norma, lecz oskarżenia Niemców mają kruche podstawy. Sędziowie z Macedonii nie byli bezbłędni, ale nie można zarzucić im stronniczości. Tak samo Katarczykom gwizdali faule w ataku, obrony w kole, czy grę pasywną, a z pięciu kar, dwie otrzymali reprezentanci gospodarzy.

"W meczu z Niemcami była jedna sytuacja mocno kontrowersyjna, ale na początku drugiej połowy. Sędziowie z Macedonii odgwizdali wątpliwy faul ofensywny niemieckiego zawodnika" - obiektywnie ocenił trener Eugeniusz Lijewski, ojciec naszych reprezentantów - Marcina i Krzysztofa.

Niemcy mogą mieć pretensje jedynie do siebie, bo grali słabo, a momentami fatalnie. Już w pierwszej połowie pozwolili rywalom odskoczyć na sześciobramkowy dystans. Mieli mnóstwo strat i niecelnych rzutów. Słabiutko bronił Carsten Lichtlein (15-procentowa skuteczność), który dwa dni wcześniej wyczyniał cuda w meczu z Egiptem (55 procent skutecznych interwencji).

W drugiej połowie Niemcy zaczęli odrabiać straty, ale nie prezentowali nowej jakości i nie zdominowali rywali. Mimo tego mieli okazję, aby w ostatnich minutach przechylić szalę na swoją stronę, ale zmarnowali dwie czyste sytuacje rzutowe. Na pewno nie przez sędziów...

Przyznał to zresztą kapitan Niemców Uwe Gensheimer. "Nie można tego wyrazić słowami. Mieliśmy ogromną szansę, aby osiągnąć coś wielkiego, ale rozegraliśmy nasz najgorszy mecz w Pucharze Świata. To gorzkie" - jego wypowiedź cytuje rp-online.de.

Nie wszyscy jego koledzy potrafią się jednak zdobyć się na samokrytycyzm i trudno pogodzić się im z odpadnięciem z walki o medale. Pewnie byłoby łatwiej, gdyby przypomnieli sobie o przegranym z Polską barażu do MŚ i o tym, że bilety na turniej w Katarze dostali, a nie wywalczyli na boisku.

Tak czy inaczej, wciąż mają o co grać. Stawką jest awans do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Rio de Janeiro. Na razie są w ósemce najlepszych drużyn MŚ w Katarze, ale w eliminacjach olimpijskich wezmą udział ekipy z miejsc 2-7. Jeśli będą szukać spisku zamiast grać, to i tę walkę przegrają.

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Kto wygra? Polska czy Katar? Typuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama