Reklama

Reklama

Onyszko: Atakują mnie geje

- Od dwóch lat, od momentu wydania autobiografii "Fucking Polak" bez przerwy atakują mnie geje, którzy wytaczają mi procesy. Ale ja się tym za bardzo nie przejmuję, zdążyłem się przyzwyczaić - powiedział kontrowersyjny bramkarz Polonii Warszawa Arkadiusz Onyszko stacji Orange Sport Info.

Biografia "Fucking Polak" okazała się do tego stopnia niepoprawna, że Onyszko musiał opuszczać Danię. Czym tak podpadł polski golkiper? Napisał w książce m.in., że nienawidzi gejów, duńskie dziennikarki określił "głupimi blondynkami", dodał też, że najlepsi sportowcy Danii - Karolina WoźniackiPeter Schmeichel zrobili kariery tylko dzięki polskim korzeniom.

Onyszko myśli już o drugiej części biografii. - Chciałbym spisać w niej spostrzeżenia, jakie poczyniłem po powrocie do Polsce po kilkunastoletniej nieobecności - planuje.

Reklama

Nie wybiera się już za granicę. - Na zachodzie nie zawsze jest tak pięknie, jak się to u nas maluje - twierdzi.

Na razie jednak ma poważne problemy ze zdrowiem i dopóki nie przejdzie operacji przeszczepu nerki, jego życie będzie w niebezpieczeństwie.

- Gdy dowiedziałem się od lekarki, że mogę umrzeć, aż się nogi pode mną ugięły. Poziom kreatyny podskoczył mi do 10, a powinien być na poziomie 1. Wiedziałem, że mam problemy z nerkami, w książce poświęciłem cały rozdział tej chorobie. Zmagam się z nią od 18. roku życia - opowiada Onyszko w Orange Sport Info .

Podobne problemy z nerkami miał Ivan Klasnić, Chorwat występujący długo w Bundeslidze (Werder), a ostatnio w Boltonie, który miał przeszczep nerki, a za pierwszym razem nowy organ się nie przyjął!

- Przy gorączce, czy anginie sikałem krwią. Mój lekarz w Danii bagatelizował to zjawisko. Na zachodzie nigdy mi nie badano krwi, tylko prześwietlano kolana, sprawdzano stan serca. Ja we wczesnej młodości też zresztą nie przywiązywałem wagi do tego problemu. Wydawało mi się, że mam kamień w nerkach - nie kryje.

Onyszko nie kryje rozgoryczenia, bo nie dość, że jego życie jest niepewne, to jeszcze uważa, że menedżer Jarosław Kołakowski postąpił z nim nieuczciwie. - Nie zapłacił mi umówionych pieniędzy za przejście do Polonii. Całą prowizję oddał prezesowi Wojciechowskiemu i przeprosił za ten transfer, a wcześniej się nim szczycił - podkreśla Onyszko.

Właściciel "Czarnych Koszul" Józef Wojciechowski jest wściekły na zaistniałą sytuację, a jeszcze miesiąc temu był dumny z tego, że z wyścigu o bramkarza Odry Wodzisław wyprzedził Wisłę Kraków oferując Onyszce bajoński kontrakt - 50 tys. zł miesięcznie.

Czytaj również:

Arkadiusz Onyszko musi przejść przeszczep nerki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje