Partner merytoryczny: Eleven Sports

Ekstraklasa: Ruch Chorzów - Widzew Łódź 2-1

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Ruch Chorzów, mimo że ponad 20 minut grał w osłabieniu, dowiózł do końca prowadzenie, wygrał 2-1 z Widzewem Łódź i utrzymał miejsce w ścisłej czołówce tabeli Ekstraklasy.

Ruch w siedmiu poprzednich kolejkach Ekstraklasy przegrał tylko raz i zajmuje trzecie miejsce w lidze. Widzewiacy nie wygrali na wyjeździe od 23 spotkań i są na dnie ligowej tabeli. Zdecydowanym faworytem tego spotkania byli więc "Niebiescy".

Zaprzyjaźnieni kibice Ruchu i Widzewa od początku spotkania znakomicie się bawili, choć piłkarze obu drużyn długo nie dostarczali im wrażeń. Wyjątek stanowił Maciej Jankowski, który dwa razy, po zagraniach Marcina Malinowskiego i Filipa Starzyńskiego, znalazł się w sytuacji bramkowej, ale za każdym razem przegrywał pojedynek z Patrykiem Wolańskim.

W 30. minucie Wolański niepotrzebnie faulował w polu karnym atakującego prawym skrzydłem Jakuba Kowalskiego. Starzyński nie pomylił się z "jedenastki" i Ruch objął prowadzenie.

Tuż przed końcem pierwszej połowy na strzał z dystansu zdecydował się Kevin Lafrance, ale piłka o metr minęła bramkę gospodarzy.

Początek drugiej odsłony był wymarzony dla Ruchu. Po dośrodkowaniu z prawej strony Jankowskiego, Grzegorz Kuświk uprzedził bramkarza Widzewa i strzałem głową podwyższył na 2-0.

Przewaga gospodarzy rosła z minuty na minutę. Wolański obronił między innymi mocny strzał Kowalskiego.

W 71. minucie na "Niebieskich" spadł niespodziewany cios. Rozgrywający niezłe spotkanie Kowalski zobaczył czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Pomocnik Ruchu miał już na koncie żółty kartonik, a drugi obejrzał za symulowanie po rzekomym faulu Lafrance'a.

Goście zwietrzyli szansę i ruszyli do ataku. W 80. minucie chorzowianie prowadzili już tylko 2-1. Daniel Dziwniel, zamiast wybić piłkę daleko od bramki, nieudolnie ją zastawiał. Wykorzystał to Veljko Batrović, który podał do Mateusza Cetnarskiego, a ten nie dał szans Michałowi Buchalikowi.

Łodzianie nie byli w stanie zdobyć wyrównującej bramki, znów przegrali na wyjeździe i nie zanosi się, by szybko opuścili ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy.

Po meczu powiedzieli:

Artur Skowronek (trener Widzewa): "Ruch był dzisiaj bardziej konkretny i nas wypunktował. Chorzowianie ustawili sobie mecz najpierw rzutem karnym, potem golem na początku drugiej połowy. Nie załamało nas to, do końca wierzyliśmy w siebie. Za mało wypracowaliśmy konkretnych sytuacji. Przegraliśmy, ale się nie poddajemy i do ostatniego momentu będziemy walczyć by utrzymać w Łodzi ekstraklasę".

Jan Kocian (trener Ruchu): "Już wcześniej mówiłem piłkarzom, że to będzie ciężki mecz, a z pozycji obu drużyn w tabeli nie można wyciągać wniosków. Mieliśmy w pierwszej połowie dwie bardzo dobre sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Najlepsze w naszym wykonaniu było pierwsze 20 minut po przerwie. Strzeliliśmy pięknego gola na 2-0 i graliśmy tak, jak to miało wyglądać. Trochę pokrzyżowała nam szyki czerwona kartka Jakuba Kowalskiego i stracony gol. Do końca piłkarze denerwowali się na boisku, a my na ławce rezerwowych o to, czy zdobędziemy trzy punkty".

Ruch Chorzów - Widzew Łódź 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Filip Starzyński (31. z karnego), 2-0 Grzegorz Kuświk (50.), 2-1 Mateusz Cetnarski (80.)

Czerwona kartka: Jakub Kowalski - Ruch (71. za drugą żółtą)

Sędzia: Paweł Gil. Widzów: 6800.

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje