Reklama

Reklama

NBA - trwa czarna seria New York Knicks

Trwa czarna seria New York Knicks w NBA. Koszykarze słynnego klubu przegrali w czwartek u siebie z Houston Rockets 96:120 i jest to ich 14. porażka z rzędu.

Mimo że drużyna gra słabo i przegrywa mecz za meczem, spotkanie w legendarnej hali Madison Square Garden oglądał komplet 19 812 widzów.

Pięciu fanów, zajmujących miejsca po 1700 dolarów w pierwszym rzędzie, tuż przy parkiecie, założyło na głowy papierowe torby z wyciętymi otworami na oczy. Jakby wstydzili się, że przychodzi im kibicować tak słabej drużynie. Osłabiony kontuzjami i przebudowywany w trakcie sezonu zespół Knicks przegrał 23 z 24 ostatnich spotkań.

Rywali do zwycięstwa poprowadził lider ligowych strzelców James Harden, który zdobył 25 pkt, miał dziewięć asyst, cztery zbiórki i tylko dlatego nie osiągnął swojej średniej z tego sezonu (28,4 pkt), że grał zaledwie w trzech pierwszych kwartach.

Reklama

Wspierali go Trevor Ariza - 18, znany z występów w Asseco Gdynia Litwin Donatas Motiejunas - 17, Patrick Beverley i Jason Terry - po 14 oraz Dwight Howard - 13 i 10 zbiórek.

Gospodarze w kolejnym meczu musieli sobie radzić bez kontuzjowanych Carmelo Anthony'ego, Amar'e Stoudemire'a i Włocha Andrei Bargnaniego.

W ich drużynie wyróżnili się gracze dotychczas nieznani, rozgrywający pierwszy sezon w NBA: Travis Wear - 21 pkt, Langston Galloway - 19 i Cleanthony Early - 16, ustanawiając swoje rekordy sezonu.

Hiszpański weteran Jose Calderon, który w poprzednim meczu przeciwko Washington Wizards zdobył najwięcej punktów (17), teraz nie trafił do kosza ani razu i ocenił, że był to jego najgorszy mecz w karierze. "Znaleźliśmy się jako zespół w trudnej sytuacji. Cóż, musimy być profesjonalistami, grać z zaangażowaniem i ciężko trenować" - powiedział.

Czternaście kolejnych porażek wcale nie jest najdłuższą serią niepowodzeń w historii Knicks. Nowojorczykom zdarzyło się już przegrać 20 spotkań z rzędu, tyle że w dwóch kolejnych sezonach: 12 na koniec rozgrywek 1984/85 i osiem na początku edycji 1985/86.

W innym czwartkowym meczu Portland Trail Blazers pokonali u siebie Miami Heat 99:83, umacniając się na drugim miejscu w Konferencji Zachodniej. Liderem zwycięskiego zespołu był LaMarcus Aldridge - 24 pkt i 12 zb., a wśród pokonanych Dwyane Wade - 23.

Niespodzianką zakończył się mecz w Toronto, gdzie Raptors, niedawni liderzy na Wschodzie, przegrali z Charlotte Hornets 95:103. Gości do sukcesu poprowadził Kemba Walker - 29, 8 as. i 7 zb., a w ekipie z Kanady najlepszy był Kyle Lowry - 24, 7 as., 7 zb.

Po tej porażce zespół z Toronto ma taki sam bilans (24-11) jak Washington Wizards Marcina Gortata, którzy w nocy z piątku na sobotę zmierzą się z innym czołowym zespołem konferencji - Chicago Bulls (25-11).

Wyniki czwartkowych meczów w NBA:

Toronto Raptors - Charlotte Hornets     95:103

New York Knicks - Houston Rockets       96:120

Portland Trail Blazers - Miami Heat     99:83


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje