Reklama

Reklama

NBA: Hawks wygrali 14. mecz z rzędu

W środę w lidze NBA koszykarze Atlanta Hawks odnieśli 14. zwycięstwo z rzędu. Tym razem pokonali we własnej hali Indiana Pacers 110:91. "Jastrzębie" taką serią wygranych mogły się pochwalić wcześniej tylko raz, w sezonie 1993/94.

Hawks wygrali 28 z ostatnich 30 meczów. Są w wyśmienitej formie i słabi w tym sezonie Pacers nie byli w stanie im zagrozić. Gospodarze nawet przez moment nie przegrywali.

Ozdobą spotkania był wsad Kyle'a Korvera. Zagranie przyciągnęło uwagę nie dlatego, że było wyjątkowej urody, lecz z powodu jego autora. 33-letni koszykarz Hawks to wybitny specjalista od rzutów za trzy punkty. W strefie podkoszowej pojawia się niezwykle rzadko.

"Niektórzy z moich kolegów myśleli, że zwyczajnie nie potrafię robić wsadów" - przyznał Korver. Statystycy wyliczyli, że w ten sposób punkty zdobył dopiero po raz 16. w karierze, a poprzednio miało to miejsce ponad dwa lata temu.

Reklama

O 15. zwycięstwo z rzędu ekipa z Atlanty zagra w piątek. We własnej hali zmierzy się z Oklahoma City Thunder, którzy tej nocy na wyjeździe pokonali po dogrywce zespół Marcina Gortata Washington Wizards 105:103. Polski środkowy zdobył 10 punktów.

Hawks z bilansem 35 zwycięstw i ośmiu porażek prowadzą w Konferencji Wschodniej. Lepszy bilans od nich ma tylko lider na zachodzie - Golden State Warriors (34-6). "Wojownicy" w ciekawie zapowiadającym się meczu, nadspodziewanie łatwo wygrali u siebie z Houston Rockets 126:113.

Wynik końcowy nie oddaje przebiegu spotkania. Przyjezdni z Teksasu nie mieli w nim nic do powiedzenia. W połowie trzeciej kwarty gospodarze wygrywali już różnicą 30 punktów.

Warriors do zwycięstwa tradycyjnie poprowadzili Klay Thompson i Stephen Curry. Pierwszy zdobył 27 pkt, a drugi zapisał na swoim koncie 22 pkt i 10 asyst. W obronie natomiast niesamowitą pracę wykonał Andrew Bogut. Australijczyk w pierwszej kwarcie trzykrotnie zablokował słynnego Dwighta Howarda i kompletnie odebrał mu ochotę do gry. Środkowy gości spotkanie zakończył z dorobkiem zaledwie siedmiu punktów. Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje jedynie James Harden - 33 pkt.

"Oni wyszli na parkiet i zwyczajnie nas zastraszyli. Czwarty raz w tym sezonie spuścili nam łomot" - przyznał Harden.

Warrios zostali dopiero dziesiątą drużyną w historii NBA, która wygrała 34 z pierwszych 40 meczów. Sześć z nich w tym samym sezonie sięgnęło po mistrzostwo.

Wielkie spotkanie w środę rozegrał Brandon Jennings. 25-letni rozgrywający Detroit Pistons uzyskał 24 pkt i 21 asyst, a jego drużyna pokonała we własnej hali Orlando Magic 128:118.

Poprzednio co najmniej 20 pkt i 20 asyst w jednym meczu zanotował ponad pięć lat temu Steve Nash.

Pistons mają szansę po raz pierwszy od 2009 roku zagrać w fazie play off, choć obecne rozgrywki zaczęli fatalnie. Pod koniec grudnia mieli bilans 5-23. Wtedy zdecydowali się na nietypowy ruch - rozwiązali kontrakt z Joshem Smithem, którego ściągnęli w 2013 roku oferując aż 13,5 mln dolarów za sezon.

Smith nie spełniał pokładanych w nim nadziei, a jego odejście odmieniło zespół. Od tego momentu "Tłoki" wygrały 12 z 15 meczów. W Konferencji Wschodniej zajmują 10. miejsce, ale mają na koncie tylko jedno zwycięstwo mniej od sklasyfikowanych na siódmej pozycji Miami Heat.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL