Reklama

Reklama

Koszykarze Thunder przegrali drugi mecz z rzędu

Koszykarze Oklahoma City Thunder rozpoczęli sezon od pięciu zwycięstw dzięki czemu liderowali Konferencji Zachodniej NBA. Po porażce z Portland Trail Blazers 93:103 nie są już nawet na prowadzeniu w dywizji północno-zachodniej.

We wtorek "Grzmot" przegrał drugi mecz z rzędu. O zwycięstwie gości zdecydowała druga połowa. Trzecią kwartę Trail Blazers wygrali 27:21 obejmując prowadzenie 78:74. Koszykarze z Oklahomy w drugiej połowie zdobyli 40 punktów (przy 52 rywali) trafiając tylko 13 z 38 rzutów z gry. W pierwszej, którą zakończyli prowadząc 53:51, mieli 51-procentową skuteczność.

Lider Thunder Kevin Durant zdobył 19 "oczek", nie miał jednak swojego dnia. Trafił 8 z 26 rzutów, a zza łuku celna była jedna próba z siedmiu. Najwięcej punktów dla gospodarzy (23) zdobył James Harden, który w wyjściowym składzie zastąpił Thabo Sefoloshę, dodając sześć asyst. 22 "oczka" były dziełem Russella Westbrooka, który ponadto miał osiem ostatnich podań i sześć zbiórek.

Reklama

- Myślę, że czasami porażki są potrzebne, by sobie uświadomić, iż cały czas trzeba się poprawiać - powiedział Nick Collison, skrzydłowy-center Thunder. - Chciałbyś, żeby tak nie było. Liczysz, że zawsze będziesz zdawał sobie z tego sprawę, ale ludzka natura jest taka, iż czasami, gdy zwyciężasz, stajesz się niedbały - dodał.

Trail Blazers do zwycięstwa poprowadził LaMarcus Aldridge, który zdobył 30 punktów. 16 dorzucił Wesley Matthews, a 13, choć trafił tylko 4 z 14 rzutów, Gerald Wallace (zebrał też 10 piłek).

Na czoło dywizji centralnej wysunęły się Chicago Bulls. We wtorek odniosły bardzo ciężko wywalczone zwycięstwo. W United Center pokonały Atlanta Hawks 76:74. Przez większą cześć meczu nic nie wskazywało, że gospodarze są w stanie wygrać. W trzeciej kwarcie przegrywali 19 punktami, a zakończyli ją tracąc 14 "oczek". W ostatniej części prawdziwy popis dał jednak Derrick Rose. Najlepszy gracz poprzedniego sezonu zdobył w niej 17 ze swoich 30 punktów, a ponadto zaliczył siedem asyst.

To jednak nie on wykończył decydującą akcję. Na 3,7 s przed końcem do kosza trafił Luol Deng (w sumie miał 21 "oczek"), któremu podał Joakim Noah. - Wszyscy byliśmy przekonani, że piłka trafi do Rose'a i wpadliśmy w pułapkę. To był świetny ruch ich szkoleniowca (Tom Thibodeau), żeby zdjąć presję z Rose'a i dać wykonać decydujący rzut Dengowi. W ogóle się tego nie spodziewaliśmy - stwierdził Al Horford, który z 16 punktami był najlepszym strzelcem Hawks.

Wtorkowe wyniki:

Chicago Bulls - Atlanta Hawks 76:74

Cleveland Cavaliers - Charlotte Bobcats 115:101

Los Angeles Lakers - Houston Rockets 108:99

Memphis Grizzlies - Sacramento Kings 113:96

Oklahoma City Thunder - Portland Trail Blazers 93:103

Utah Jazz - Milwaukee Bucks 85:73

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje