Reklama

Reklama

Pistorius nie przyznaje się do winy, kolejna rozprawa 19 sierpnia

Oskarżony o morderstwo swojej narzeczonej niepełnosprawny lekkoatleta Oscar Pistorius nie przyznaje się do winy i chce zostać uniewinniony. We wtorek przesłuchanie w sądzie w Pretorii trwało kwadrans, a on sam wyglądał na smutnego i skruszonego.

Paraolimpijczyk zjawił się w sądzie rano, otoczony ochroniarzami i policjantami. Ubrany w szary garnitur, niebieską koszulę nie zdradzał nerwowości. Sprawiał wrażenie niedostępnego i nieobecnego. Patrzył cały czas w jeden punkt i odpowiadał na pytania prokuratura oraz sędziów.

Reklama

Jego wujek przekonywał, że od dnia tragedii 26-letni Pistorius jest w żałobie, dużo czyta i modli się. Tylko raz złapali go paparazzi, kiedy w kwietniu w znakomitym humorze chodził od baru do baru. W społeczeństwie podobno zawrzało. Rodzina zaprzeczyła, by sportowiec gdziekolwiek wychodził. Był to jedyny przypadek, kiedy miał być widziany w miejscu publicznym.

Jego wujkowi, jak i menedżerowi, zarzuca się z kolei, że wszystkie udzielane przez nich wywiady były częścią sprytnie wymyślonej kampanii wizerunkowej. Za każdym razem Pistorius przedstawiany był jako osoba pełna skruchy i w głębokiej żałobie. Tłumaczono, że przez przypadek zastrzelił "miłość swojego życia".

Również rodzice ofiary po raz pierwszy wypowiedzieli się na temat zdarzenia. W poniedziałek wieczorem stacja telewizyjna "Channel 5" wyemitowała z nimi wywiad. Barry i June Steenkamp przyznali, że ich córka często mówiła o kłótniach z Pistoriusem.

"Nawet nie mogę sobie wyobrazić, jak bardzo musiała się tego wieczoru bać. Zamknięta w toalecie usłyszała, że ktoś do niej strzela" - powiedziała matka modelki.

Nie chciała jednak jednoznacznie zrzucać winy na Pistoriusa. "Tylko jedna osoba jest w stanie powiedzieć prawdę. Nie wiadomo, czy ją poznamy" - dodała.

Pistorius utrzymuje, że tamtej nocy nie pokłócili się, a on sam był przekonany, że strzela do włamywacza.

Kolejna rozprawa odbędzie się 19 sierpnia. Lekkoatleta odpowiada z wolnej stopy.

14 lutego pięciokrotny mistrz paraolimpijski został zatrzymany przez policję i oskarżony o morderstwo swojej partnerki, modelki Reevy Steenkamp. Osiem dni później sąd w Pretorii zwolnił sportowca, po wpłaceniu 113 tys. dolarów kaucji, ale nałożył na niego bardzo poważne ograniczenia związane m.in. z wyjazdami za granicę.

W połowie marca prawnicy sportowca złożyli w tej sprawie apelację, a sąd złagodził warunki zwolnienia warunkowego, dopuszczając możliwość opuszczania kraju przez Pistoriusa i zwalniając go z aresztu.

Po wyjściu na wolność biegacz odwołał jednak starty na mityngach m.in. w Australii, Brazylii, USA i Wielkiej Brytanii.

Reprezentant RPA jest pierwszym w historii lekkoatletą, który po amputacji kończyn wystąpił w igrzyskach olimpijskich (w Pekinie i Londynie). Stracił obie nogi w wieku 11 miesięcy w wyniku wrodzonej wady. 15 lipca 2007 roku, w mityngu IAAF w Sheffield, startując na specjalnych protezach, rywalizował jako pierwszy niepełnosprawny sportowiec z pełnosprawnymi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje