Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMP. Justyna Święty-Ersetic: Jestem walczakiem i zawszę chcę wygrywać

- Czułam w nogach już zmęczenie, ale jestem walczakiem i nigdy się nie poddaję - powiedziała Justyna Święty-Ersetic, która w ostatnim dniu halowych mistrzostw Polski w lekkoatletyce trzy złote medale. W Toruniu zwyciężyła na 200, 400 i w sztafecie 4x200 metrów.

Po niedzielnych finałach powiedzieli:

Justyna Święty-Ersetic (złote medale w biegach na 200, 400 i 4x200 m): "Pracujemy ze szkoleniowcem (Aleksander Matusiński - przyp. red.) nad poprawieniem wyjścia z bloków. Dlatego szczególnie cieszy rekord życiowy na 200 m. Czułam dziś w nogach już zmęczenie, ale jestem walczakiem i nigdy się nie poddaję. Kontrolowałam rywalizację na 400 m, bo taka już jestem, że jak startuję, to chcę wygrywać. Nie wiem, gdzie są moje granice. Staramy się z trenerem cały czas coś poprawiać, udoskonalić. Wiemy, gdzie są rezerwy i one bez wątpienia są w pierwszych 200 metrach. Teraz mam czas dla siebie. Przede mną dwa tygodnie w domu. Już się niezwykle cieszę na ten odpoczynek. Później jedziemy na obóz do RPA, żeby szykować się do sezonu letniego".

Reklama

Paweł Wojciechowski (złoty medal w skoku o tyczce): "Nareszcie skoczyłem w tym sezonie wyżej niż 5,65. Ten triumf przed własną — toruńską - publicznością smakuje mi wyjątkowo. Oswoiłem się już lepiej z nowymi tyczkami, ale nadal nie biorę tych najtwardszych, a sięgałem po nie w karierze sporo razy. Może ten dzisiejszy występ to dobry znak przed sezonem letnim. Bardzo bym nie chciał odwołania igrzysk, bo mam już 31 lat i za cztery byłoby mi trudno walczyć o najwyższe cele, a po to właśnie trenuję. Już dawno mówiłem, że jestem gotowy startować wiele lat, ale chcę przygotować formę pod start w Tokio i byłoby mi niezmiernie przykro, gdyby te zawody odwołali".

Damian Czykier (złoty medal w biegu na 60 m ppł): "Pomogły zmiany w treningu przed tym sezonem. Forma, którą prezentowałem pod dachem, przewyższała nawet najśmielsze oczekiwania. Wszystkie starty miałem udane, nawet sporo szybsze od dzisiejszego biegu, ale o dziwo, to moje pierwsze zwycięstwo w tym roku. Moja forma jest dobrym prognostykiem przed latem. Nie będziemy wiele zmieniać, bo przygotowania idą bardzo dobrze, ale wiadomo, że 110 m ppł to nie 60 m ppł. Pewnie, że chciałbym znaleźć się w finale igrzysk olimpijskich, a nawet walczyć o medal, ale kto by nie chciał. Ciężko pracujemy, dajemy z siebie wszystko i wygląda, że to idzie w dobrą stronę".

Michał Haratyk (złoty medal w pchnięciu kulą): "Szkoda kilku pchnięć dzisiaj, bo były dłuższe niż rezultat, który pozwolił mi wygrać, ale wypadałem po prostu z koła. Tak czasami bywa. Nie szykowałem się na halowe mistrzostwa świata w Nankinie, więc mi ich szczególnie nie szkoda. Teraz przed nami ciężka robota przed latem. Zobaczymy, gdzie będzie można startować, a gdzie nie, ale od nas lekkoatletów to zależy w najmniejszym stopniu".

Krzysztof Wolsztyński (prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki): "Te mistrzostwa pokazały, że wygrywać mogą zarówno doświadczeni zawodnicy, jak i bardzo młodzi. Wczoraj po złoto sięgnęła nasza "mamuśka" Marika Popowicz-Drapała, a dzisiaj wygrywa na 200 m Oliwer Wdowik, który ma 18 lat. Mnie cieszy szczególnie, że hala w Toruniu stała się domem naszych lekkoatletów. Ten obiekt chwalą wszyscy i jestem przekonany, że za rok o tej porze tak samo będzie podczas halowych mistrzostw Europy. Już dziś mogę zapowiedzieć, że będą to świetne zawody, a biało-czerwoni wystąpią w pierwszoplanowych rolach".

Autor: Tomasz Więcławski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje