Reklama

Reklama

14. Cracovia Maraton ukończyło 4580 osób

​Gdy w okolicach Mostu Powstańców Śląskich pojawiłem się na tracie PKO Cracovia Maratonu uderzyły mnie dwie rzeczy - pozytywna i fatalna. Ta pierwsza, to widok fantastycznego zespołu rytmicznego z jednego z krakowskich szkół muzycznych, który na 19. I 39. kilometrze zagrzewał biegaczy do walki.


Druga była dramatyczna. Jeden z harcerzy, zabezpieczających trasę informuje mnie: "Słyszał pan, że na ul. Grodzkiej padła jedna osoba i nie udało jej się uratować, mimo reanimacji?"

"Jak to? Cracovia Maraton z ofiarą śmiertelną? Jak tu rozwijać bieg?" - pomyślałem.

Na mecie natychmiast uderzyłem do dyrektora maratonu Krzysztofa Kowala.

- Nic podobnego. Nie  mamy ofiary śmiertelnej. Owszem, po trzystu metrach od startu, na ul. Grodzkiej zasłabł mężczyzna, ale udało się uratować, jest w szpitalu - uspokoił mnie dyrektor.

Reklama

Problem w tym, że kilka godzin później, mimo zabiegów lekarzy w klinice kardiologii, biegacz zmarł. Dzisiaj z Zarządu Infrastruktury Sportowej otrzymaliśmy potwierdzenie, że reanimacja nie przyniosła skutku. 67-letni biegacz z Raciborza odszedł. Niech spoczywa w pokoju.

"Do dyspozycji maratonu było 10 karetek, ratownik medyczny na motocyklu, który zresztą błyskawicznie włączył się w akcję reanimacyjną biegacza. Ponadto punkt medyczny znajdował się na linii startu/mety na Rynku Głównym, a przy każdym punkcie żywieniowym były umieszczone patrole ratownicze. Zabezpieczenie medyczne było zgodne z wymogami obowiązującym przy organizacji maratonu. Biegacz podpisał także oświadczenie, że jest zdolny do udziału w zawodach i startuje na własną odpowiedzialność - napisał do nas Jerzy Saroski z ZIS-u.

Firma, która zajmowała zabezpieczeniem medycznym to: Maciej Kisiel-Dorohinicki Ratownictwo Medyczne.

Pozytywną wiadomość mieliśmy na mecie - zwycięzcą został dzielny Taras Salo z Ukrainy, który wyprzedził koalicję Kenijczyków.

- Udało mi się im uciec na 34. kilometrze. Wszak Kenijczycy to też ludzie, widać im zimny wiatr bardziej przeszkodził niż mi, ale trzeba przyznać, że mocno wiało, zwłaszcza nad Wisłą - powiedział nam Taras Salo.

- W Krakowie biegłem po raz trzeci, poza tym startowałem też we Lwowie, gdzie również wygrałem. Jestem ze Lwowa i do Krakowa, a także Wrocławia mam najbliżej, więc lubię u was biegać. Zwycięstwo dedykuję niepodległej Ukrainie - dodał Taras.

W chłodzie, a szczególnie na przeciwnym wietrze na Bulwarach Wiślanych każdy miał bardzo ciężko, a zwłaszcza ci, którzy biegli samotnie i nie mieli szansy, by choć na chwilę schować się za plecami innego zawodnika. Samotność maratończyka do bólu poznał Andrzej Lachowski - krakowianin, najszybszy spośród Polaków. Zajął siódme miejsce z czasem 2:25.24. Przez zdecydowaną większość trasy biegł sam.

- Teraz jestem zupełnym amatorem. Chodzę do pracy, a jedyne treningi przeprowadzam, prowadząc mój zespół Lacho Team. Cieszę się, że mimo tego udało mi się być pierwszym Polakiem w Cracovia Maratonie. Liczyłem wprawdzie na szóste miejsce, ale i to siódme nie jest złe - powiedział nam Andrzej.

Dzielnie walczył z przeciwnościami trasy także krakowianin Piotr Majcher, który jest również totalnym amatorem, w wieku 44 lat osiąga czas 2:50, choć jeszcze kilka lat temu, gdy był młodszy, miał problemy ze złamaniem trzech godzin. Mądry trening, oparty na słuchaniu własnego organizmu, to podstawa w jego przypadku.

Ziąb i wiatr nie przeszkodziły najszybszej Polce - Marioli Sojdzie z Częstochowy, który poprawiła "życiówkę" o pięć minut, osiągając świetne 2:52.20.

Organizatorzy starają się z roku na rok doskonalić maraton, ale w tym roku zdarzyła im się jedna wpadka. Była nią nawrotka na drugą pętlę, po 21 km.

- Widać, że zorganizował ją ktoś, kto nie ma zbyt dużego pojęcia o bieganiu. Słabe oznaczenie, zbyt mały napis "Nawrót na drugą pętlę", do tego ostra "agrafka" - 180 stopni bardzo spowolniała. Musiałem zwolnić, stojąca tam pani skierowała mnie we właściwą stronę, ale ja biegłem sam, a ci którzy podążali w tłumie mogli łatwo zabłądzić - opowiada nam Piotr Majcher.

Jeden z biegaczy, którego źle zorganizowany nawrót wywiódł w pole, był tak wściekły na mecie, że o mały włos nie doszło do rękoczynów.

Zarówno w Cracovia Maratonie, jak i w cyklu towarzyszących mu imprez wzięli udział biegacze z Interia Runners Teamu. Oto ich wyniki.  

Cracovia Maraton:

Przemysław Herdzina - 3:14:19

Seweryn Ożóg - 4:08:45

Krystian Kucharski - 4:10:37

Andrzej Potocki - 4:13:07

Bieg Nocny (10 km):

Marcin Blecharz - 51:04

Krystian Kucharski 52:51

Dominik Langie - 54:38

Krzysztof Zając - 55:32

Krakowski maraton ukończyło 4580 osób. Wszystkim należą się gratulacje!

Autor: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia Maraton | Andrzej Lachowski | Taras Salo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje