Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (61 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (56 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (52 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (42 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (42 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (42 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (41 pkt.)
  • 8 .Warta Poznań (40 pkt.)

Lech Poznań nie może tak grać? Janusz Góra tak zagrał i zyskał szacunek

Pan Trener - piszą kibice Lecha Poznań. Powstało nawet określenie "Ojcze Góro". Wszystko dlatego, że Janusz Góra zdecydował się zaryzykować w jednym meczu, w którym prowadził Kolejorza. Poszukał rozwiązania kłopotów, w jakich znalazł się zespół. Zyskał za to szacunek, a nowy trener Lecha Maciej Skorża mówi, że mu to zaimponowało.

Reklama

Janusz Góra został zaskoczony sytuacją, w której miał poprowadzić Lecha jako pierwszy trener i to jeszcze w ważnym meczu z rozpędzoną Legią Warszawa trenera Czesława Michniewicza, która w ostatnich meczach strzelała rywalom sporo goli na samym początku meczu. Kolejorz w kryzysie teoretycznie nie miał żadnych szans na uniknięcie blamażu - tak uważało wielu znawców.

Stało się jednak inaczej. 

Lech Poznań inny niż zwykle

Reklama

Poznaniacy zmienili ustawienie, wyszli na legionistów trzema obrońcami i wahadłowymi, a Janusz Góra dodatkowo wystawił do gry w środku pola Gruzina Nikę Kwekweskiriego, który - dotąd mocno rezerwowy u Dariusza Żurawia - stał się odkryciem meczu i zebrał wiele braw. Cały Kolejorz ustawiony w nietypowy sposób i nastawiony bojowo nie był w tym meczu gorszy od Legii, do której w sezonie traci aż 22 punkty.

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań postawił się Legii i zatrzymał jej passę

"Ojcze Góro, ratuj!" - apelowali zrozpaczeni kibice poznańskiego Lecha przed tym meczem, wstrząśnięci i załamani tym, co stało się z zespołem w ostatnich miesiącach. Seria nieudanych meczów nie napawała optymizmem w starciu ze znajdującymi się w wysokiej formie legionistami. No chyba, że tymczasowy trener nie będzie zachowawczy i coś wymyśli. 

To sformułowanie pojawiło się wśród kibiców, jako pierwszy użył go Karol Rogacki. "Ojciec Góra" miał być misja ratunkową dla Lecha w jego beznadziejnej sytuacji.

I "Ojciec Góra" coś wymyślił. Jak przyznał tymczasowy trener, od chwili zwolnienia swego przełożonego Dariusza Żurawia nie rwał włosów z głowy, co on teraz biedny zrobi i jak ma grać, tylko szukał rozwiązania. Szukał zmian, które grę mogą poprawić. - Teraz mogę zdradzić sekret, że szykowaliśmy to i ćwiczyliśmy od kilku dni. Po wydarzeniach z początku tygodnia zastanawialiśmy się w sztabie nad nowymi impulsami, które mogą pomóc i postawiliśmy na to. Doszliśmy do wniosku, że zespół potrzebuje nowego ustawienia - mówił Janusz Góra. Dodał jednak, że to ustawienie tylko na ten jeden mecz.

I rzeczywiście, nowy trener Maciej Skorża przyznał już, że wyjściowym ustawieniem Kolejorza będzie u niego 1-4-3-3, aczkolwiek samodzielna decyzja Janusza Góry, by w tym jednym meczu zagrać inaczej, zaimponowała mu. Skorża mówił, że spodobała mu się ta odwaga, więc chociaż obecny sztab szkoleniowy ma pracować tylko do końca sezonu i potem się zobaczy, to kto wie czy nowy szkoleniowiec nie skorzysta z Janusza Góry.

Ten niezwykły trener i była gwiazda Śląska Wrocław zmylił absolutnie wszystkich niezwykle nudną konferencją prasową przed meczem Lecha z Legią. Mówił tak na okrągło i tak bardzo nie powiedział niczego istotnego, że aż trudno było tego słuchać. Znudził wszystkich, ugruntował przekonanie, że jest figurantem, który nie ma żadnego pomysłu na Lecha i zaistniałą sytuację, po czym kompletnie zaskoczył. I wygrał - nie mecz, ale wygrał uznanie w oczach obserwatorów i kibiców.

Lech Poznań nie musi być przewidywalny

Pan Trener - piszą o nim teraz fani Lecha, którzy w ten sposób dają do zrozumienia, że odwagę i chęć do poszukiwań rozwiązań problemu Janusza Góry doceniają, w kontraście do Dariusza Żurawia, który tkwił przez miesiące w tym samym sosie i nigdy nie zdecydował się na kompletnie nowe rozwiązanie taktyczne. Januszowi Górze było łatwiej - odpowiadał za to w minimalnym stopniu, od poniedziałku i tak losy Lecha spoczywały w innych rękach. Nie miał na głowie całego sezonu, tabeli, walki o mistrzostwo czy puchary. Mógł zaeksperymentować, bo była okazja.

Dzięki temu jednak wiemy, że Lech nie musi być przypisany do jednego szablonu, schematyczny i przewidywalny. Nawet jeśli coś "nie jest zgodne z filozofią klubu", który powinien wszystkie zespoły wiekowe szkolić według jednego planu i systemu gry, to warto być elastycznym. Zwłaszcza w czasach kryzysu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje