Reklama

Reklama

Walka Haye kontra Fury przełożona na 8 lutego

David Haye (26-2, 24 KO) wycofał się z sobotniej walki z Tysonem Fury (21-0, 15 KO) z powodu rozcięcia łuku brwiowego. Teraz jednak były mistrz świata wagi ciężkiej oraz król kategorii cruiser ogłosił na łamach swojej oficjalnej strony, że pojedynek odbędzie się 8 lutego w Manchesterze.

Faworyt nabawił się kontuzji łuku brwiowego podczas ostatniej sesji sparingowej i nie będzie mógł wejść do ringu 28 września.

Reklama

Rozcięcie okazało się na tyle poważne, że "Hayemaker" potrzebował sześciu szwów, które zostaną zdjęte dopiero za 5-7 dni.

- Informacje o nowej dacie są po prostu muzyką dla moich uszu. Po tym jak doszło do tej kontuzji byłem zdruzgotany, gdyż zdaję sobie sprawę, ze zawiodłem sporo ludzi. Teraz mamy nową datę i znów czuję się szczęśliwy. Fani dostaną w końcu to co chcieli obejrzeć, czyli jak Fury dostaje bęcki - odgraża się "Hayemaker", któremu ostro oberwało się po odwołaniu walki.Oczywiście najbardziej od wygadanego rywala.

- Fury może teraz grać swoją rolę i udawać odważnego. Może też nazywać mnie jak chce i mówić o mnie co chce, lecz kiedy już się spotkamy, będę jeszcze bardziej zmotywowany by obnażyć wszystkie jego niedociągnięcia na oczach milionów widzów. Nasz pojedynek odbędzie się w przyszłym roku, tylko mój rywal dostanie jeszcze większe lanie niż dostałby w sobotę - dodał Anglik.

Dowiedz się więcej na temat: boks | haye | Tyson Fury | sporty walki | Manchester

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama