Reklama

Reklama

Dobrowolski: Przed rekordową próbą obawiam się tylko pogody

Jędrzej Dobrowolski, rekordzista kraju w narciarstwie szybkim, przed sobotnią próbą bicia rekordu Tatr przyznał, że przeszkodzić może mu jedynie pogoda. W sobotę na Kasprowym Wierchu będzie chciał uzyskać prędkość przekraczającą 180,632 km/h.

- Obawiam się jedynie pogody. Niczego więcej się nie boję, bowiem trasa, którą w Dolinie Goryczkowej przygotowują Polskie Koleje Linowe, jest bezpieczna, a w dodatku wygląda na szybką - powiedział.

32-latek, który podczas styczniowych mistrzostw świata we francuskich Alpach wynikiem 230,19 km/h wyśrubował rekord kraju, w czwartek rano odbył trening na dolnej części wytyczonego dla niego stoku.

- Nieoficjalny pomiar wskazał na 140 km/h, na wolniejszym fragmencie trasy, który pokonałem w kiepskich warunkach. W sobotę zapowiadana jest lepsza aura, także może być szybko i powinienem wtedy pobić ustanowiony w 1979 roku przez Jacka Niklińskiego rekord - dodał Zakopiańczyk.

Reklama

Próba bicia rekordu "Kasprowy Live" będzie pierwszym od 34 lat zjazdem speed ski w Polsce. Wydarzenie planowane jest na dziewiątą rano. Zjazd będą mogli podziwiać narciarze, bowiem nie będzie możliwości podejścia w okolice trasy.

Jak przyznał pochodzący ze sportowo-artystycznej rodziny Dobrowolski niezależnie od tego, czy rekord zostanie pobity, wydarzenie jest dla niego wyjątkowe.

- Do tej pory moje wyczyny brzmiały nieco wirtualnie. Rodzina, znajomi i kibice dowiadywali się o nich z mediów i moich opowieści. Wreszcie będę mógł to wszystko zaprezentować, przybliżyć w Polsce. To niezwykle ważna dla mnie chwila - wyznał członek  ekskluzywnego "Klubu 200".

Dołączył do niego w 2010 r. uzyskując wynik 209,140 km/h podczas zawodów Speed Master. Dwa lata później, we francuskim Vars, jako pierwszy w historii Polak stanął na trzecim miejscu podium zawodów Pucharu Świata, wygrywając m.in. z rekordzistą świata Włochem Simone Origone (251,40 km/h).

Absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych podkreślił, że prędkości narciarzy szybkich porównywalne są do tych, uzyskiwanych przez zawodowych kierowców.

- W latach 70. i 80. zdarzało się, że zawodnicy trenowali jeżdżąc na dachach samochodów, celem przyzwyczajenia organizmu do dużych prędkości i uderzeń powietrza. Obecne nasze przyspieszenia porównywalne są do Formuły 1 - w speed ski prędkość od 0 do 200 km/h uzyskuje się w ciągu 6 sekund - tłumaczył.

Początki konkurencji określanej jako najszybszy niezmotoryzowany sport na ziemi sięgają 1930 roku. Wtedy to Austriak Guzzi Lantschner w szwajcarskim St. Moritz ustanowił pierwszy nieoficjalny rekord prędkości wynoszący 105,675 km/h. Pierwszy oficjalny należy do jego rodaka Leo Gasperla, który w tej samej miejscowości uzyskał w 1930 roku wynik 139 km/h.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje