Reklama

Reklama

Zły dzień sióstr Williams w Paryżu

Te słowa wyświetlające się jako pierwsze po otwarciu strony internetowej Rolanda Garrosa mówią same za siebie i trudno coś dodać. O ile porażka Venus Williams w drugiej rundzie paryskiego turnieju wielkoszlemowego nie była większym zaskoczeniem, o tyle przegrana jej siostry Sereny to wręcz sensacja.

Najwyżej rozstawiona w drabince Serena od wielu miesięcy jest niepodzielną liderką rankingu WTA Tour. W poprzednim sezonie wręcz zdeklasowała wszystkie rywalki, a w Paryżu przystąpiła do obrony tytułu z dużą werwą. W pierwszej rundzie pozbawiła jakichkolwiek złudzeń francuską posiadaczkę "dzikiej karty" Alize Lim, wygrywając 6:2, 6:1.

Reklama

Hiszpanka Garbine Muguruza, 35. na świecie, również nie wydawała się żadną istotną przeszkodą w drodze do kolejnego wielkoszlemowego tytułu. Jednak zdecydowana faworytka zdołała jej urwać w każdym secie tylko po dwa gemy.

Zresztą cała francuska prasa, ale również światowa, od losowania drabinki pełna była spekulacji, czy Williams wygra w ćwierćfinale Rolanda Garrosa z Rosjanką Marią Szarapową. W ewentualnym półfinale Amerykanka mogłaby trafić na Agnieszkę Radwańską, która obecnie jest najwyżej rozstawioną zawodniczką w drabince - z trójką (po odpadnięciu Chinki Na Li grającej z nr 2.).

Sytuacja przypomina piosenkę Grupy Pod Budą o mężczyźnie, któremu wróżka przewidziała świetlaną przyszłość, pieniądze i powodzenie u kobiet. Ten jednak, wychodząc od niej spadł nieoczekiwanie ze schodów, bo "potknął się o mały wyjątek w jej prognozach".

Młodsza z sióstr Williams grała po prostu fatalnie, psując proste piłki seriami i miała wyraźne problemy z koncentracją.

- Myślę, że to był po prostu fatalny dzień dla mnie. Właściwie nic w mojej grze nie funkcjonowało tak, jak powinno. Nie znalazłam dzisiaj naprawdę niczego, co by działało dobrze, nawet serwis. To po prostu jeden z tych dni, o których chce się zapomnieć. Jestem wściekła, że zdarzył się akurat na Wielkim Szlemie - podsumowała swój występ ubiegłoroczna triumfatorka Rolanda Garrosa.

- Naprawdę nie mam żadnego wytłumaczenia dla siebie. Jedynie takie, że ona naprawdę grała fantastycznie. Może być niebezpieczna w tym turnieju, jeśli utrzyma taką formę i koncentrację w kolejnych meczach - dodała.  

Trochę wcześniej z tegoroczną edycją Rolanda Garrosa pożegnała się Venus Williams, rozstawiona z numerem 29. Byłą liderkę rankingu WTA Tour, która wciąż nie może odnaleźć formy, pokonała 56. na świecie Słowaczka Anna Schmiedlova 2:6, 6:3, 6:4.

- To młoda i zdolna zawodniczka, która gra bardzo dobry tenis. Dzisiaj grała bardzo dobrze, lepiej ode mnie, szczególnie w drugim i trzecim secie, no i wygrała mecz. Ja popełniałam zbyt dużo błędów, sporo piłek wyrzucałam z kortu. Słabo się też poruszałam. Myślę, że po prostu to nie był mój dzień - powiedziała Amerykanka.

Najlepszy wynik w Paryżu uzyskała ona w 2002 roku, gdy przegrała tu w finale z Sereną. Jednak od 2010 roku nie zdołała przejść drugiej rundy Rolanda Garrosa. W przyszłym tygodniu Venus skończy 34 lata, a jej pogromczyni ma 19.

Los amerykańskich sióstr podzieliła w środę Włoszka Flavia Pennetta (nr 12.), ponosząc porażkę ze Szwedką Johanną Larsson 7:5, 4:6, 2:6.

W czwartym dniu rywalizacji mężczyzn, jak na razie, obyło się bez większych niespodzianek. Awans do trzeciej rundy pewnie wywalczyli m.im. Serb Novak Djoković (nr 2.), Szwajcar Roger Federer (4.) i Czech Tomas Berdych (6.).

Późnym popołudniem na korcie numer siedem Jerzy Janowicz (22.) walczył w drugiej rundzie z Finem Jarkko Nieminenem i pokonał rywala 7:6 (7-5), 7:6 (7-4), 6:4.

Wieczorem Agnieszka Radwańska (3.) spotkała się na owalnym korcie nr 1. z Czeszką Karoliną Pliskovą i wygrała 6:3, 6:4, pozostając najwyżej rozstawioną zawodniczką w turnieju.

W grze podwójnej pierwszy mecz wygrała Katarzyna Piter razem z Gruzinką Oksaną Kałasznikową. Późnym popołudniem w jej ślady poszedł Łukasz Kubot ze Szwedem Robertem Lindstedtem (8.)

Nie udało się to natomiast duetowi Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski (8.) oraz Tomaszowi Bednarkowi w parze z Czechem Lukasem Rosolem.  

Z Paryża Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: serena williams | Venus Williams | tenis | roland garros

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama