Reklama

Reklama

​Wimbledon. Trener Świątek: W pierwszym secie była jakby obok meczu

Trener Igi Świątek Piotr Sierzputowski przyznał, że pierwszy set spotkania pierwszej rundy wielkoszlemowego Wimbledonu ze Szwajcarką Viktoriją Golubic zupełnie nie wyszedł jego tenisistce. - Była wówczas jakby obok meczu i bardziej się przyglądała - ocenił.

- Ciężko tu o pozytywny komentarz. Fajnie, że w ogóle się spróbowała "załapać" na ten mecz w drugim secie, ale pierwszy całkowicie uciekł jej przez palce. Brakło koncentracji. Miałem wrażenie, że Iga nie jest tam, gdzie powinna. Niby była na korcie, ale jednak te piłki psuła, każde uderzenie było w inny punkt, nie było powtarzalności. Na pewno Golubic dobrze zagrała pod tym względem, że mieszała rytm i wykorzystywała swoje sytuacje. Ale jednak można było tutaj pokusić się o sporo więcej - zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami Sierzputowski.

Reklama

Zajmująca 64. miejsce w rankingu WTA Świątek przegrała z 81. w tym zestawieniu Golubic 2:6, 6:7 (3-7), popełniając przy tym 50 niewymuszonych błędów. Polka ma 18 lat i po raz pierwszy zaprezentowała się w seniorskim Wimbledonie. Szwajcarka jest dziewięć lat starsza, a w głównej drabince londyńskiej imprezy zagrała po raz trzeci z rzędu. Szkoleniowiec warszawianki podkreślał wcześniej znaczenie w rywalizacji na trawie doświadczenia wyniesionego z gry właśnie na takim typie kortów. W poniedziałek zwrócił również uwagę na różnicę między kortami treningowymi a meczowymi w kompleksie All Englad Clubu.

- Te pierwsze są dużo szybsze. Trzeba wyjść i w pierwszych gemach się mocno skoncentrować. Niestety, dziś się to nie udało. W takich warunkach trzeba wyjść i zrobić robotę, a Iga jakby na początku stanęła obok i bardziej się przyglądała. Potem widać było, że próbowała. Było daleko od ideału, ale coraz lepiej - analizował.

Jego podopieczna nieraz w przeszłości miała już problemy z wejściem w mecz i wyraźnie przegrywała sety otwarcia.

- Myślę, że to przyjdzie też z doświadczeniem. Bo ona wychodzi trochę na luzie, jakby z nastawieniem "co będzie, to będzie". A tu trzeba być trochę bardziej skoncentrowanym, dbać o każdy szczegół i każdą pojedynczą piłkę. Bo jak to jej ucieknie, to nie jest na tyle doświadczona, żeby to potem odrobić. Potem te sety uciekają, a tak naprawdę, gdyby się zaprzeć od pierwszej piłki, to mogłoby być zupełnie inaczej - ocenił.

Spytany o taktykę na mecz z Golubic stwierdził krótko, że było nią utrzymanie piłki w korcie.

- Nie chodzi o taktykę, bo najważniejsze było spokojne granie w kort, a tego nie było. Gdy źle się zaczyna, to potem szuka się strzału na raz zamiast spokojnej gry. W drugim secie zaczęła się ona pojawiać, może niedużo, ale Iga zaczęła te piłki przebijać. Ale na początku było "na hurra" i niestety te gemy uciekły - podsumował.

Sierzputowski zapewnił, że ubiegłoroczna triumfatorka juniorskiego Wimbledonu jeszcze tuż przed poniedziałkowym spotkaniem czuła się dobrze. Tak było nawet na porannym poniedziałkowym treningu.

- W czwartek już poczuła, że jest coraz lepiej i ja ją wtedy nieco uspokajałem, że to jest jednak trawa i zaraz się może okazać zupełnie inaczej. I tak też było. Iga w pierwszych gemach chodziła, podawała piłki. Gdyby grała na początku tak, jak w drugim secie, to jeszcze by się rozkręciła, ale to nawet nie było 20 procent tego, co prezentowała dziś rano na treningu. Można gdybać, ale po prostu nie wykorzystała swoich szans, żeby pokazać jak potrafi grać - skwitował smutno.

Jego zdaniem największym zmartwieniem jest teraz to, by szybko zresetować głowę warszawianki. - Żeby potem zrobić dokładnie tę samą robotę, ale żeby efekt był inny, bo teraz się to zupełnie nie przełożyło na spotkanie. Opanowanie nerwów to będzie dużo ciężkiej pracy. Nie tylko mojej, Joli (Rusin-Krzepoty - trenerki od przygotowania fizycznego) i Darii (Adamowicz - psycholog sportowej), ale przede wszystkim Igi. Ma narzędzia - serwis był dziś rewelacyjny. Nie widziałem jej tak serwującej jeszcze w tym tygodniu, ale całą resztę całkowicie odwróciła - zaznaczył.

Świątek w styczniowym Australian Open wystąpiła w mikście razem z Łukaszem Kubotem. W Londynie jednak nie będzie powtórki. - Męski debel jest tu rozgrywany do trzech wygranych setów, więc jest wyczerpujący dla męskiej strony miksta - uzasadnił trener warszawianki.

Jak dodał, teraz Świątek czekają wakacje, a po nich rozpocznie przygotowania do rywalizacji na kortach twardych na drugiej półkuli. - Zagramy w Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati. Potem prawdopodobnie czeka nas przerwa i przygotowania do samego US Open - wyliczał.

Z Londynu Agnieszka Niedziałek

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje