Reklama

Reklama

Turniej Czterech Skoczni. Trzech królów mamy, na kolejnego czekamy

Pojechać na Turniej Czterech Skoczni i cieszyć się ze zwycięstwa rodaka? Niesamowite! Jednego z ostatnich? Oby nie. Choć ciężko sobie wyobrazić zimę bez tej prestiżowej imprezy, już za kilkanaście lat może być to realny scenariusz, czego nie ukrywają nawet organizatorzy.

Triumf Dawida Kubackiego to trzecie zwycięstwo polskiego skoczka w klasyfikacji generalnej turnieju w ostatnich czterech edycjach. Na szczęście wygrywanie nigdy się nie nudzi, podobnie jak kibicowanie zwycięzcom.

Z konkursu na konkurs 68. edycji Turnieju Czterech Skoczni na obiektach w Niemczech i Austrii przybywało fanów "Biało-Czerwonych". W szalonym Oberstdorfie nieliczni polscy kibice nie mieli szans przebić się przez tłum gospodarzy. W Garmisch-Partenkirchen byli już widoczni, a stojąca za podwójnymi bramkami Polka z wielką flagą prosiła dziennikarzy, by skłonili naszych skoczków do podejścia bliżej i podpisania pamiątek.

Reklama

W Innsbrucku jeden z fanów zrobił "szoł" tuż po zakończeniu konkursu. Polak? Zastanawiali się wszyscy, a sprawa nie do końca się wyjaśniła. Krótko po skończonych zawodach na zeskoku pojawił się kibic w biało-czerwonych barwach (takie mają też Austriacy) i bawił publiczność, wymachując flagą. Po chwili, nie bez trudu, zjechał na dół na butach, ku uciesze innych kibiców.

Co ciekawe, inaczej niż na meczach piłkarskich, nikt ze służb porządkowych nie ruszył w kierunku niesfornego fana, ale grzecznie poproszono go o zejście ze skoczni, a ten po chwili wahania posłuchał próśb i oddał się w ręce równie jak on rozbawionych ochroniarzy.

Najwięcej polskich kibiców zjawiło się w Bischofshofen, by oglądać wielki triumf rosnącego z konkursu na konkurs Kubackiego. Osobiście dopingować nowego mistrza przyjechał także tata skoczka, Edward, oraz niedawno zaślubiona Dawidowi żona, Marta. Przed niektórymi obiektami, niczym w Zakopanem czy Wiśle, pojawiły się nawet prowadzone przez naszych rodaków stoiska wyłącznie z polskimi szalikami, czapkami i innymi pamiątkami.

68. turniej od połowy zrobił się w dużym stopniu polski. Fotel lidera zajął Kubacki, a w biurze prasowym zaroiło się od rodaków. Na finale w Bischofshofen Polacy stanowili chyba połowę dziennikarzy i współpracowników.

W biurze prasowym można było także spotkać żonę Kamila Stocha, od czasu do czasu zajrzał tam dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer albo mający polskie korzenie Markus Neitzel, niemiecki pastor, który wciela się w rolę tłumacza Ryoyu Kobayashiego.

Zaczynając w Krakowie i w nim kończąc, po drodze "przejeżdżając" cały Turniej Czterech Skoczni, trzeba pokonać blisko 2500 kilometrów. Ale to przygoda, którą warto przeżyć. Dla prawdziwego kibica skoków narciarskich to pozycja obowiązkowa - przynajmniej raz w życiu.

Każde miasteczko i region jest inne, tak jak inna jest każda ze skoczni. Na debiutujących fanów, ale i dziennikarzy czekają od czasu do czasu zaskakujące niespodzianki. Gdzie jest biuro prasowe? Dlaczego, aby się do niego dostać, trzeba pokonać ponad 350 schodów?!

Emocji nigdy nie brakuje, tak jak nie brakuje gulaszu czy wurstu. Choć akurat pod względem ilości dobrego jedzenia polskie konkursy skoków stoją zdecydowanie wyżej.

Fakt, że to najsłynniejszy turniej w skokach na świecie, nie oznacza, że gospodarzom nie przytrafiają się niedociągnięcia i problemy. Jak choćby te nagłośnione przez trenera Norwegów Aleksandra Stoeckla, choć jego zarzuty Niemcy w dużym stopniu obalili a wiele spraw doprecyzowali. Szkoda tylko, że... 52-letni norweski przedskoczek musiał spać na rozkładanej sofie w świetlicy.

Zapewne smutno jedzie się na Turniej Czterech Skoczni, nie mając nadziei na sukces rodaka, i smutno się wraca, gdy nie ma powodów do radości. W tym przypadku żadna z tych okoliczności nie miała miejsca. Polacy byli wśród faworytów, choć głośniej mówiło się o Stochu, a chwile szczęścia zapewnił całej Polsce Kubacki.

Warto jeszcze przypomnieć niepokojące słowa, w dodatku wypowiedziane przez szefa komitetu organizacyjnego turnieju Alfonsa Schranza: "Robienie czegoś na siłę, tylko dlatego, że zawsze było, może być niemożliwe albo straci sens".

Czy istnienie Turnieju Czterech Skoczni jest zagrożone? Raczej nie, przynajmniej za rok, dwa, czy pięć. Ale za piętnaście lat? - Jeśli klimat wciąż będzie się zmieniał w ten sposób, chyba trzeba będzie wszystko, co dotyczy skoków narciarskich, jeszcze raz przemyśleć - dodał gospodarz turnieju.

68. Turniej Czterech Skoczni przeszedł do historii. Pozostaje mieć nadzieję, że zima lub jej brak nie storpeduje kolejnych edycji tych pięknych zawodów. Cieszymy się podwójnie. Zaledwie po roku przerwy Polak znów stanął na najwyższym stopniu podium. Co więcej, Kubacki to już trzeci polski Orzeł, który wygrał tę prestiżową imprezę.

"Trzech królów mamy, na kolejnego czekamy" - śpiewali rozgrzani, nie tylko emocjami, polscy fani po zakończeniu konkursu w Bischofshofen. Adam Małysz, Stoch i Kubacki już poznali smak wielkiego zwycięstwa. Kto zostanie czwartym polskim królem Turnieju Czterech Skoczni?

Waldemar Stelmach

Turniej Czterech Skoczni 2019/20 - klasyfikacja

1.Dawid Kubacki(Polska)1131,6 pkt
2.Marius Lindvik(Norwegia)1111
3.Karl Geiger(Niemcy)1108,4
4.Ryoyu Kobayashi(Japonia)1096
5.Stefan Kraft(Austria)1086
6.Johann Andre Forfang(Norwegia)1051
7.Domen Prevc(Słowenia)1050,9
8.Peter Prevc(Słowenia)1048,8
9.Daiki Ito(Japonia)1039
10.Stephan Leyhe(Niemcy)1037,5
Zobacz pełną tabelę

PŚ w skokach 2019/20 - klasyfikacja

1.Stefan Kraft
(Austria)1659 pkt
2.Karl Geiger(Niemcy)1519
3.Ryoyu Kobayashi(Japonia)1178
4.Dawid Kubacki(Polska)1169
5.Kamil Stoch(Polska)1031
6.Stephan Leyhe(Niemcy)917
7.Marius Lindvik(Norwegia)906
8.Peter Prevc(Słowenia)789
9.Daniel Andre Tande(Norwegia)721
10.Philipp Aschenwald(Austria)622
Zobacz pełną tabelę

Puchar Narodów w skokach 2019/20 - klasyfikacja

1.Niemcy5194 pkt
2.Austria5041
3.Norwegia4622
4.Polska4272
5.Słowenia4085
6.Japonia3479
7.Szwajcaria801
8.Czechy335
Zobacz pełną tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje