Reklama

Reklama

Maciej Kot: Jestem bardzo wkurzony

To nie tak miało być! Po niezłym pierwszym skoku Maciej Kot zamierzał postawić wszystko na jedną kartę i spróbować dostać się do pierwszej dziesiątki. Nie udało. Zamiast oklasków był tylko jęk zawodu, bo Polak spadł na 23. miejsce. - Jestem bardzo wkurzony na siebie - warknął tuż po skoku w drugiej serii.

W finałowej części konkursu doleciał tylko do 118,5 metra, o blisko sześć metrów krócej niż w pierwszej serii. Kota wkurzyło niepowodzenie. - Nie mogę na nic zwalić winy. Warunki na skoczni były dobre. Wszystko wskazywało na to, że nie pozostaje nic innego jak daleko skoczyć. W drugiej serii popełniłem techniczny błąd i to nie po raz pierwszy. Nie wiem, dlaczego po wyjściu z progu narty idą nieco za wysoko. Wcześniej to się nie zdarzało, więc muszę jak najszybciej wyeliminować niedociągnięcia - powiedział.

Reklama

W niedzielę Łukasz Kruczek ogłosi nazwiska pięciu zawodników, którzy pojadą do Soczi. Kot jest jednak spokojny o miejsce w samolocie do Rosji. - Ciężko, aby trener powoływał kadrę na podstawie jednego czy dwóch konkursów. Powinna się liczyć forma w dłuższym czasie. W przekroju całego sezonu prezentuję w miarę równą formę, choć zdarzają mi się kryzysy - podkreśla.

Kot nie zamierza jednak tracić sił na wylewanie żali. - Chcę przelać tę energię na kolejne skoki.  Za chwilę już jest szansa na poprawę. Rok temu też nie poszło mi w Wiśle, a później dobrze spisałem się w Zakopanem. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie.

Autor: Krzysztof Oliwa

Kamil Stoch drugi w Wiśle - forma rośnie? Dyskutuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje