Leo Beenhakker: Wszyscy zbłądzili
"Gdybym każdego piłkarza miał zmieniać po popełnionym błędzie, to musiałbym ich mieć w kadrze osiemdziesięciu. Straconej bramce w Baku nie był winny Dudka czy Boruc, ale cały zespół" - powiedział na łamach "Rzeczpospolitej" selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker.

"Wszyscy zbłądzili, przysypiając na początku spotkania i zapominając, jaki był nasz pomysł na grę" - dodał Holender.
"Wszyscy mówią o Dudce i Borucu, ale dlaczego straciliśmy piłkę tak blisko obrony? To jest podstawa. Mówić, że bramkarz i obrońca zawalili sprawę, to zbyt proste. My mieliśmy piłkę i ktoś ją oddał. Ja wolałem z piłkarzami rozmawiać np. o tym, dlaczego była taka dziura na lewej stronie między Smolarkiem a Krzynówkiem, niż zrzucać wszystko na bramkarza" - stwierdził Beenhakker.
"W środę musimy zacząć mocniej, bardziej zdecydowanie niż w Baku. Weźmy sprawy od początku w swoje ręce. Mówię piłkarzom: skupienie przede wszystkim. Graj na sto procent albo nie graj wcale. Mistrzowie świata Włosi zagrali w sobotę na Wyspach Owczych. Byliście tam? Gdybyście byli, to zrozumielibyście, dlaczego Włosi do 90. minuty nie byli niczego pewni. Wydawało im się, że przyjechali na wakacje. I ta arogancja o mało ich nie zgubiła. Dlatego niech w środę arogancja zostanie w szatni" - podkreślił selekcjoner.
"Moim zdaniem nie da się porównać drużyn Azerbejdżanu i Armenii. To zupełnie inne kultury gry. Ormianie są silniejsi, bardziej agresywni i zdyscyplinowani. Widać rękę zagranicznego trenera. Tu nie chodzi o to, czy oni grają w piłkę lepiej czy gorzej niż drużyna Azerbejdżanu. Po prostu dyscyplina i przygotowanie fizyczne sprawiają, że w meczach z nimi rywale bardziej się zmęczą, pracując na zwycięstwo. Jednak my mamy na nich swoje sposoby, inne niż na Azerów" - zakończył Beenhakker.
Rzeczpospolita/INTERIA.PL
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje