Reklama

Reklama

Jechali na mecz… 37 godzin! 100 lat temu zagraliśmy z Węgrami

Dokładnie sto lat temu "Biało-Czerwoni" zagrali swój pierwszy międzypaństwowy mecz. Rywalem piłkarskiej reprezentacji Polski byli Węgrzy. Tak jak i ostatnie spotkanie naszej kadry z Madziarami w eliminacjach MŚ w listopadzie, tak i to rozegrane w niedzielę 18 grudnia 1921 roku zakończyło się wygraną Bratanków.

O tym pierwszym, historycznym meczu naszej kadry można przeczytać w wydanym właśnie przez wydawnictwo "Historia Sportu" tomie: "Reprezentacja Polski 1920-1932", której autorami są Leszek Śledziona, Edwin Kowszewicz, Andrzej Potocki. Na 355 stronach multum informacji na temat pierwszych meczów naszej reprezentacji. Autorzy wykonali gigantyczną pracę, prostując przy okazji sporo informacji, które były podane wcześniej, a odnosiły się do meczów kadry.

Dominowali piłkarze "Pasów"

W tym świetnie opracowanym tomie sporo także oczywiście o pierwszym meczu reprezentacji Polski, który ta rozegrała dokładnie 100 lat temu, w niedzielę 18 grudnia 1921 roku. Dlaczego dopiero prawie dwa lata po tym, jak powstał Polski Związek Piłki Nożnej? Wszystko przez komunistów i bolszewików. To wojna z sąsiadem ze wchodu sprawiła, że nie zagraliśmy w olimpijskim turnieju w Antwerpii  w 1920 roku, gdzie mieliśmy wystąpić, a naszym rywalem w pierwszej rundzie miała być Belgia, zresztą późniejszy mistrz. Wszystko zostało więc opóźnione i odroczone w czasie.

Reklama

Pierwszym rywalem byli mocni Węgrzy, którzy po przegranej Wielkiej Wojnie mieli swoje problemy i byli izolowani. W tej sytuacji, jak dla nich, tak i dla nas wzajemne spotkanie było wyjściem z cienia, zaistnienia w międzynarodowej rywalizacji.

W kadrze reprezentacji Polski, którą wyselekcjonował wiceprezes PZPN i szef Wydziału Gier Józef Szkolnikowski przeważali piłkarze pierwszego mistrza Polski z 1921 roku czyli Cracovii. W 13 osobowej kadrze udającej się na Węgry było ich aż 7. W ogóle do Budapesztu udała się 23-osobowa delegacja, oprócz piłkarzy byli to oficjele, trójka dziennikarzy i... dwóch kibiców.

Długa podróż i krótkie spanie

Ciekawie wyglądała podróż na to spotkanie. Za tomem "Reprezentacja Polski 1920-1932", wydawnictwa "Historia Sportu".

"Drużyna wyjechała z Krakowa w piątek 16 grudnia 1921 r. o godz. 10.40, a w Budapeszcie była w sobotę tuż przed północą. Eskapada trwała 37 godzin! Było pięć przesiadek, a po drodze awaria pociągu i wielogodzinne postoje, bo stracono wcześniejsze połączenie na Węgry. Trasa wyglądała najprawdopodobniej tak: Kraków - Trzebinia - Zebrzydowice - Piotrowice (granica czechosłowacka) - Bogumin (przesiadka) - Karwina - Cieszyn - Jabłonków - Czadca - Żylina (3-4 godziny postoju i przesiadka) - Trenczyn (awaria pociągu, półtorej godziny postoju) - Leopoldov (węg. Liptovar, 5-8 godzin czekania i przesiadka) - Galanta (2 godziny postoju i przesiadka) - Parkany-Nana (granica z Węgrami i przesiadka; dziś miasto nazywa się Sturovo) - Szob (już Węgry) - Budapeszt.

W efekcie po przyjeździe piłkarze spali tylko 7 godzin po straszliwie męczącej podróży. Na dodatek - jak pisano - obiad był tuż przed meczem, więc byli nie tylko zmęczeni ale i ociężali".

Najlepszy był bramkarz

A samo spotkanie? W Budapeszcie nie było odpowiedzialnego za powołania wiceprezesa PZPN Józefa Szkolnikowsiego, oficera Wojska Polskiego, któremu nie pozwoliły na to obowiązki. Trenerem na miejscu był Węgier Imre Pozsonyi.

Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 14.00 miejscowego czasu na stadionie Hungaria, który został zburzony w czasie II wojny. Mimo zimy i przedświątecznej atmosfery na trybunach zasiadło 8 tys. kibiców. Gospodarze byli faworytem i szybko objęli prowadzenie po strzale Jeno Szabo w 18. minucie. W bramce naszego zespołu dwoił się i troił bramkarz Polonii Warszawa Jan Loth, który musiał bronić piłkę m.in. po strzałach Imre Schlossera, po dziś dzień najskuteczniejszego zawodnika w węgierskiej lidze, który dla budapesztańskich klubów Ferencvarosi i MTK Hungaria w 301 meczach strzelił... 417 bramek!

Świetnie usposobionego w polskiej bramce Lotha nie pokonał. Dodatkowo Madziarzy przed końcem pierwszej połowy nie wykorzystali karnego. Jedenastkę przestrzelił Karoly Fogl. W polskim zespole nie zabrakło późniejszych legend nie tylko polskiego futbolu, ale i w ogóle sportu, jak niezwykle utalentowanego i wszechstronnego Wacława Kuchara. Grał też Józef Kałuża, przy ulicy którego znajduje się dziś stadion Cracovii. Byli też inni świetni gracze, jak Stanisław Mielech czy kapitan Tadeusz Synowiec. Najlepsze recenzje za występ zabrał jednak Jan Loth. Bramkarz Polonii Warszawa, wtedy 21-letni bronił wybornie. "Był naszą chlubą, był najlepszym graczem na placu, jemu przede wszystkim i wyłącznie zawdzięczamy ten i taki wynik, stał się osobistością footballową i to o sławie kontynentalnej, prasa węgierska zapowiadała mu światową przyszłość" - pisała polska prasa po przegranym 0-1 meczu, który przeszedł do historii polskiej piki o czym można przeczytać w świetnym opracowaniu "Reprezentacja Polski 1920-1932".

Michał Zichlarz

Pierwszy mecz reprezentacji Polski, 18 grudnia 1921, Stadion Hungaria, Budapeszt

Węgry - Polska 1-0 (1-0)

1-0 - Jeno Szabo (18.)

Sędziował: Karl Gratz (Czechosłowacja). Widzów: 8000.

Węgry: Karoly Zsak (46. Ignac Amsel) - Karoly Fogl II, Gyula Mandi - Vilmos Kertesz II, Gabor Obitz, Zoltan Blum - Imre Schlosser, Gyorgy Molnar, Istvan Pluhar, Jeno Szabo, Jeno Wiener.

Polska: Jan Loth (Polonia Warszawa) - Ludwik Gintel (Cracovia), Artur Marczewski (Polonia) - Zdzisław Styczeń (Cracovia), Stanisław Cikowski (Cracovia), Tadeusz Synowiec (Cracovia) - Stanisław Mielech (Cracovia), W. Kuchar (Pogoń Lwów), Józef Kałuża (Cracovia), Marian Einbacher (Warta Poznań), Leon Sperling (Cracovia). 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL