Reklama

Reklama

Siatkarska Liga Narodów: Brazylia rozbiła Serbię i jest już w półfinale

Reprezentacja Brazylii efektownie ograła 3:0 (25:16, 28:26, 25:19) Serbię w finałach Siatkarskiej Ligi Narodów i zapewniła sobie miejsce w półfinale rozgrywek. W Lille o medale już na pewno zagrają USA i Rosja, a o czwarte wolne miejsce w czwórce mierzyć się będą Francuz i Serbowie (piątek, godzina 20:45). Reprezentacja Polski przegrała w finałach dwa mecze i wróci do domu bez medalu.

Po porażce z Francją (2:3) na otwarcie finałów Siatkarskiej Ligi Narodów reprezentacja Brazylii musiała ograć Serbię, by zachować szansę na awans z grupy i walkę o medale SLN. Serbowie, w razie wygranej z mistrzami olimpijskimi w dowolnych rozmiarach, odsyłali ich do domów i sami brali awans do czwórki. Stawka miała ogromne znaczenie, a na poczynania rywali spoglądali z trybun Francuzi, którzy w piątek mieli stawić czoła Serbii i ustalić kolejność w grupie A. Z polskiej grupy B awans wzięły USA i Rosja, Biało-Czerwoni po dwóch porażkach znaleźli się za burtą Final Six.

Canarinhos rzucili się na rywala od pierwszych piłek, a Serbowie jakby nie mogli złapać rytmu gry, jakby nie mogli odpalić. Popełniali sporo błędów, nie kończyli ataków i szybko stracili kontakt z rywalami (2:6, 3:8). Słabo w mecz wszedł zwłaszcza Aleksandar Atanasijević, który w ataku grał bardzo nierówno i nie pomagał drużynie. Trener Nikola Grbić szybko wykorzystał przerwę (6:12), bo jego ludzie całkowicie stanęli i przestali grać. A Wallace de Souza i spółka zadawali cios za ciosem i pewnie szli po swoje w pierwszej odsłonie (16:9). Zwłaszcza że dobrze do gry wprowadził się Douglas Souza, który zastąpił kontuzjowanego Mauricio Borgesa i świetnie radził sobie nie tylko w ataku, ale też bronił piłkę za piłką, by wespół z Wallacem kończyć je w kontrach (20:11). Nikola Grbić niewzruszony obserwował poczynania swoich siatkarzy, aż Atanasijević posłał zagrywkę daleko w aut i zakończył fatalną dla swojej drużyny odsłonę (16:25).

Serbowie zabrali się do walki od początku seta numer dwa, wreszcie stanęli na wysokości zadania i wreszcie mecz nabrał rumieńców (6:6). Zwłaszcza że Serbowie wreszcie znaleźli sposób na ofensywę mistrzów olimpijskich, zablokowali Lucasa Loha i pierwszy raz w czwartek wyszli na prowadzenie (9:8). Canarinhos zaraz odpowiedzieli pięknym za nadobne. Zatrzymali atak Atanasijevicia i odzyskali inicjatywę (12:11), choć nie byli w stanie odskoczyć ambitnie walczącym Serbom. Spotkanie stało się zacięte, gęste od emocji i pełne znakomitej siatkówki z obu stron. Wynik cały czas był blisko remisu (15:15), aż Lucas Saatkamp zablokował Srecko Lisinaca i dał Brazylii przewagę (17:15). Wszystko szło po myśli Kanarkowych, aż Douglas Souza nie zderzył się z Lucasem Saatkampem pod siatką. Koledzy zadrżeli, wszak już stracili jednego skrzydłowego, a tu drugi doznał jakiegoś urazu nogi. Wrócił jednak do gry, a jego zespół zmierzał po wygraną (21:19), aż piachu w tryby nasypał Srecko Lisinac, który efektownie zablokował Mauricio Souzę (21:21). Fantastyczne emocje w końcówce partii zakończył wreszcie Lucas Saatkamp, który najpierw wbił gwoździa na środku siatki, a po chwili dorzucił asa serwisowego (28:26).

Partia numer trzy nieźle rozpoczęła się dla Serbów, tym razem udało się Marko Ivoviciowi i Aleksandarowi Atanasijeviciowi zaskoczyć rywali w ataku i ekipa z Bałkanów miała nawet dwa "oczka" zapasu. Cóż z tego, skoro szybko Wallace i spółka doprowadzili do remisu (10:10), by po chwili znów rozdawać karty na parkiecie po znakomitych atakach i dzięki fantastycznej grze Thalesa Hossa w defensywie (12:11). Co więcej, sędziowie pogubili się w jednej z akcji, doszło do zamieszania i Serbowie stracili punkty przez złe ustawienie na boisku (13:16). Studził rozpalone głowy Nikola Grbić, ale niewiele to wniosło, biorąc pod uwagę grę Canarinhos i ich rewelacyjne czytanie gry (17:13). Jeszcze poderwał do walki swoich kolegów Milan Katić, ale szybko Brazylijczycy zdominowali wydarzenia na parkiecie (19:15), by w końcówce zadawać cios za ciosem i zmierzać po pewne zwycięstwo (21:17). Wreszcie Douglas Souza, cichy bohater spotkania, kiwnął za potrójny blok i zamknął pojedynek (25:19).

Dzięki wygranej w trzech setach i jednemu punktowi, który Canarinhos urwali Francuzom, mistrzowie olimpijscy są już pewni awansu do półfinału Siatkarskiej Ligi Narodów. Komu stawią czoła w walce o finał i które miejsce zajmą w grupie A? Wszystko wyjaśni się w piątek, gdy Francja zmierzy się z Serbią (godzina 20:45), a wcześniej w polskiej grupie USA będą mierzyć się z Rosją (godzina 18:00). W sobotę rozegrane zostaną w Lille półfinały, a w niedzielę pojedynki o medale SLN.

Reklama

Brazylia - Serbia 3:0 (25:16, 28:26, 25:19)

Sędziowali: Jiang Liu (Chiny), Fabrizio Pasquali (Włochy)

Przebieg meczu:

  • I set: 8:3, 12:6, 16:9, 20:11, 25:16
  • II set: 8:7, 12:11, 16:15, 20:18, 28:26
  • III set: 6:8, 12:11, 16:13, 20:16, 25:19

Brazylia: Bruno Rezende, Wallace de Souza, Lucas Loh, Douglas Souza, Maurico Souza, Lucas Saatkamp, Thales Hoss (libero) oraz Eder Carbonera, Evandro Guerra, William Arjona

Serbia: Nikola Jovović, Aleksandar Atanasijević, Marko Ivović, Uros Kovacević, Marko Podrascanin, Srecko Lisinac, Neven Majstorović (libero) oraz Milan Katić, Ivan Kostić, Nikola Mijailović, Aleksandar Okolić, Petar Krsmanović.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje