Reklama

Reklama

NBA - świetna passa Oklahoma City Thunder

W czwartek w lidze NBA ósme zwycięstwo z rzędu odnieśli koszykarze Oklahoma City Thunder. U siebie pokonali Chicago Bulls 107:95 i jako jedyni w tym sezonie pozostają niepokonani we własnej hali, w której wygrali 13 spotkań.

Bulls nawet przez moment w tym meczu nie prowadzili. Gospodarze już po pierwszej kwarcie wygrywali różnicą jedenastu punktów i kontrolowali przebieg gry. Thunder bilansem 13-0 we własnej hali mogą się pochwalić po raz pierwszy od sezonu 1976-77, kiedy jeszcze nazywali się SuperSonics i grali w Seattle.

Reklama

W zespole Scotta Brooksa tradycyjnie najlepsi byli Kevin Durant i Russell Westbrook. Pierwszy uzyskał 32 punkty i dziewięć zbiórek, a drugi 20 pkt i 10 asyst. Wśród pokonanych wyróżnił się Joakim Noah - 23 pkt i 12 zbiórek.

Thunder (21-4) to obecnie najlepsza drużyna w lidze. "Byki" (9-16) zajmują w Konferencji Wschodniej dopiero 10. miejsce.

W drugim czwartkowym meczu San Antonio Spurs pokonali na wyjeździe Golden State Warriors 104:102. Goście wygrali, choć musieli sobie radzić bez Tony'ego Parkera, Tima Duncana i Manu Ginobilego, którym trener Gregg Popovich dał odpocząć.

Pod nieobecność liderów najskuteczniejszy był Marco Belinelli, Włoch zdobył 28 punktów. W ekipie "Wojowników" prym wiedli David Lee (32 pkt i 13 zbiórek) oraz Stephen Curry (30 pkt i 15 asyst).

"Kiedy kluczowi gracze nie mogą grać, często zdarza się, że rezerwowi chcą pokazać swoją wartość. Chcą udowodnić trenerowi, że zasługują na więcej minut na parkiecie. Muszę też jednak przyznać, że mieliśmy mnóstwo szczęścia, szczególnie w trzeciej kwarcie. To nie skromność tylko szczerość. Rywalom po prostu nic wtedy nie wychodziło" - ocenił Popovich.

Od kiedy Ginobili dołączył do "Ostróg" w sezonie 2002-03 słynny szkoleniowiec tylko w 13 spotkaniach nie miał do dyspozycji swoich trzech największych gwiazd. Pod ich nieobecność ekipa z Teksasu odniosła zaledwie cztery zwycięstwa. Tym razem o triumfie gości zadecydowała dobitka Tiago Splittera po niecelnym rzucie Borisa Diawa na 2,1 s przed ostatnią syreną.

To był pierwszy mecz w historii NBA, w którym w podstawowych składach na parkiet wyszło trzech Australijczyków - Andrew Bogut (Warriors), Patrick Mills i Aron Baynes (obaj Spurs).

Spurs (21-5) zajmują trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej, za Thunder i Portland Trail Blazers (22-5). Warriors (14-13) jest dziewiątą drużyną na zachodzie.

Wyniki czwartkowych meczów sezonu regularnego NBA:

Oklahoma City Thunder - Chicago Bulls      107:95

Golden State Warriors - San Antonio Spurs  102:104



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje