Reklama

Reklama

Bryant doznał kontuzji kostki, Heat znowu wygrał

Kobe Bryant z Los Angeles Lakers doznał kontuzji kostki, a jego zespół przegrał na wyjeździe z Atlantą Hawks 92:96 w środowym spotkaniu NBA. Z kolei Miami Heat, pokonując na wyjeździe Philadelphia 76ers 98:94, odniósł 20. zwycięstwo z rzędu.

Do kontuzji doszło w końcówce spotkania, kiedy Bryant oddawał rzut w okolicach linii końcowej. Opadając po wyskoku lewą stopą nie trafił na parkiet, ale na but obrońcy Atlanty Dahntaya Jonesa. Pięciokrotny mistrz NBA przez chwilę leżał na parkiecie, po czym opuścił go mocno kulejąc. Po zdarzeniu powiedział, że jest to najgorsze skręcenie stawu w trakcie jego 16-letniej kariery. Za winnego uznał Jonesa, który według niego przesunął się, kiedy on opadał na parkiet.

Reklama

- Przede wszystkim uważam, że działacze i sędziowie powinni chronić atakujących. Obrońcy mogą blokować rzuty, ale nie powinni "wchodzić" pod rywala. To niebezpieczne dla rzucającego - powiedział Bryant.

Jones w przeszłości brał udział w podobnym incydencie. W trakcie finału Konferencji Zachodniej w 2009 roku również faulował Bryanta. Teraz bronił się na Twitterze.

"Nagranie nie kłamie. Jego kostka odwróciła się dopiero na parkiecie, po tym jak w wyniku wyskoku stracił równowagę. Nigdy nie próbowałbym skrzywdzić rywala" - tłumaczył na portalu społecznościowym Jones.

W środowym spotkaniu Bryant zdobył 31 punktów i ze średnią 27,5 na mecz plasuje się w czołówce najlepszych strzelców tego sezonu. W decydującym momencie środowego spotkania nie trafił jednak do kosza i jego zespół poniósł 32. porażkę w tym sezonie.

- Codziennie nie może być "Supermanem" - usprawiedliwił go szkoleniowiec Lakers Mike D'Antoni.

Z kolei Miami Heat, dzięki zwycięstwu nad Philadelphią 76ers 98:94, zostało czwartą drużyną w NBA, która odniosła przynajmniej 20 zwycięstw z rzędu. W czołowej roli ponownie wystąpił LeBron James, który zdobył 27 punktów, zaliczył osiem asyst i siedem zbiórek. W tym sezonie ma na koncie już 30 double-double, co oznacza dla niego jeden z najlepszych sezonów w karierze.

- Nie możemy panikować. Naszym głównym celem jest wygrywanie każdego kolejnego meczu, a nie rozdmuchiwanie tego, co już udało nam się osiągnąć - powiedział James, którego Miami Heat jako pierwsze zapewniło sobie udział w fazie play off.

W innym środowym spotkaniu Indiana Pacers odniosła 40. zwycięstwo pokonując we własnej hali Minnesotę Timberwolves 107:91. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził mierzący 218 cm Roy Hibbert, który zdobył 27 punktów, zaliczył 12 zbiórek i cztery bloki.

Środowe wyniki:

Atlanta Hawks - Los Angeles Lakers        96:92

Boston Celtics - Toronto Raptors         112:88

Denver Nuggets - New York Knicks         117:94

Golden State Warriors - Detroit Pistons  105:97

Houston Rockets - Phoenix Suns           111:81

Indiana Pacers - Minnesota Timberwolves  107:91

Los Angeles Clippers - Memphis Grizzlies  85:96

Oklahoma City Yhunder - Utah Jazz        110:87

Philadelphia 76ers - Miami Heat           94:98

Sacramento Kings - Chicago Bulls         121:79

Washington Wizards - Milwaukee Bucks     106:93

Dowiedz się więcej na temat: NBA | los angeles lakers | Miami Heat | Kobe Bryant

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje