Reklama

Reklama

Stelmet chce sprawić niespodziankę w Maladze

W piątek swój drugi mecz w Eurolidze rozegrają koszykarze Stelmetu Zielona Góra. Mistrzowie Polski zmierzą się w wyjazdowym pojedynku z hiszpańską Unicają Malaga.

Ubiegłotygodniowy debiut Stelmetu w Eurolidze nie wypadł najlepiej. Zespół prowadzony przez Mihailo Uvalina doznał porażki we własnej hali z Bayernem Monachium 73:94. Podobnie jak zielonogórzanie swój pierwszy mecz w grupie C przegrała również Unicaja Malaga. Hiszpanie jednak mieli znacznie trudniejsze zadanie. W pierwszej kolejce zmierzyli się z mistrzem Euroligi Olimpiakosem Pireus i mimo, że prowadzili przez trzy kwarty,  ostatecznie ulegli Grekom 61:69.

W tym meczu na stałe do historii rozgrywek wpisał się środkowy Unicaji Fran Vazquez. Hiszpański center poza tym, że zdobył 12 pkt. i miał 10 zbiórek, zanotował trzy bloki, dzięki czemu jako pierwszy gracz w pucharze przekroczył barierę 200 zablokowanych rzutów. To właśnie Vazquez, wspólnie ze Słoweńcem Zoranem Dragiciem, będą stanowić największy problem dla defensywy zielonogórzan.

Napięty terminarz gier Stelmetu powoduje, że koszykarze nie mają za wiele czasu na regenerację sił. Mimo tego, mistrzowie Polski do Hiszpanii udali się w czwartek w dobrych nastrojach. Wszystko za sprawą poniedziałkowego zwycięstwa w lidze nad Treflem Sopot (90:88 - przyp. PAP).

- Wygrana z Treflem bardzo nas podbudowała, bo po takich meczach jak ten ligowy nasze morale mocno wzrosło. We wtorek trochę odpoczęliśmy, a później przygotowywaliśmy się już tylko pod kątem Unicaji. Mam nadzieję, że pokażemy w Maladze taką samą ambicję, jaką zaprezentowaliśmy przeciwko sopocianom, a wtedy wszystko może się zdarzyć - powiedział Przemysław Zamojski.

Zespół Unicaji przegrał ostatnie pięć z sześciu spotkań rozgrywanych w swojej hali w rozgrywkach Euroligi. Nie zmienia to jednak faktu, że Stelmet w Maladze nie będzie faworytem. Hiszpanie przewyższają zielonogórzan praktycznie pod każdym względem i na pewno będą chcieli udowodnić to przed własną publicznością. Skrzydłowy Stelmetu Aaron Cel zapowiada jednak, że wraz z kolegami postara się o sprawienie niespodzianki.

- Lecimy tam, żeby dać z siebie wszystko. Mamy niewielu zawodników, którzy grali w przeszłości w Eurolidze, dlatego na pewno jedziemy się tam uczyć, ale też powalczyć o zwycięstwo. Tylko z taką myślą wchodzimy na boisko - dodał Cel.

Początek piątkowego meczu zaplanowano na godz. 20.45.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL