Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (14 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)

Legia Warszawa - Górnik Zabrze 1-3 w meczu 4. kolejki Ekstraklasy

Górnik Zabrze pokazał w Warszawie, że nie jest przypadkowym liderem Ekstraklasy. Ograł mistrza Polski, to mało powiedziane. Górnicy upokorzyli Legię. Wygrali na Łazienkowskiej 3-1. Całkowicie zasłużenie.

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, tabela

W pierwszej połowie na boisku przy Łazienkowskiej z pewnością zabrakło piłkarzy mistrza Polski. Nie wiadomo gdzie się podziali? Ci, którzy grali przeciw Górnikowi nie mogli zdobyć niespełna dwa miesiące temu najcenniejszego trofeum w kraju, przynajmniej trudno było w to uwierzyć.

Reklama

Niepojęte było również to, że pokaz mistrzowskiej gry dał 9. zespół poprzedniego sezonu, który w pewnym momencie drżał o utrzymanie. Zdumiewające, że na Łazienkowskiej zachwycała drużyna pozbawiona dwóch kluczowych graczy - najlepszego strzelca Igora Angulo i wyróżniającego się obrońcy Pawła Bochniewicza. A naprawdę zachywcała.

Po 17. minutach Górnik prowadził w stolicy 2-0. Nie było w tym żadnego przypadku. Wygrywał zasłużenie. Mieli pomysł na ten mecz. Nie przyjechali po to, żeby pozostawić dobre wrażenie po honorowej porażce, ale po to żeby zwyciężyć. Zabrzanie grali z polotem, swobodnie, atrakcyjnie. To była - przynajmniej w pierwszych 20 minutach - wykwintna gra.

Dwa pierwsze gole padły po pięknych akcjach, w których piłka krążyła między zawodnikami gości jak po sznurku, aż w końcu znalazła się w siatce bramki bronionej przez Artura Boruca. Przy pierwszej bramce to właśnie były reprezentant Polski popełnił błąd (złe wybicie), który rozpoczął atak Górnika z udziałem Manneha, Jesusa Jimeneza i Bartosza Nowaka. Całość wykończył Alex Sobczyk. Drugi gol zdobył Nowak po przytomnym i szybkim podaniu Jimeneza.

Górnik nie spoczął na laurach, nie bronił się rozpaczliwie, grał tak jak do tej pory. Zabrzanie próbowali szybko przechodzić do ofensywny, czyhali na błąd rywali. Legioniści przebudzili się po ponad 20 minutach. W sytuacji sam na sam był Jose Kante, ale przegrał pojedynek z bramkarzem Martinem Chudym. Jedną okazję miał Tomas Pekhart, ale znakomicie zachowali się, obrońcy lidera Ekstraklasy.

Schodzących do szatni piłkarzy mistrza Polski żegnały głośne gwizdy. "Legia grać, k... mać" rozległo się po drugiej straconej bramce. Głosy niezadowolenia słychać było z każdego sektora. Nie chodziło tylko o wynik, ale o styl. Legia grała słabo, nie dawała nadziei na odrobienie strat.

Kibice skandowali też: "Drita się śmiała, jak dzisiaj mecz oglądała". Drita Gnijlane to rywal Legii w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Europy. Spotkanie z drużyną z Kosowa zostanie rozegrane w czwartek na Łazienkowskiej.  

Druga połowa zaczęła się mocnym ciosem ze strony Górnika. Jimenez po sprytnym podaniu Sobczyka ograł Artura Jędrzejczyka. Miał przed sobą tylko Boruca, którego pokonał mocnym strzałem pod poprzeczkę.

To nie był jednak nokaut. Legia przebudziła się. W 55. minucie Przemysław Wiśniewski sfaulował Rafaela Lopesa. Sędzia Paweł Gil wskazał na "jedenastkę". Ale kiedy Domagoj Antlić przygotowywał się do wykonania rzutu karnego arbiter, po interwencji VAR - zmienił decyzję. Legioniści wykonywali rzut wolny. Antolić strzelał, ale uderzył ponad poprzeczkę.

Pięć minut później Legia dopięła swego. Strzeliła bramkę. Wprowadzony po przerwie Paweł Wszołek po rajdzie prawą stroną idealnie zagrał do Bartosza Slisza. Ten dopełnił formalności. Było 3-1 dla Górnika. Tylko, czy aż? Aż. Legii nie było już stać na więcej. Lekko dominowała nad liderem. Nic z jej ataków nie wynikało. Nie pomogli rezerwowi napastnicy - Marcin Rosołek i Rafael Lopes. Zabrzanie umiejętnie rozbijali większość ataków, jedną świetną interwencją popisał się Chudy.

Górnik wygrał pierwszy mecz na Łazienkowskiej od 21 lat. Prowadzi w tabeli Ekstraklasy mając cztery zwycięstwa na koncie w czterech meczach. Ma trzy punkty przewagi nad drugim Rakowem Częstochowa, sześć nad Legią. Zespół Marcina Brosza pokazał w Warszawie, że na to zasłużył i być może nie powiedział ostatniego słowa.

Legioniści byli żegnani po meczu gwizdami. "Czyja to wina, że gra tu taka drużyna?" - krzyczeli kibice z "Żylety".

Kliknij TUTAJ, aby zobaczyć zapis relacji z meczu Legia Warszawa - Górnik Zabrze

Olgierd Kwiatkowski z Warszawy

Legia Warszawa - Górnik Zabrze 1-3 (0-2)

Bramki: 0-1 (4. Sobczyk), 0-2 (17. Nowak), 0-3 (48. Jimenez), 1-3 (60. Slisz).

Legia: Artur Boruc - Paweł Stolarski (83. Josip Juranović), Artur Jędrzejczyk, William Remy, Filip Mladenović - Luquinhas, Domagoj Antolić (62. Walerian Gvilia), Bartosz Slisz, Bartosz Kapustka (46. Rafael Lopes) - Jose Kante (76. Marcin Rosołek), Tomas Pekhart (46. Paweł Wszołek).

Górnik: Martin Chudy - Przemysław Wiśniewski, Michał Koj, Adrian Gryszkiewicz, Erik Janza - Ioannis Masouras, Roman Prochazka (63. Krzysztof Kubica), Alsana Manneh, Bartosz Nowak (63. Daniel Scislak) - Alex Sobczyk (52. Piotr Krawczyk), Jesus Jimenez (90. Wojciech Hajda).

Żółte kartki: Lopes, Juranović - Legia; Wiśniewski - Górnik.

Sędziował: Paweł Gil (Lublin).

Widzów 14 300.

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Górnik Zabrze | PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje