Reklama

Reklama

HMŚ w hokeju na trawie - maraton Polaków w Lipsku

Awans do ćwierćfinału to cel minimum polskich reprezentacji w hokeju na trawie, które w środę rozpoczną rywalizację w 4. halowych mistrzostwach świata w Lipsku. Męski zespół w poprzednich edycjach imprezy trzykrotnie zdobywał srebrne medale.

Awans do ćwierćfinału to cel minimum polskich reprezentacji w hokeju na trawie, które w środę rozpoczną rywalizację w 4. halowych mistrzostwach świata w Lipsku. Męski zespół w poprzednich edycjach imprezy trzykrotnie zdobywał srebrne medale.

Halowe mistrzostwa świata to stosunkowo młoda impreza. Po raz pierwszy odbyły się w 2003 roku Lipsku i po 12 latach wróciły do tego miasta. W inauguracyjnym turnieju polscy hokeiści wywalczyli wicemistrzostwo i potem dwukrotnie powtórzyli ten sukces, za każdym razem w finale ulegając reprezentacji Niemiec. Polki z kolei na HMŚ po raz pierwszy wystąpiły cztery lata temu w Poznaniu, wówczas zajęły piątą lokatę.

W halowej odmianie hokeja trawie hierarchia drużyn jest zupełnie inna. Pod dachem dominuje Europa, ale bez Anglii, Irlandii, Szkocji i Hiszpanii. Inne kontynenty praktycznie się nie liczą, bo tylko nieliczni grają w hali. Mocni na trawie reprezentanci Republiki Południowej Afryki czy Australii chętnie próbują swoich sił na parkietach, ale póki co, wciąż uczą się od drużyn Starego Kontynentu.

Reklama

Polski zespół obecnie zajmuje druga lokatę w halowym rankingu światowym, lecz selekcjoner kadry Karol Śnieżek ostrożnie wypowiada się o celach przed mistrzostwami.

"Kalendarz Międzynarodowej Federacji Hokeja nie był dla nas sprzyjający. Przez ostatnie tygodnie byliśmy pochłonięci drugą rundą Ligi Światowej na otwartych boiskach, a inne zespoły mogły przygotowywać się do mistrzostw Lipsku, bowiem ich turnieje rozegrane zostaną później. Czesi na przykład rozgrywali sparingi po całej Europie, a my tego czasu na przygotowania nie mieliśmy zbyt wiele. Mamy za sobą dwa sparingi z Australią plus zaledwie kilka treningów" - powiedział selekcjoner.

Śnieżek o celach w mistrzostwach wypowiada się bardzo ostrożnie. Głównym jest awans do ćwierćfinału, czyli zajęcie co najmniej czwartego miejsca w grupie.

"Zdaję sobie sprawę, że tytuł wicemistrza świata zobowiązuje, ale nie ukrywam, że do turnieju przystępujemy trochę z marszu. W kadrze jest ośmiu zawodników, którzy niedawno wrócili z Singapuru, choć przed pierwszym meczem turnieju kwestia aklimatyzacji nie powinna mieć już znaczenia. Liczę na doświadczenie swoich graczy" - dodał.

Większy komfort miał szkoleniowiec żeńskiej reprezentacji Krzysztof Rachwalski, który już w grudniu ubiegłego roku mógł rozpocząć przygotowania do halowego mundialu. Jego podopieczne z roku na rok robią coraz większe postępy - po piątej lokacie w debiucie na mistrzostwach świata w Poznaniu, zdobyły brąz mistrzostw Europy (2014) oraz złoto i srebro w młodzieżowych ME (2013 i 2015).

"Już pierwszy dzień mamy bardzo trudny, bo zmierzy się z mocnymi zespołami - Czeszkami i Białorusinkami. Potem powinno być trochę łatwiej, bo w czwartek gramy z Kazachstanem i Republiką Południowej Afryki. Dlatego liczymy najpierw na awans do ćwierćfinału, a celem minimum jest zajęcie szóstego miejsca" - podkreślił Rachwalski.

Halowe MŚ to dla uczestników prawdziwy maraton. W ciągu pięciu dni trwania imprezy rozegrają po osiem spotkań. Pierwsze mecze zaplanowano na godz. 8.45, a ostatnie na 22.45. Rywalizacja wśród kobiet i mężczyzn toczy się w dwóch sześciodrużynowych grupach, po cztery ekipy awansują co ćwierćfinału, pozostałe zespoły grać będą o lokaty 9-12.

Mistrzostwa potrwają do niedzieli.

Podział na grupy:

mężczyźni

grupa A: Niemcy, Austria, Czechy, Australia, Iran, Szwecja

grupa B: Polska, Rosja, Holandia, Kanada, Szwajcaria, Republika Południowej Afryki

kobiety

grupa A: Niemcy, Austria, Ukraina, Australia, Kanada, Belgia

grupa B: Holandia, Białoruś, Czechy, Polska, Kazachstan, Republika Południowej Afryki


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL