Partner merytoryczny: Eleven Sports

Szczęśliwa Weronika Nowakowska: Strzeliliśmy bardzo celnie. Podwójnie

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Na spotkanie z dziennikarzami w Oslo przyszła radosna i uśmiechnięta. Weronika Nowakowska, bo o niej mowa, poinformowała w piątek, że jest w ciąży. - Strzeliliśmy bardzo celnie. Podwójnie - powiedziała nasza biathlonistka, która spodziewa się bliźniaków.

Video Player is loading.
Current Time 0:00
Duration -:-
Loaded: 0%
Stream Type LIVE
Remaining Time -:-
 
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
      reklama
      dzięki reklamie oglądasz za darmo
      Nowakowska o przerwie w karierze. Wideo/Robert Kopeć/INTERIA.PL

      Już wcześniej dwukrotna medalistka mistrzostw świata z Kontiolahti zapowiedziała, że po tym sezonie zawiesza karierę na rok. Teraz poznaliśmy powód tej decyzji. - Dowiedziałam się o tym, że jestem w ciąży po Pucharze Świata w Antholz, aczkolwiek tam już miałam bardzo poważne podejrzenia, że tak jest. Prawda jest taka, że starałam się o dziecko i może kibice są zaskoczeni, ale cała ekipa, pani prezes, trenerzy wiedzieli od września, że taki się pisze scenariusz. Resztę zostawiliśmy naturze i jestem bardzo szczęśliwa, że zostanę mamą. Strzeliliśmy bardzo celnie, podwójnie i to jest dla nas tak naprawdę zaskoczenie, że to mnoga ciąża. Bliźnięta dwujajowe. Fantastycznie! Dobrze się poukładało, że to są bliźnięta dwujajowe, bo gdyby były jednojajowe, to moje starty byłyby zagrożone. Natomiast w tym przypadku było to bezpieczne. Cieszę się, że fajnie udało się zakończyć ten sezon - stwierdziła Weronika Nowakowska.

      Jej ostatnim startem w tym roku był występ sztafety podczas czempionatu globu w Oslo. "Biało-czerwone" zajęły wysokie czwarte miejsce i był to najlepszy występ polskiej żeńskiej sztafety w historii MŚ. Na kończące sezon PŚ zawody w rosyjskim Chanty Mansijsku Nowakowska już się nie wybiera. Pod jej wpisem pojawiły się komentarze, że dzieci były najmłodszymi uczestnikami MŚ w Oslo i że nasza drużyna wystąpiła w sześcioosobowym składzie.

      - Miałyśmy double support z dziewczynami. Cały czas żartowałyśmy w tym temacie, że to takie małe kłamstewko. Cieszę się bardzo, że fajnie udało nam się zakończyć sztafetę. Z Szymonem, moim partnerem, który jest trenerem badmintona, dyskutowaliśmy, który sport nasze pociechy będą uprawiać - biathlon czy badminton. Trochę go oszukałam, bo nasze dzieci już są biathlonistami - mówiła z uśmiechem.

      - Nawet tak duży wysiłek jest bezpieczny na tym etapie ciąży, gdyby tak nie było, nie zdecydowałabym się na start w mistrzostwach świata. Od początku podzieliłam się tą radosną wiadomością z wszystkimi członkami ekipy. W razie komplikacji, które mogły się wydarzyć, także ewentualnego przygotowania zawodniczki rezerwowej, wszyscy byliśmy w ścisłym kontakcie. Cieszę się, że zdrowie i pewnie trochę charakteru, pozwoliły mi dokończyć z dziewczynami mistrzostwa świata w Oslo - stwierdziła 29-letnia zawodniczka.

      W razie niedyspozycji Nowakowskiej, sztab szkoleniowy miał przygotowany plan B. - Kinga Mitoraj była, że tak powiem "naznaczona", jako pierwsza rezerwowa. Nie było jej z nami, ale była w każdej chwili była gotowa do wylotu. Czułam się dobrze. Na miejscu jest lekarz kadry, jestem też w kontakcie i pod opieką dwóch innych lekarzy ginekologów. Nie było takiej potrzeby, aczkolwiek Kinga była gotowa w każdej chwili, że gdy się coś wydarzyło, wsiada w samolot i leci - wyznała.

      Weronika Nowakowska/Marek Podmokly /

      Według Nowakowskiej, właśnie Kinga Mitoraj mogłaby ją najszybciej zastąpić w sztafecie, która traci ważne ogniwo. - Osobą od podejmowania decyzji, jeśli chodzi o skład reprezentacji, jest oczywiście trener. Kinga w przyszłym roku będzie po raz pierwszy seniorką, ale trzymam kciuki za wszystkich. Mam nadzieję, że jak dziewczyny będą w takiej formie, jak w tym roku, to sztafeta bardzo nie ucierpi. Gdyby jeszcze jedna wykruszyła z jakichkolwiek względów zdrowotnych czy innych, to na pewno będzie ciężko odbudować taki zespół - stwierdziła.

      Nowakowska nie planuje, kiedy wróci do profesjonalnego uprawiania sportu, ale pewne założenia ma, a to są igrzyska olimpijskie w koreańskim Pjongczangu w 2018 roku.

      Weronika Nowakowska/AFP

      - Chciałam być mamą i traktuję to jako nowe wyzwanie od życia. Cieszę się z wszystkiego, co za mną. Nie zamykam, ale też nie zapowiadam, co przede mną. Chciałabym wrócić na igrzyska olimpijskie w Pjongczangu i stąd też decyzja o tym, żeby zajść w ciążę właśnie teraz. Potrzebowałam roku przerwy, zdecydowałam, że będę się starać o dziecko, kiedy patrzę na Marie Dorin Habert i inne zawodniczki, które urodziły, to wracają do sportu silniejsze. Oczywiście wiele będzie zależało od mojego zdrowia, zdrowia moich dzieci, mojej rodziny, motywacji, ale też oczywiście od postawy związku. Będzie to sytuacja specyficzna. Nie wyobrażam sobie powrotu do ekipy w takim normalnym trybie. Chciałabym, żeby czasami dzieci mogły ze mną podróżować, będzie to oczywiście kosztowniejsze. Być może będę musiała poprosić o pomoc sponsorów, ale najpierw zdrowie i poczucie, że chcę wracać. Jeżeli mam to zrobić, to z pełną motywacją i żeby powalczyć o igrzyska. Nie tylko o udział, bo to nie o to chodzi, ale o wspaniałe występy. Jeżeli będę czuła, że bycie w domu bardziej mi odpowiada, zdrowie nie pozwala, czy cokolwiek innego, to po prostu nie wrócę - podkreśliła Nowakowska, która nie chce za bardzo wybiegać w przyszłość. Z ostatecznymi decyzjami trzeba po prostu trochę poczekać.

      - Bardzo nie lubię czegoś zapowiadać i obiecywać, a są to rzeczy na które nie mam wpływu. Nie wiem, co będzie, jak urodzą się nasze bliźniaki. Nie wiem, co poczuję, jaka będzie sytuacja. Na pewno w czasie ciąży, na ile pozwoli mi samopoczucie, chcę trenować, ale nie w takim wymiarze szalonym, jak Marit Bjoergen czy Marie Dorin Habert. Francuzka udowodniła, że możliwy jest powrót kilka miesięcy po urodzeniu dziecka. Ja takiego założenia nie czynię. Będzie wystarczająco dużo czasu, żeby na igrzyska w Pjongczangu wrócić, ale zobaczymy. Być może okaże się że zakocham się dzieciach bardziej niż w biathlonie, choć kiedyś wydawało mi się to niemożliwe - tłumaczyła nasza biathlonistka.

      Nowakowska jest bardzo aktywna na portalach społecznościowych. Informuje o swoich sukcesach i niepowodzeniach, a w tym sezonie nie miała zbyt wielu dobrych wiadomości pod względem sportowym i, jak przyznała, były to trudne momenty. - Przez lata w sporcie nauczyłam się, że nie zawsze jest kolorowo. Dla mnie było to potrójnie trudne, za mnie samą i za te dwa bąble, co mam w brzuchu, ale jak widać, co cię nie zabije, to cię wzmocni. Teraz chcąc nie chcąc podsumowuję moją karierę, poczynania na trasie i poza nią. To jest chyba wielki plus, tak sądzę, że jestem naturalna i mówię tak, jak jest. Czy jest dobrze, czy źle, to się nie chowam. Jak był zły występ, to nie było takiej sytuacji, że nie wrzucałam żadnych postów przez miesiąc i byłam obrażona na cały świat. Oczywiście wystawiając się frontem, człowiek naraża się na komentarz. Były momenty, że jakiegokolwiek posta bym nie wrzuciła, to hejterzy się pojawiali, już nie mówię o prywatnych wiadomościach. Szkoda mi tych ludzi. Muszą być bardzo nieszczęśliwi, ale to już jest ich problem. Ja skupiam się na tej większości, pozytywnych ludziach, którzy kibicują mojej dyscyplinie, kibicują mi jako sportowcowi - wyznała Nowakowska.

      Swojej aktywności internetowej nie zamierza przerywać, ale na pewno ograniczy. - W grudniu, kiedy składałam życzenia noworoczne kibicom, informowałam bardzo delikatnie, że przyszły rok będzie należał do mnie jako do Weroniki zwykłej dziewczyny, że planuję zmiany życiowe. Już wtedy dostałam bardzo dużo wiadomości, żebym tego nie robiła, żebym nie zawieszała kariery. Kibice proszą mnie, żebym nie przerywała swojej aktywności internetowej. Na pewno będę się pojawiać od czasu do czasu. Oczywiście nie tak aktywnie, jak do tej pory, nie będzie takiej potrzeby. Jest to czas dla mnie, choć wiem, że wielu ludzi obserwuje mnie jako człowieka niedoskonałego, jakim większość z nas jest i to chyba we mnie lubią i taką Weroniką pozostanę w tej sferze internetowej - powiedziała.

      - Obiecałam sobie, że czas ciąży będzie dla mnie i wrócę do rzeczy, które profesjonalne uprawianie sportu mi to uniemożliwiło. Na pewno odkopię swoją gitarę. Kiedyś grałam, ale 10 lat nie trzymałam instrumentu w ręce. Mam też takie plany - dodała Nowakowska.

      A czy już, wspólnie z partnerem, wybrali imiona dla swoich pociech? - Oczywiście pojawiły się pierwsze pomysły, ale jeszcze nie podjęliśmy decyzji. Nie znamy jeszcze płci - zakończyła Nowakowska.

      Robert Kopeć, Oslo

      Video Player is loading.
      Current Time 0:00
      Duration -:-
      Loaded: 0%
      Stream Type LIVE
      Remaining Time -:-
       
      1x
        • Chapters
        • descriptions off, selected
        • subtitles off, selected
          reklama
          dzięki reklamie oglądasz za darmo
          Gwizdoń: To był ciężki sezon. Wideo/Robert Kopeć/INTERIA.PL

          INTERIA.PL

          Lubię to
          Lubię to
          0
          Super
          0
          Hahaha
          0
          Szok
          0
          Smutny
          0
          Zły
          0
          Udostępnij
          Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
          Dołącz do nas na:
          instagram
          • Polecane
          • Dziś w Interii
          • Rekomendacje