Reklama

Reklama

Roszady trenerskie w Bundeslidze, a Europa walczy z Superligą

Amerykański bank JP Morgan jest twarzą projektu i daje 3,5 mld euro do podziału na kluby założycielskie. Najbogatsze kluby będą się dalej bogacić, a przepaść finansowa i jakościowa między nimi, a mniejszymi klubami będzie tak ogromna, że według mnie nie ma to sensu i nie jestem zwolennikiem Superligi - pisze w swoim felietonie dla Interii Artur Wichniarek, ekspert Polsatu Sport.

Według mnie mistrza już poznaliśmy. Bayern Monachium wygrał ciężki mecz wyjazdowy z Wolfsburgiem 3-2, po dwóch bramkach małolata Jamala Musiali. Przeszedł on do historii, bo jest najmłodszym strzelcem sześciu goli w Bundeslidze w tak młodym wieku. Pobił Maxa Meyera, który był o 155 dni starszy. Musiala pokazał, że ma duży talent i na szczęście dla Niemców, zdecydował się grać dla ich reprezentacji.

Po zwycięstwie i stracie punktów przez Lipsk, prawdopodobnie Bayern dziewiąty raz z rzędu zostaje mistrzem Niemiec. Wydaje się, że już nic się nie może wydarzyć, chociaż zawirowania wokół klubu spokoju nie dają. Po ostatnim meczu, w szatni, trener Hansi Flick zakomunikował piłkarzom, że już tego lata będzie chciał rozwiązać swoją umowę trwającą do 2023 roku. To skutek kłótnii na linii trener - Hasan Salihamidzić i piętro zarządzające Bayernu, bo Salihamidzić jest tylko twarzą całej grupy dowodzonej przez Karla-Heinza Rummenigego i Uliego Hoenesa. Oferta objęcia reprezentacji Niemiec po mistrzostwach Europy, jaką dostał Flick, przelała czarę goryczy.

Reklama

Jest możliwość, że Bayern nie zgodzi się na rozwiązanie umowy, bo do nich będzie należeć ostatnie zdanie. Myślę jednak, że maksyma "z niewolnika nie ma pracownika" w przypadku trenera jest bardzo znacząca, bo trener jest osobą, która może decydować o sukcesach lub ich braku. Wiemy przecież, jak Bayern funkcjonował za Niko Kovacza i jak zaczął funkcjonować, gdy zespół objął Flick.

Kluczowe zmiany trenerów

Bardzo wysoka porażka Eintrachtu Frankfurt w meczu wyjazdowym z Borussią Moenchengladbach. Co ciekawe trener Eintrachtu Adi Huetter podpisał kontrakt z Gladbach i obejmie ten zespół od przyszłego sezonu. Klub zapłacił za niego 7,5 mln euro, co jest rekordem, jeśli chodzi o transfer trenera. Wcześniej najdroższy był Marco Rose, za którego Borussia Dortmund zapłaciła 5 mln euro. Gladbach dołożyło do sumy, którą dostało, 2,5 mln euro i pozyskało trenera, którego upatrzył sobie dyrektor sportowy Bruno Huebner.

Efekt oficjalnego potwierdzenia odejścia z klubu przez trenera nie najlepiej wpływa na zespół. Gladbach miało duże problemy, w momencie kiedy Marco Rose potwierdził przejście do Dortmundu. Podobny scenariusz oglądaliśmy teraz w meczu Eintracht - Gladbach. Eintracht będący na czwartym miejscu przegrał 0-4.

Ta drużyna musi zacząć zdobywać punkty. Wcześniej wygrali z Dortmundem, głównym rywalem do czwartego miejsca. Przy ostatniej porażce, ten wynik okazał się mało wartościowy. Dziś przewaga punktowa Eintrachtu to tylko cztery punkty przy pięciu kolejkach. Dzięki temu dla Dortmundu zrodziła się szansa na występy w Lidze Mistrzów. Dobry mecz z Werderem i hat-trick Erlinga Haalanda stawia ich w dobrej sytuacji wyjściowej na finałową część sezonu.

Hertha jest pod ścianą

Także w dole tabeli jest ciekawie. Różnice punktowe nie są duże. W najgorszej sytuacji jest Hertha Berlin. Cały zespół jest na kwarantannie i trenuje indywidualnie w domach. Zostali odizolowani po przypadkach koronawirusa w sztabie szkoleniowym i u trzech zawodników.

W Bundeslidze mamy "angielski" tydzień. Najbliższe trzy mecze Herthy są odwołane. Jeden z nich miał odbyć się w minioną sobotę.

Sytuacja Herthy jest więc nieciekawa. Duże ciśnienie będzie się skupiać na drużynie, bo zespoły z dołu będą punktować i berlińczycy będą na musiku. Nie wiadomo, czy zawodnicy sobie z tym poradzą.

Odpowiedź UEFA na Superligę

Jeśli chodzi o Superligę, to bardzo podoba mi się reakcja prezydenta UEFA Aleksandra Czeferina, który ogłosił też reformę Ligi Mistrzów. Od sezonu 2024/25 będzie 36, a nie 32 zespoły.

O tych planach wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. O Superlidze też przebąkiwano. Prezydent Juventusu torpedował informacje, a okazuje się, że najbogatsze kluby działały w pewnej tajemnicy.

Z jednej strony mogą to być atrakcyjne dla kibiców spotkania, ale z drugiej słyszymy narzekania trenerów z tej grupy, że grafik jest napięty i nie ma czasu na wypoczynek dla piłkarzy, a godzą się oni na kolejne rozgrywki. Jednoznacznie widać, że pieniądz rządzi światem piłki.

Amerykański bank JP Morgan jest twarzą projektu i daje 3,5 mld euro do podziału na kluby założycielskie. Najbogatsze kluby będą się dalej bogacić, a przepaść finansowa i jakościowa między nimi, a mniejszymi klubami będzie tak ogromna, że według mnie nie ma to sensu i nie jestem zwolennikiem Superligi.

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Bayern Monachium | Jamal Musiala

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje