Reklama

Reklama

W Bundeslidze sypnęło niespodziankami

31. kolejka Bundesligi miała przynieść nam kolejne rozstrzygnięcia, ale - jak już niejednokrotnie w tym sezonie - sypnęło niespodziankami. Już w sobotę Bayern Monachium mógł świętować dziewiąte z rzędu mistrzostwo Niemiec, ale niespodziewanie przegrał z FSV Mainz na wyjeździe. Do składu wrócił po miesięcznej przerwie Robert Lewandowski i monachijczycy w Moguncji wyszli w najsilniejszym składzie. Jednak pomimo to doszło do sporej niespodzianki.

Reklama

Co prawda, Bayern miał ponad 70% posiadania piłki, więcej strzałów, ale już wykreowanych sytuacji bramkowych więcej stworzyli przeciwnicy. Byli również bardziej zmotywowani, agresywni i przebiegli jako drużyna o 5 kilometrów więcej, co pozwoliło im "wyszarpać" bardzo ważne punkty. Te punkty będą mieć bardzo duże znaczenie w walce o pozostanie w elicie na kolejny sezon.

Reklama

Broniący się przed spadkiem piłkarze trenera Svennsona nie przestraszyli się utytułowanego przeciwnika i już do przerwy prowadzili 2-0 (pierwsza bramka to ogromny błąd Manuela Neuera) i tym samym wypracowali sobie dobrą pozycję wyjściową na ostatnie trzy kolejki sezonu 20/21. Małą osłodą dla Bayernu, a dla nas bardzo dużą, była bramka "Lewego", która przybliża go do rekordu Gerda Muellera. Brakuje już tylko cztery bramki do zrównania się z legendarnym strzelcem. Ma na to jeszcze trzy mecze.

Zespół oraz trener Flick mówili, że będą chcieli pomóc naszemu kapitanowi w pobiciu tego rekordu. Wiedzą, że kolejne trafienia RL9 to szansa też na to, aby już zapewnić sobie mistrzostwo za dwa tygodnie w meczu u siebie z Gladbach. Z zespołem, który po zawirowaniach z odejściem od nowego sezonu swojego trenera Rose do konkurencyjnej Borussii z Dortmundu, złapał rytm. Wygrana z "moją" Arminią 5-0 pozwoliła im wrócić do walki o Ligę Europy.

Gikiewicz i Gumny z nowym trenerem

Inny zespół broniący się przed spadkiem, to drużyna Rafała Gikiewicza i Roberta Gumnego. FC Augsburg, który jeszcze niedawno był w miarę komfortowej sytuacji w walce o pozostanie w Bundeslidze. Niestety, po ostatnich meczach i tylko jednym punkcie musi oglądać się za plecy. Ta słaba forma ostatnich tygodni zmusiła klub do reakcji i zwolniony został trener Heiko Herlich. Jego następcą będzie "nowy/stary" trener Markus Weinzierl, który wraca na ławkę trenerską Augsburga. Był on już w tym klubie w latach 2012-2016 i wprowadził klub z Bawarii do Ligi Europy. Wraca do trenowania po dwuletniej przerwie. Ostatnim jego klubem było Schalke 04. Będziemy bacznie obserwować rozwój i formę tego "polskiego" zespołu. Chcielibyśmy oglądać w przyszłym sezonie naszych piłkarzy z tego klubu w Bundeslidze, tym bardziej, że po słabym początku Gumnego teraz zaczął on łapać formę i minuty. Za ostatni mecz, mimo porażki i tego, że wszedł z ławki, został przez magazyn "Kicker" wybrany do "11" kolejki! Natomiast według tego samego magazynu "Giki" jest po 31 kolejkach nr. 2 wśród wszystkich bramkarzy, jest gorszy jedynie od Manuela Neuera!

Jeżeli już mowa o zmianach trenerów, to zapowiada się prawdziwa transferowa bomba! O tym, że Flick po meczu z Wolfsburgiem ogłosił, że chce odejść z Bayernu (obejmie reprezentację Niemiec po ME) już wiemy. Według przecieków, monachijczycy zarzucili sieci na trenera RB Lipsk Juliana Nagelsmanna. W grę wchodzi transfer za ok. 25 mln euro, co byłoby prawdziwym rekordem wszech czasów. W Bundeslidze do tej pory najdroższy był Adi Hütter którego Gladbach kupiło z Eintrachtu za 7,5 mln euro, a z kolei z Gladbach do BVB powędrował Marco Rose za 5 mln euro i to wszystko działo się i dzieje w przeciągu kliku tygodni. Jeżeli faktycznie Nagelsmann wyląduje w Bayernie, to oznaczać będzie to nowy rozdział w historii najlepszego klubu w Niemczech. Do tej pory osłabiały oni konkurencję, wykupując lub przejmując za darmo (Robert Lewandowski) najlepszych zawodników konkurencji. Teraz przyszedł czas na trenera zespołu, który w ostatnim czasie najbardziej deptał po piętach Bawarczykom.

Piszczek wrócił do składu

Klika słów jeszcze o Borussii Dortmund, w której w wyjściowej jedenastce możemy oglądać Łukasza Piszczka. Polak znowu pierwszym wyborem na prawej stronie obrony. Cieszy fakt, że tak bardzo zasłużony zawodnik dla klubu z Dortmundu w swoim, niestety, ostatnim sezonie w karierze na niemieckich boiskach znowu gra. Gra bardzo dobrze, jak i całe BVB. Mogło się wydawać, że po porażce sprzed dwóch tygodni z Frankfurtem nie ma już szans na udział w Lidze Mistrzów, ale wyniki innych spotkań poprzednich kolejek, jak i wygrane Dortmundu, spowodowały, że znowu pojawiła się iskierka nadziei. Nadziei również na to, że w tym klubie na kolejny sezon zostanie Erling Haaland, bo tylko przyszłoroczny udział w tych rozgrywkach może przekonać go do pozostania.

Wolfsburg z naszym Bartkiem Białkiem po ostatniej porażce z BVB znowu musi się martwić o utrzymanie miejsca premiowanego udziałem najlepszych rozgrywkach klubowych. Jak na razie trzecie miejsce, ale od piątego zespołu w tabeli ma tylko dwa punkty przewagi.

Tak więc zapowiada się naprawdę ciekawy finisz Bundesligi, w której do rozegrania zostały już tylko trzy kolejki, ale pytań i odpowiedzi jeszcze bardzo wiele.

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje