Partner merytoryczny: Eleven Sports

To ona pilnuje kontraktów mistrza. „Z nią trzeba rozmawiać o pieniądzach”

W Platinum Motorze Lublin są kolegami. W Grand Prix Bartosz Zmarzlik i Fredrik Lindgren walczą o złoto. Szwed jeszcze 7 lat temu był przeciętnym zawodnikiem. Zmienił się, gdy u jego boku pojawiła się Carolina Jonasdotter. Początkowo szukała sponsorów i jeździła z nim na pojedyncze zawody. W 2017 urocza blondynka już nie odstępowała go na krok. W 2018 jego forma eksplodowała, zdobył brąz w GP i zaliczył najlepszy sezon ligowy w karierze. Lindgren wie, komu to zawdzięcza. Nic dziwnego, że prezesi, którzy chcą go mieć, muszą przekonać Carolinę. To z nią trzeba rozmawiać o pieniądzach.  

Fredrik Lindgren i Carolina Jonasdotter w Grand Prix.
Fredrik Lindgren i Carolina Jonasdotter w Grand Prix./Paweł Skraba/East News

Carolina Jonasdotter pojawiła się w teamie Fredrika Lindgrena na próbę. Zaczęła od szukania sponsorów i wyjazdów na pojedyncze zawody. To był rok 2016. Lindgren był wtedy żużlowcem pierwszoligowego Lokomotivu Daugavpils i wydawało się, że jego kariera się zwija.

Wtedy już nie odstępowała go na krok

W 2017 wszystko się zmieniło. Wygrał Grand Prix w Warszawie, w cyklu zajął 8. miejsce, a w Ekstralidze był liderem ROW-u Rybnik. Carolina już wtedy nie odstępowała go na krok. Zajmowała się wszystkim. On skupiał się wyłącznie na jeździe na żużlu.

Bardzo szybko ludzie zaczęli pytać, czy jego układ z uroczą blondynką, to wyłącznie praca. Początkowo temu zaprzeczali, ale w 2019 Szwed przyznał, że coś się zmieniło. W 2020 wzięli ślub. Wkrótce zostali też rodzicami Millie-Li Elisabeth. Carolina pracowała wówczas na trzech etatach: żony, mamy i menadżera.

Prezesi dzwonili do Szweda, a on nie chciał z nimi gadać o kasie

Kiedy stało się jasne, że po sezonie 2022 Lindgren straci pracę w Tauron Włókniarzu (klub wziął na jego miejsce Mikkela Michelsena) prezesi zaczęli dzwonić do zawodnika z ofertami. Z nikim nie chciał rozmawiać. Sprawiał wrażenie, jakby w ogóle nie obchodziło go to, co będzie dalej robił. Działacze dziwili się, że tak ich traktuje. Szybko jednak ustalili, że najzwyczajniej w świecie pomylili numery telefonów, że Fredrik o kontraktach i pieniądzach nie rozmawia, że to robi Carolina. Co najmniej dwa kluby straciły na tym, że próbowały ominąć ten kierunek i dzwonili bezpośrednio do zawodnika. Odbili się od ściany, stracili szansę na jego angaż.

Lindgren chyba nie ma prawa narzekać na negocjacyjne umiejętności żony. W Platinum Motorze załatwiła mu kontrakt na poziomie 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt. Jego przychody z klubu w tym sezonie już przekroczyły 2 miliony. Nieźle, zważywszy na fakt, że poprzedni rok był dla niego nieudany. Zmagał się z chorobą, forma spadła, we Włókniarzu już nie mogli się doczekać, kiedy skończy się sezon i Lindgren sobie pójdzie.

Video Player is loading.
Current Time 0:00
Duration -:-
Loaded: 0%
Stream Type LIVE
Remaining Time -:-
 
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
      reklama
      dzięki reklamie oglądasz za darmo
      Rozmowa Interii. Tak osłabiona Stal może wejść do półfinału. WIDEO/szybka kontra (żużel)/INTERIA.TV

      W sobotę biją się na łokcie, w niedzielę są kolegami

      Motor na razie nie zamierza go wypuszczać z rąk. I tak w sobotę oglądamy Lindgrena i Bartosza Zmarzlika bijących się na łokcie w Grand Prix, a następnego dnia widzimy ich, jak wymieniają się uwagami i pomagają sobie jadąc o punkty dla Platinum Motoru Lublin.

      Przed pojawianiem się Jonasdotter kariera Lindgrena nie szła w dobrym kierunku. Miał 31 lat, jeździł w pierwszej lidze, a w Grand Prix nie łapał się do dziesiątki. Nawet jego mechanicy mówili, że nie był tytanem pracy. Wraz z przyjściem Caroliny wszystko się zmieniło. Ustabilizował swoją pozycję w Ekstralidze, wygrał cztery turnieje GP, zdobył dwa brązowe medale. A teraz walczy o tytuł.

      U Zmarzlika też to różnie wyglądało

      Traci do Zmarzlika 22 punkty, czyli dużo, ale jest zdeterminowany i można być pewnym, że do końca nie odpuści Polakowi. W ostatniej rundzie w Rydze trzy razy przegrał ze Zmarzlikiem, ale w finale stawał na głowie, żeby mu dołożyć. W pewnym momencie się na niego położył, doszło do przepychanki na łokcie i Szwed upadł. Sędzia zarządził powtórkę, choć wina Lindgrena była ewidentna. Kolejne podejście nic jednak Fredrikowi nie dało, bo Zmarzlik znów utarł mu nosa.

      À propos kasy, to u Zmarzlika też różnie to wyglądało. Na początku prezesi rozmawiali o jego kontraktach z mamą. I bardzo sobie to chwalili. Mówili, że jest rzeczowa, konkretna i dba o syna. Teraz Bartoszowi pomaga jego starszy brat Paweł. On z powodzeniem przejął obowiązki mamy. A Lindgren ma swoją Carolinę i też dobrze na tym wychodzi.

      Bartosz Zmarzlik i Fredrik Lindgren./Łukasz Trzeszczkowski/Zdjęcia Łukasz Trzeszczkowski
      Fredrik Lindgren wygrywa w Warszawie. Obok Bartosz Zmarzlik/Paweł Wilczyński/Zdjęcia Paweł Wilczyński
      Bartosz Zmarzlik, a za jego plecami upadający Fredrik Lindgren./Paweł Wilczyński/Zdjęcia Paweł Wilczyński

      INTERIA.PL

      Lubię to
      Lubię to
      0
      Super
      0
      Hahaha
      0
      Szok
      0
      Smutny
      0
      Zły
      0
      Udostępnij
      Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
      Dołącz do nas na:
      instagram
      • Polecane
      • Dziś w Interii
      • Rekomendacje