Reklama

Reklama

Kontuzja nie przeszkodziła Radwańskiej

Opatrunek na dłoni nie przeszkodził Agnieszce Radwańskiej w awansie do drugiej rundy wielkoszlemowego US Open, który w poniedziałek zaczął się w Nowym Jorku.

Polka potrzebowała tylko 55 minut, by odprawić Austriaczkę Patrcię Mayr 6:1, 6:2. "Dobrze, że bardzo szybko, w niecałą godzinę, skończyłam pojedynek. W końcu im dłuższy mecz, tym gorzej mogłam go znieść" - powiedziała krakowianka, cytowana przez "Przegląd Sportowy".

"Jak się ma kontuzję, trzeba wygrywać szybko, kończyć piłki, nie wdawać się w żadne forsowne wymiany z głębi kortu. I Agnieszka doskonale realizowała tę strategię" - dodał jej ojciec i trener Robert Radwański.

Polka przystąpiła do US Open z urazem prawej dłoni (zapalenie ścięgna), ale pierwsza rywalka nie sprawiła jej żadnych kłopotów. "Ręka nie zawiodła, ale miałam trochę szczęścia, bo trafiłam na zawodniczkę, z którą nie musiałam się aż tak bardzo wysilać" - stwierdziła 20-letnia krakowianka.

Reklama

W kolejnej rundzie zmierzy się z Marią Kirilenko. Rosjanka to była partnerka deblowa Agnieszki, która teraz występuje w nim ze swoją siostrą Urszulą. "Z Marią będzie już zupełnie inaczej. Z nią nie da się wygrać bez dużego wysiłku. Myślę, że dopiero ten mecz będzie prawdziwym sprawdzianem i początkiem mojego US Open" - dodała.

Do tego spotkania Radwańska ma dwa dni, które przeznaczy na leczenie dłoni (naświetlania, masaże, akupunktura, lód), a ma się nią zająć także włoski fizjoterapeuta. "Podchodziłam do tego sceptycznie, ale to on pomógł Uli, kiedy w zeszłym roku miała cystę w nadgarstku" - powiedziała Agnieszka.

A propos Urszuli to ona udział w grze pojedynczej rozpoczyna we wtorek. Jej pierwszą przeciwniczką jest Niemka Kristina Barrois, a ich spotkanie zaplanowano jako drugie na korcie numer 16.

Zobacz także:

Domachowska pożegnała się z US Open

Federer rozpoczął walkę o szósty triumf

Venus przetrwała w pierwszej rundzie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL