Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Michal Doleżal wciąż ma otwarte drzwi u Czechów

Michal Doleżal drugi sezon dzierży stanowisko trenera reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Czeski szkoleniowiec cieszy się sukcesami swoich podopiecznych, przyznając jednak, że nikt w jego ojczyźnie nie zamknął jeszcze dla niego drzwi. "W zeszłym roku otrzymałem propozycję" - zdradził Doleżal w czeskich mediach.

Doleżal reprezentację Polski przejął od Stefana Horngachera tuż po zakończeniu sezonu w 2019 roku. To kolejna zima, w której czeski szkoleniowiec trzyma pieczę nad naszymi skoczkami, odnosząc razem z nimi niemałe sukcesy.

Reklama

Wcześniej 42-latek pełnił funkcję asystenta trenera Horngachera. Zdobyte doświadczenie najwyraźniej procentuje, przynosząc kolejne dobre wyniki. Jak się okazuje Czesi, u których dyscyplina nie jest w najlepszej formie, obserwują polskie podwórko i drzwi przed Doleżalem nie zamykają.

"Latem dwukrotnie rozmawiałem z Jakubem Jandą (prezesem czeskich skoków) i Honzą Baierem (wiceprezesem), a w zeszłym roku otrzymałem od nich propozycję. Raczej nadal mam otwarte drzwi. Obecnie mam pracę w Polsce. Może kiedyś w przyszłości, jeśli wrócę, ale nie mogę powiedzieć, kiedy to nastąpi" - powiedział Doleżal w rozmowie z portalem Lidovky.cz.

Szkoleniowiec przyznał przy tym, że aktualnie koncentruje się na pracy w Polsce. Kontrakt obowiązuje do igrzysk olimpijskich w 2022 roku. Czech nie chce teraz rozmyślać o przyszłości.

"Jeśli kiedykolwiek wrócę... trudno będzie z tymi wynikami. Czasami są, innym razem nie. Mam nadzieję, że czescy skoczkowie znowu będą dobrze skakać. Myślę, że sobie z tym poradzą, ale potrzebują cierpliwości, żeby się uspokoić i wdrożyć system. Inaczej nie da się pracować w skokach" - dodał trener i były skoczek narciarski.

Michał Doleżal w rozmowie z czeskim portalem wyznał, że jest zadowolony z całego zespołu i jego organizacji. Pomimo tego, że cały zespół cały czas ciężko pracuje, panuje w nim świetna atmosfera. Na plus jest też infrastruktura.

"Polski Związek Narciarski to przede wszystkim skoki. Biegacze czy narciarze zjazdowi nie wyróżniają się ta bardzo, więc Polacy wiedzą, że muszą dużo inwestować w skoki i wciąż to się opłaca i wraca" - ocenił 42-latek.

"Biało-Czerwoni" są pod dobrą trenerską pieczą. Czech dodał, że zawsze po zawodach jest czas na ocenę, innym razem na skromne świętowanie w zależności od tego, jak wygląda plan dnia.

"Przede wszystkim jesteśmy dobrze zorganizowani. Każdy wie, co robić i wierzy w to, a efekty widać" - powiedział jeszcze Michal Doleżal.

AB

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie.

Sprawdź!


Dowiedz się więcej na temat: skoki narciarskie | Michał Doleżal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje