Reklama

Reklama

Papke o Polakach: Jedną nogą już są na igrzyskach

Prezes PZPS-u Paweł Papke podkreślił, że trzy polskie pary w siatkówce plażowej, które ostatnio udanie zaprezentowały się w turnieju World Tour w Rio de Janeiro, są już bardzo bliskie wywalczenia kwalifikacji. - Jedną nogą są już na igrzyskach - ocenił.

We wtorkowej konferencji prasowej udział wzięli: Monika Brzostek i Kinga Kołosińska (obie AZS UMCS TPS Lublin), Mariusz Prudel (TS Volley Rybnik) oraz Piotr Kantor (MKS Dąbrowa Górnicza). Pierwszy duet w Rio wywalczył drugie miejsce. Najlepiej poszło Kantorowi i partnerującemu mu Bartoszowi Łosiakowi (KS Jastrzębie), którzy wygrali imprezę. Z kolei Prudel i Grzegorz Fijałek (UKS SMS Łódź) uplasowali się na czwartym miejscu.

Reklama

- W połowie czerwca w Olsztynie po raz drugi z rzędu w Polsce odbędzie się turniej WT Grand Slam, jedna z kilku najważniejszych imprez cyklu w tym sezonie. Rozpocznie się ona tuż po ogłoszeniu tego, kto na podstawie rankingu zakwalifikuje się do igrzysk. Mam nadzieję, że wszyscy zawodnicy, którzy tu teraz siedzą, będą wówczas mieli miano uczestników olimpijskich zmagań. Mają bardzo dobre miejsca w rankingu i można powiedzieć, że w tej chwili są jedną nogą na igrzyskach - podsumował prezes PZPS-u.

W najnowszym notowaniu zestawienia olimpijskiego Fijałek i Prudel zajmują siódmą lokatę, a Kołosińska i Brzostek oraz Kantor i Łosiak plasują się o trzy pozycje niżej. Awans na tej podstawie wywalczą kraje z 15 czołowych miejsc, a każda federacja ma prawo wystawić maksymalnie dwa duety jednej płci.

Ostatnie trzy turnieje WT miały miejsce w Brazylii, dzięki czemu zawodnicy mieli okazję zapoznać się dobrze z warunkami panującymi w Ameryce Południowej.

- Widać to choćby po tym, że w czołówce ulokowały się same brazylijskie duety oraz Amerykanie, którzy u siebie mają podobne warunki. Uważam, że pary, które brały udział w tych ostatnich turniejach w Brazylii będą miały łatwiej podczas igrzysk w porównaniu z tymi, których zabrakło tam teraz. To było dobre przetarcie. Trzeba było się przyzwyczaić do tamtejszej pogody. Głównie chodzi o upały, ale i wilgotność powietrza. Teoretycznie w sierpniu powinno tam być chłodniej niż w marcu. Może być jednak tak, że będzie 25 stopni Celsjusza i deszczyk, 20 stopni i deszcz, ale i nawet 35 stopni - przestrzegał Prudel.

On sam odczuł skutki upałów w Rio de Janeiro. - Zaliczyliśmy dobry turniej, ale plany trochę pokrzyżowała moja wizyta w szpitalu, o której nie informowaliśmy szerzej. To nic poważnego, trochę za bardzo się odwodniłem - przyznał.

Kantor dodał, że w Maceio wielu zawodników prosiło o przerwy medyczne. - Były ciężkie warunki. W drugim secie przy stanie 15:15 nie miało się już nawet sił, by biec do siatki - wspominał.

Z uśmiechem zaznaczył, że stanięcie na najwyższym stopniu podium turnieju WT to uczucie jak każde inne.

- Wiele razy byłem na nim w młodzieżowych imprezach. Ale tu otrzymaliśmy gratulacje od ikon siatkówki plażowej, np. Ricardo Santosa. To nasz życiowy sukces. Mazurek Dąbrowskiego na brazylijskiej ziemi - podkreślił.

Brzostek przypomniała z kolei, że w Maceio Kantor z Łosiakiem opowiadali jej i Kołosińskiej, iż podczas jednego z meczów na głównym boisku termometr umieszczony obok placu gry wskazywał ok. 50 stopni.

Prudel pozytywnie wypowiadał się o piasku, który jest na Copacabanie. To właśnie na tej słynnej plaży siatkarze rywalizowali niedawno w turnieju WT, a w sierpniu będą walczyć o olimpijskie medale.

- Sprawdzaliśmy go nawet z bliska kilka razy. To ważny element, bo są różne rodzaje piasku. Trzeba wiedzieć, czego się spodziewać i na co podczas gry będzie można sobie pozwolić, by nie zrobić sobie krzywdy - argumentował.

Turniej WT w Rio de Janeiro był także testem systemu challenge w siatkówce plażowej. Boiskowy partner Fijałka uważa, że takiej weryfikacji zabrakło podczas igrzysk w Londynie.

- Wierzę, że te kilka piłek, które wówczas zostały rozstrzygnięte na naszą niekorzyść, teraz byłyby policzone dla nas - zaznaczył.

W konferencji brał także udział wiceprezes PZPS-u ds. sportu i szkolenia Jacek Kasprzyk, który zwrócił uwagę, że sztaby szkoleniowe kobiecej i męskiej reprezentacji są obecnie zbudowane na tych samych zasadach - w obu są m.in trener główny i drugi szkoleniowiec oraz fizjoterapeuta. Podkreślił także, że na przestrzeni lat znacząco wzrosło finansowe wsparcie dla siatkówki plażowej.

- W 2004 roku było to 70 tysięcy, a w ostatnich latach jest to kilka milionów - ujawnił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje