Reklama

Reklama

Boniek mówi „nie”! Obraniak i Perquis to wyjątki

Kończą się zwyczaje, by koszulkę piłkarskiej reprezentacji Polski zakładali piłkarze, którzy nie porozumiewają się w naszym języku. W myśl zasady - "prawo nie działa wstecz" Zbigniew Boniek robi wyjątek tylko dla Ludovica Obraniaka i Damiena Perquisa.

- Ja, jako prezes PZPN-u chcę mieć w reprezentacji tylko tych, którzy mówią po polsku. Jeśli ktoś nie mówi po polsku, nie jest Polakiem - powiedział prezes PZPN-u Zbigniew Boniek. - Natomiast prawo nie działa wstecz, w związku z czym Obraniak, Perquis i inni nie będą temu zakazowi podlegali.

Reklama

- Natomiast dzisiaj już nie ma takiej możliwości, żeby do naszej reprezentacji został powołany nowy zawodnik, który nie mówi w naszym języku - zastrzega szef polskiej piłki.

Pierwszym piłkarzem bez należytej znajomości języka polskiego, który zagrał w "Biało-czerwonych" był Emmanuel Olisadebe powołany do reprezentacji przez Jerzego Engela w sierpniu 2000 r.

"Emsi" okazał się być strzałem w dziesiątkę. Jego gole - m.in. dwa w wyjazdowym starciu z Ukrainą - zaprowadziły nas na mundial w Korei i Japonii. Olisadebe zyskał nawet pseudonim "Czarnecki" i był najlepszym piłkarzem tamtej reprezentacji.

Osiem lat później - w marcu 2008 roku - dla Polski zaczął grać Brazylijczyk Roger Guerreiro, który zdobył dla nas jedynego gola podczas Euro 2008. Roger zabłysnął dobrą grą w Legii, gdzie trafił razem z rodakiem - Edsonem.

Roger był powoływany głównie przez Leo Beenhakkera. U Franciszka Smudy został powołany tylko trzy razy: na spotkanie z Norwegią, w styczniu 2011 roku, a także w marcowych towarzyskich grach z Grecją i Litwą, w których końcówce zmieniał ... Ludovica Obraniaka.

W odróżnieniu od Perquisa i Obraniaka, których przodkowie byli Polakami, Roger i "Emsi" nie mieli polskich korzeni.

Ciekawi jesteśmy Waszej opinii - czy walory językowe, brak znajomości polskiego powinny wykluczać z gry w reprezentacji? Zapraszamy do dyskusji pod tym tekstem!

Oto co napisał użytkownik podpisujący się jako Kamil:

"Zgadzam się z tym, że jak ktoś chce grać dla Polskiej reprezentacji, to powinien się szybko uczyć naszego języka, a jak nie widać efektów to znaczy, że nie zależy mu na naszej reprezentacji .Chyba, że jest taki dobry, ale jak by był dobry, to by grał dla Francji. Z Afryki każdemu by zależało i przynajmniej Olisadebe strzelił dla nas dużo ważnych goli. W naszej reprezentacji to trzeba umieć grać i rozmawiać. Polak jedzie do Anglii do pracy to ciężko jest bez języka angielskiego, a jak już dostaniesz pracę, to się go uczysz i widać, że ci zależy".

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje