Agnieszka Radwańska awansowała do ćwierćfinału turnieju w Rzymie
Agnieszka Radwańska wygrała z Włoszką Francescą Schiavone 6:4, 6:1 w meczu trzeciej rundy turnieju WTA w Rzymie, awansując do ćwierćfinału.

Tak daleko w Rzymie krakowianka doszła tylko raz - w 2009 roku, kiedy na tym etapie wyeliminowała ją Amerykanka Venus Williams.
W tegorocznej edycji imprezy 25-letnia tenisistka w pierwszej rundzie miała "wolny los", a w drugiej bez problemu pokonała Argentynkę Paulę Ormaecheę.
Początek czwartkowego meczu przebiegał pod dyktando Radwańskiej. Nasza tenisistka pierwszego gema wygrała do zera, kończąc go asem, a w drugim przełamała podanie rywalki, tracąc tylko jeden punkt.
Schiavone "odgryzła się" w kolejnym gemie, w którym przegrała tylko jedną piłkę, odrabiając stratę "breaka". Czwartego gema na swoją korzyść zapisała również Włoszka, wyrównując stan na 2:2, ale najładniejszą akcję wygrała Polka, która po wymianie potrafiła z "przysiadu" zagrać skutecznie wzdłuż linii.
Kolejne przełamanie nastąpiło w szóstym gemie za sprawą Radwańskiej. Włoszka nie zamierzała się jednak poddawać i wygrała swój serwis "na sucho". W dziewiątym gemie Schiavone potrafiła kolejny raz odrobić stratę "breaka", a zakończył się on minimalnym autem Agnieszki po woleju z bekhendu.
Polka nie wypuściła jednak pierwszego seta z rąk. W 10. gemie pozwoliła rywalce zdobyć tylko punkt, po asie serwisowym, i trzeci raz przełamała jej podanie.
Włoszka próbowała wszystkiego, jak w ostatniej piłce pierwszego gema drugiej partii. Radwańska zagrała loba, do którego Schiavone zdążyła, ale musiała odgrywać między nogami będąc tyłem do siatki i piłka nie przeszła na drugą stronę.
W drugim gemie szczęście trochę pomogło krakowiance. Przy przewadze rywalki zagrana przez nią piłka zahaczyła o taśmę i spadła tuż za siatkę. Po chwili reprezentantka gospodarzy popełniła podwójny błąd serwisowy, a potem wyrzuciła prostą piłkę na aut i doszło do kolejnego przełamania w meczu.
Trzeci gem niespodziewanie stał się bardzo emocjonujący, gdyż Polka prowadziła już 40:15. Zaczęło się od zaskakującego skrótu Włoszki, do którego Radwańska nie zdążyła, a potem cały czas było ciekawej. Przy pierwszej równowadze Agnieszka rozegrała akcję jak profesor, kończąc crossem z forhendu w karo serwisowe. Następnie nasza zawodniczka obroniła trzy "break pointy", za ostatnim razem Schiavone już cieszyła się ze zwycięstwa, ale okazało się, iż był minimalny aut po jej woleju z forhendu, obejmując prowadzenie 3:0.
To był przełomowy moment spotkania. Polka wygrała dwa kolejne gemy, a mogła nawet trzeciego, ale Włoszka przy swoim podaniu obroniła trzy piłki meczowe, zdobywając honorowego gema. Krakowianka zwycięstwo w meczu zapewniła sobie w następnym gemie.
Radwańska ze Schiavone spotkała się po raz dziesiąty. Bilans jest na korzyść Polki, która wygrała szósty raz. Ciekawostką jest fakt, że pierwsze cztery ich mecze padły łupem Włoszki, ale od 2011 roku zwycięża już tylko Agnieszka. W ćwierćfinale Polka z rozstawioną z szóstką Jeleną Janković, która pokonała w czwartek Włoszkę Flavię Pennettę (12.) 6:2, 6:3.
25-letnia krakowianka ze starszą o cztery lata Serbką ma korzystny bilans 5-1. Ich ostatni pojedynek - marcowy ćwierćfinał turnieju w Indian Wells - zakończył się, podobnie jak cztery poprzednie, jej zwycięstwem.
3. runda:
Agnieszka Radwańska (Polska, 3.) - Francesca Schiavone (Włochy) 6:4, 6:1
Carla Suarez (Hiszpania, 13.) - Simona Halep (Rumunia, 4.) krecz Halep
Li Na (Chiny, 2.) - Samantha Stosur (Australia) 6:3, 6:1
Sara Errani (Włochy, 10.) - Petra Cetkovska (Czechy) 6:4, 7:6 (7-3)
Agnieszka Radwańska - Francesca Schiavone 6:4, 6:1. Galeria
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje