Reklama

Reklama

Jakub Łucak: Z Rosją będzie mała wojenka

Jakub Łucak był objawieniem zeszłorocznych Mistrzostw Europy w Danii, w których "Biało-czerwoni" zajęli szóste miejsce. Prawoskrzydłowy Chrobrego Głogów przebojem wdarł się do podstawowego składu drużyny – podczas turnieju w Danii zdobył 17 bramek przy bardzo dobrej skuteczności 74 procent. Później miał jednak problemy ze ścięgnem Achillesa i stracił kilkanaście tygodni. Do nowego sezonu Łucak przygotowywał się już normalnie, ale pech go nie opuścił. W pierwszej kolejce, w trakcie prestiżowego derbowego starcia z Zagłębiem Lubin... zerwał więzadła w kolanie. Dziś w poznańskiej klinice Rehasport przechodzi rehabilitację i w telewizji ogląda spotkania kolegów w trakcie mistrzostw świata.

INTERIA.PL: Czuje się Pan wielkim nieobecnym turnieju w Katarze?

Jakub Łucak: - Nie, bo dlaczego miałbym się nim czuć?

 Choćby dlatego, że rok temu w bardzo dobrym stylu wywalczył Pan sobie miejsce w składzie tej drużyny i pomógł jej, np. w meczach z Francją, Rosją czy Szwecją.

- Jedyne co czuję, to niedosyt. Powiedzenie, że jestem nieobecnym, to stwierdzenie na wyrost, choć brakuje mi tych emocji z zeszłego roku. Granie na wysokim poziomie uzależnia, spotkania na poziomie reprezentacji dużo dają. Na początku września, gdy moje kolano się zepsuło, miałem duży żal do losu, ale teraz już tak nie myślę. Marzę tylko o powrocie do normalnych treningów.

Reklama

Wtorkowy mecz z Rosją to dla naszej reprezentacji najważniejszy pojedynek?

- Zdecydowanie tak. Rosjanie wygrali jeden mecz, pechowo przegrali z Niemcami. Rok temu w Danii graliśmy z nimi o wszystko, teraz jest podobnie. Wtedy było ciężko, teraz również będzie, ale potrafimy z nimi wygrywać.  Oba zespoły mają dużą siłę rażenia w drugiej linii, szczególnie na lewej i prawej stronie. Tu będzie pewnie mała wojenka, ale o sukcesie zadecyduje gra obronna i umiejętność wyjścia do kontrataku.

Zajęcie drugiego lub trzeciego miejsca w grupie to dla naszej reprezentacji maksimum możliwości?

- Myślę, że po porażce z Niemcami ciężko jest myśleć o wygraniu grupy, ale druga czy trzecia lokata jest w naszym zasięgu. Lepiej zająć drugie miejsce, bo wtedy unikniemy Francji i zapewne Szwecji. Francuzi są fajną drużyną turniejową, rozkręcają się z meczu na mecz. Szwedzi są silniejsi niż rok temu, widać to po ich wynikach, a do zespołu wrócił Kim Andersson. Rok temu byliśmy dużo lepsi od nich, nauczyliśmy się wygrywać, ale to trudny rywal. Z drugiego miejsca można pewnie trafić na Czechów czy Islandię, a to zespoły zdecydowanie w naszym zasięgu.

Mecze z Niemcami i Argentyną pozwalają wyciągnąć pierwsze wnioski?

- Na razie wniosek jest taki, że z każdym spotkaniem chłopaki będą się lepiej prezentować. Na pewno po wygranej z Argentyną zeszła z nich duża presja, bo wiedzieli, że muszą wygrać. Już w zeszłym roku, w Mistrzostwach Europy czy eliminacjach do mistrzostw świata, czyli spotkaniach o stawkę, pokazaliśmy, że horrory i dramaty nie są nam obce. To się chyba kibicom podoba i za to kochają tę dyscyplinę. Niech tak będzie dalej i niech dalej "Biało-czerwoni" po horrorach wygrywają.

Przed turniejem eksperci oceniali, że słabszą stroną naszej drużyny są skrzydła. Ten drugi mecz z Argentyną powinien zmienić tę opinię?

- Oczywiście, że tak. Michał Daszek dobrze się zaprezentował, a Przemek Krajewski jeszcze lepiej. My nie mamy takich słabych skrzydeł, tylko za rzadko rozciągamy grę, a tu powinniśmy szukać klucza do sukcesu. Jak tylko zagramy szerzej, trochę częściej zaryzykujemy w kontrach, to zaraz skrzydłowi są inaczej oceniani. Po meczu z Argentyną nie można powiedzieć o nich złego słowa.

Może problem tkwi w reżyserowaniu gry na środku, zwłaszcza, że brakuje kontuzjowanego Bartłomieja Jaszki, a Mariusz Jurkiewicz po niedawnym urazie nie jest w najlepszej formie?

- No tak, gdyby Bartek mógł grać, to by było fajnie. Od Mariusza nie można cudów wymagać, bo po urazie każdy zawodnik potrzebuje czasu, by dojść do optymalnej formy. Na szczęście on jest tak doświadczonym zawodnikiem i prezentuje taką klasę sportową, że w tym turnieju jeszcze niejeden raz pomoże drużynie. Uważam, że nieźle nam idzie, jak na środku gra Michał Jurecki. Od środkowych wiele zależy, bo to oni przeważnie zaczynają akcję, podejmują decyzję, w którym kierunku się ona potoczy i gdzie mniej więcej zostania zakończona. Choć oczywiście po drodze decyzja może zostać kilka razy zmieniona.

Które miejsce zajmie nasza drużyna w mistrzostwach świata?

- Chciałbym, by chłopaki wygrali turniej, ale o to raczej będzie ciężko. Jeżeli uda się zająć miejsce w szóstce, to będzie to jakiś sukces i uzyskamy prawo gry w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. Jeżeli za rok zagramy w dwóch wielkich imprezach, to będziemy mieli dużo frajdy.

Kiedy wróci Pan do treningów?

- Mam nadzieję, że ciągu dwóch miesięcy zacznę zajęcia z piłką. Na razie rehabilitacja idzie bardzo dobrze, tak jak powinna. Mam za sobą ciężką kontuzję, nie jakąś kosmetykę kolana, ale chcę się wyleczyć. Związek też mi pomógł, choćby w przypadku operacji w klinice Rehasport w Poznaniu, a z trenerem Jackiem Będzikowskim mam stały kontakt. Widać, że im dalej na mnie zależy.

Połowę składu reprezentacji stanowią zawodnicy ponad 30-letni. Wkrótce gwiazdy odejdą, będzie miał je kto zastąpić?

- Trener Biegler wprowadził do drużyny kilku zawodników młodych, choćby Michała Daszka, Michała Szybę, Roberta Orzechowskiego, Kamila Syprzaka czy Piotrka Wyszomirskiego. Jest paru, którzy mogą wymienić starą gwardię, choć czeka ich sporo pracy. Muszą jednak dostać swoją szansę.

Rozmawiał Andrzej Grupa

Rosjanie mają na koncie zwycięstwo nad outsiderem grupy D Arabią Saudyjską 27-17 oraz porażkę, podobnie jak Polacy, z Niemcami 26-27 ("Biało-czerwoni" 26-29).

Podopieczni trenera Michaela Bieglera po wygranej z Argentyną 24-23 odetchnęli z ulgą, ale spotkanie ze "Sborną" także będzie miało kardynalne znaczenie dla końcowego układu tabeli i awansu do 1/8 finału.

Program spotkań grupy D:

20 stycznia

Polska - Rosja               (17.00)

Argentyna - Arabia Saudyjska (17.00)

Dania - Niemcy               (19.00)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama