W piątek Polska pokonała Litwę 1:0, a bramkę zdobył właśnie Lewandowski. W 81. minucie uderzył z 15. metrów, piłka szczęśliwie odbiła się od jednego z rywali i wpadła do siatki. Za chwilę napastnik Barcelony pobiegł cieszyć się z bramki z kolegami, ale kamery uchwyciły, że na jego twarzy pojawił się grymas bólu, a napastnik Barcelony złapał się za mięsień. - Od trzech meczów doskwierał mi ból w nodze. Zobaczymy, jak jutro będę się czuł, ale jestem dobrej myśli - podkreślał po meczu Lewandowski. - Robert ma lekki uraz, ale to nic poważnego. Boryka się z nim od dłuższego czasu i tym większa chwała dla niego, że gra dla kadry i nie szuka nie wymówek. Ten uraz to nic poważnego, więc mam nadzieję, że będzie gotowy do następnego meczu - dodał selekcjoner Michał Probierz. W niedzielę nic nie wskazywało, by Lewandowski miał opuścić poniedziałkową potyczkę. Co prawda na trening wyszedł jako jeden z ostatnich, ale przed wybiegnięciem na murawę zdążył rzucić do dziennikarzy: - Jak zdrowie? Wszystko dobrze, dziękuję - powiedział, a następnie rozpoczął trening. Polacy trening rozpoczęli po godz. 11. Na murawę wybiegł także Paweł Dawidowicz, na którego z powodu urazu Probierz nie mógł liczyć w starciu z Litwą. Mecz Polska - Malta w poniedziałek na Stadionie Narodowym o godz. 20:45, a dziś Polacy poznają ostatniego rywala w grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata. Będzie nim przegrany ćwierćfinału Ligi Narodów między Hiszpanią a Holandią. PJ