Paryż przed meczem Francja - Islandia
W Paryżu deszczowo i zimno jak na lipiec (17 stopni Celsjusza), ale nikogo to nie odstraszyło przed przyjściem na Stade de France, by obejrzeć jak "Trójkolorowi" w walce o półfinał odsyłają do domu dzielnych Islandczyków, którzy wyrośli na czarnego konia Euro 2016, głównie dzięki wyeliminowaniu Anglików.

Oprócz Francuzów i zagubionych w ich tłumie Islandczyków, pod Stadion Francji podjechał na rowerze, w przebraniu św. Mikołaja, z choinką na przedzie (a jakże!) jeden z kibiców reprezentacji Niemiec.
W prezencie przywiózł piłkarzom Francji i Islandii prosty przekaz: "Czekamy na was w Marsylii!"
Właśnie w największym porcie Francji rozegrany zostanie półfinał z udziałem mistrzów świata i "Trójkolorowych". Walia z Portugalią zagrają o finał w Lyonie.
Atmosfery wielkiego święta narodowego Francji nie mógł zepsuć nawet deszcz. Przygrywała orkiestra dęta, która podróżuje po stadionach mistrzostw Europy, która towarzyszyła także Orłom Adama Nawałki w St. Etienne, przed spotkaniem ze Szwajcarią.
Trzeba przyznać, że Stade de France w dniu meczu gospodarzy jest miejsce znacznie bardziej kontrolowanym niż w wypadku innych spotkań. Każdy nasz bagaż, przy wjeździe na stadion został dokładnie prześwietlony. Każdy wchodzący dziennikarz jak zwykle przechodził przez bramki bezpieczeństwa, ale nadzwyczajnie był też kontrolowany przy wyjściu z parkingu do bram stadionu.
Jeśli ktoś szedł w kapuzie przeciwdeszczowej, musiał ją zdjąć, bo przecież można pod nią coś przemycić. Nie tylko myśli zakazane, ale przede wszystkim zabronione rzeczy.
Ze Stade de France Michał Białoński, Piotr Jawor, Łukasz Szpyrka
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje