Reklama

Reklama

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 0-0. "Niebiescy" wciąż niepewni grupy mistrzowskiej

Śląsk Wrocław bezbramkowo zremisował z Ruchem Chorzów w drugim sobotnim spotkaniu 28. kolejki Ekstraklasy. Mecz był otwarty, a oba zespoły postawiły na ofensywą piłkę. Świetnie spisali się bramkarze Matusz Putnocky i Mateusz Abramowicz. Podział punktów sprawił, że Ruch wciąż nie może być pewny gry w grupie mistrzowskiej.

Jako pierwsi do ataku ruszyli goście z Chorzowa. W 12. minucie, po dośrodkowaniu Martina Konczkowskiego z prawego skrzydła, głową uderzył Mariusz Stępiński, ale bardzo dobrze interweniował bramkarz zespołu Mariusza Rumaka, Mateusz Abramowicz.

120 sekund później, "Niebiescy" ponownie sprawdzili czujność Abramowicza, który zatrzymał ekwilibrystyczny strzał Stępińskiego po dograniu Marka Zieńczuka.

Po chwili odpowiedzieli wrocławianie i po dośrodkowaniu Tomasza Hołoty, z woleja spróbował Bence Mervo. Uderzenie Węgra nie sprawiło jednak trudności Matuszowi Putnockiemu.

Reklama

W 21. minucie, fenomenalną szansę na zdobycie bramki zmarnował Zieńczuk. Prawą stroną boiska niczym pendolino pomknął Kamil Mazek, który zostawił w tyle rywali i z wysokości pola karnego wyłożył piłkę do byłego reprezentanta Polski. Skrzydłowy chorzowian nie trafił jednak w piłkę pięć metrów przed linią bramkową Śląska.

Dziewięć minut później, wrocławianie odpowiedzieli wspaniałą akcją, którą strzałem z ostrego kąta zakończył Robert Pich. Uderzenie Słowaka, ofiarnie, z najwyższym trudem zatrzymał bramkarz gości.

Tuż przed przerwą, na listę strzelców mógł wpisać się debiutujący w Ekstraklasie Mervo. Węgier uderzył nogą niczym karateka, a piłka lecąca "za kołnierz" Puntockiego, odbiła się od poprzeczki chorzowskiej bramki.

Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Przerwa nie podziałała źle na chorzowian, którzy z impetem godnym pierwszej odsłony rozpoczęli drugą połowę. W 48. minucie, Mazek zaatakował bawiącego się z piłką we własnym polu karnym Abramowicza, ale na szczęście dla wrocławian nie poleciała w kierunku bramki gospodarzy.

Wrocławianie odpowiedzieli w 55. minucie za sprawą uderzenia Marcela Gecova. Pomocnik huknął zza pola karnego, a piłka przeleciała kilkadziesiąt centymetrów obok słupka bramki Ruchu.

W 72. minucie, z rzutu wolnego świetnie zacentrował Zieńczuk, a po zgraniu jednego z kolegów, głową uderzył Paweł Oleksy. Po raz kolejny jednak, z opresji obronną ręką wyszedł Mateusz Abramowicz.

Cztery minuty później, po rozegraniu rzutu rożnego, Zieńczuk uderzył z pół-woleja, ale bramkarz Śląska znowu nie dał się zaskoczyć.

W 86. minucie, we własnej szesnastce skiksował Lasza Dwali. Gruzin wyłożył piłkę Patrykowi Lipskiemu, a playmaker gości z Chorzowa przypadkowo odegrał do rezerwowego Michała Efira. Zmiennik Stępińskiego nie zdołał jednak oddać strzału na bramkę zespołu Mariusza Rumaka. 

Chwilę później, na strzał z dystansu zdecydował się Mazek, ale po próbie skrzydłowego drużyny Waldemara Fornalika piłka przeleciała ponad poprzeczką bramki Abramowicza.

Remis pozwolił Śląskowi zbliżyć się na dwa punkty do ostatniej, bezpiecznej lokaty w tabeli, którą zajmuje Górnik Łęczna. Drużyna Jurija Szatałowa ma jednak do rozegrania o jedno spotkanie więcej niż wrocławianie.

Po meczu powiedzieli:

Waldemar Fornalik (trener Ruchu Chorzów): - Przyjechaliśmy z zamiarem zdobycia trzech punktów i pewnie większość trenerów, zespołów ma taki zamiar, ale później nie zawsze widać to na boisku. Dzisiaj było u nas jednak widać, że chcemy wygrać, bo były momenty, że prowadziliśmy grę i mieliśmy swoje sytuacje. Nie było ich jednak za wiele. Chyba najlepsza była w pierwszej połowie, kiedy Kamil Mazek uciekł rywalom i dograł do Marka Zieńczuka. Może można było wybrać inne rozwiązanie? Na pewno to była sytuacja stuprocentowa. W drugiej połowie była taka gra, że kto strzeli, ten wygra. Myślę, że ten wynik jest zasłużony, ale nikt nie jest jednak w pełni usatysfakcjonowany. My na pewno nie.

Mariusz Rumak (trener Śląska Wrocław): - Ruch miał swoje sytuacje i my też mieliśmy. Przy bardzo trudnym boisku, naprawdę trudnym, aby grać w piłkę, wynik jest jaki jest. Widać, że przed nami dużo pracy, naprawdę dużo pracy. Teraz mamy dwa tygodnie przerwy i wiele jednostek treningowych przed nami, co na pewno nam się przyda. Dobrze, że zagraliśmy na zero z tyłu. W szatni panuje jednak taka atmosfera jak byśmy przegrali. Problem mieliśmy z przejściem z obrony do ataku. Brakowało dokładności, co napędzało Ruch. Przed nami wiele pracy i mamy nadzieję, że w następnym meczu będzie lepiej. Tydzień będzie dla piłkarzy długi, bo zaczynamy treningi w poniedziałek i będzie tak do soboty. Niedziela wolna i w poniedziałek zaczniemy przygotowania do meczu z Lechem Poznań. Święta będą więc dla piłkarzy trochę okrojone.

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 0-0

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Mariusz Pawelec.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 7 430.

Śląsk: Mateusz Abramowicz - Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Lasza Dwali, Mariusz Pawelec (54. Dudu Paraiba) - Jacek Kiełb (72. Krzysztof Ostrowski), Tom Hateley, Tomasz Hołota, Marcel Gecov, Robert Pich - Bence Mervo (84. Konrad Kaczmarek).

Ruch: Matus Putnocky - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Michał Koj, Paweł Oleksy - Kamil Mazek (90+1. Tomasz Podgórski), Łukasz Surma, Łukasz Hanzel, Patryk Lipski, Marek Zieńczuk (82. Łukasz Moneta) - Mariusz Stępiński (81. Michał Efir). 

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Mariusz Rumak | Waldemar Fornalik | Ruch Chorzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje