Piękne sceny w Planicy. Tak żegnano medalistę mistrzostw świata
Konkurs zamykający sezon 2024/2025 Pucharu Świata w skokach narciarskich był również zakończeniem innej, niezwykle barwnej historii. Po 18 latach swoją przygodę ze skokami postanowił zakończyć Michael Hayboeck. Podczas niedzielnych zmagań legendarny austriacki skoczek oddał fenomenalny lot, który idealnie podsumował karierę 34-latka. Na dole zeskoku czekali już na niego koledzy, którzy przez lata mieli przyjemność trenować oraz rywalizować z Hayboeckiem.

Michael Hayboeck to człowiek, którego zna każdy, nawet "niedzielny" fan skoków narciarskich. Swoją zawodową przygodę z tą dyscyplin sportu rozpoczął w 2007 roku. Wówczas zadebiutował w konkursie FIS Cupu w Einsiedeln, zajmując 15. miejsce. Trzy lata później wystartował on natomiast przygodę z Pucharem Świata kiedy to w zmaganiach w Innsbrucku w ramach 58. Turnieju Czterech Skoczni, zajął 17 miejsce. Początek kariery Hayboeck przeplatał występami w Pucharze Kontynentalnym oraz Pucharze Świata, aby ostatecznie zacząć bardziej regularne występy w FIS CUP w sezonie 2010/2011.
Na swój pierwszy sukces w ramach zmagań Pucharu Świata Hayboeck musiał poczekać aż 4 lata, kiedy to podczas konkursu w Wiśle w 2014 roku udało mu się stanąć na najniższym stopniu podium. Najlepszym czasem w jego długoletniej karierze były zmagania w ramach sezonów 2014/2015 oraz 2015/2016, kiedy to zajmował kolejno 5 i 4 miejsce w końcowej klasyfikacji generalnej. Na podium zawodów Pucharu Świata mogliśmy go widzieć łącznie 26 razy (5 na pierwszym miejscu, 8 na drugim miejscu, 13 na trzecim miejscu). W swoim dorobku posiada on między innymi: srebrny medal konkursu drużynowego Igrzysk Olimpijskich w 2014 w Soczi, 3 srebrne oraz 3 brązowe medale mistrzostw świata seniorów oraz 4 złote medale mistrzostw świata juniorów.
Legendarny skoczek zakończył karierę. Koledzy pożegnali Hayboecka
4 lutego Michael Hayboeck przekazał opinii publicznej swoją decyzję o zakończeniu zawodowej kariery sportowej. Jednym z głównych powodów tej decyzji były kwestie rodzinne. Jego rodzina w październiku zeszłego roku powiększyła się bowiem o syna Niklasa. "Plan A to od teraz być tatą! Decyzja o wyznaczeniu granicy nie jest oczywiście decyzją, którą można podjąć z dnia na dzień. W ciągu ostatnich kilku miesięcy coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że po tym sezonie jest idealny moment, aby zakończyć karierę w dobrym nastroju, mieć czas dla rodziny i cieszyć się na nadejście nowych rzeczy. To przywilej, że mogę, a nie muszę podjąć taką decyzję" - mówił wówczas austriacki skoczek.
Jego ostatnim oficjalnym występem był skok oddany między seriami finałowego konkursu Pucharu Świata 2024/2025 w Planicy. Letalnica to niesamowite miejsce i zapewne każdy zawodnik chciałby móc pożegnać się ze swoimi fanami właśnie na tym obiekcie. Hayboeck dostał taką możliwość i wykorzystał ją perfekcyjnie, oddając lot na ponad 230 metrów. Na dole zeskoku czekał na niego cały korowód, składający się z kolegów z reprezentacji oraz innych ważnych dla skoczka osób. Wszyscy ubrani byli w koszulki z charakterystycznym rekinem, z którym nieodłącznie kojarzy się Hayboeck. Z niemałymi emocjami pożegnali oni 34-letniego Austriaka, który przeszedł do historii swojej dyscypliny sportu.
Zobacz również:












