Reklama

Reklama

NHL. Kryzys Chicago Blackhawks

Obrońcy Pucharu Stanleya hokeiści Chicago Blackhawks dostali solidne lanie na własnym lodzie. We wtorek przegrali z Dallas Stars 2-6. Radość "Gwiazd" była tym większa, że zapewnili sobie awans do play-offów.

"Czarne Jastrzębie" już po pierwszej tercji przegrywały 0-4! W 12. minucie straciły dwa gole w odstępie 25 sekund. Kolejna bramka padła, gdy goście atakowali w przewadze, a czarę goryczy w końcówce pierwszej części przelał gol stracony przez obrońców tytułu, gdy atakowali pięciu na czterech.

Wprawdzie w drugiej i trzeciej tercji gospodarzom udało się strzelić po golu, ale rywale w obu przypadkach odpowiadali, pozbawiając ekipę z Chicago złudzeń.

Reklama

To już siódma porażka Blackhawks jeśli wziąć pod uwagę dziewięć ostatnich spotkań. "Nie wiem, w czym tkwi problem" - przyznał Patrick Kane, as Chicago.

"Nie wiem, czy to kwestia pewności siebie, czy czegokolwiek innego, ale musimy znaleźć sposób na to, by naprawić naszą grę i to w trybie pilnym" - skomentował trener Blackhawks Joel Quenneville.

Tymczasem goście są na fali. Wygrali trzeci mecz z rzędu i to mimo kontuzji kilku zawodników.

Sporą niespodziankę sprawili hokeiści Minnesota Wild, którzy pokonali Los Angeles Kings 2-1. Spotkanie było dowodem na to, jak wielkie znaczenie w hokeju ma bramkarz. Devan Dubnyk obronił 38 strzałów i został bohaterem meczu.

Najlepszy zespół ligi Washington Capitals pokonał na wyjeździe Ottawa Senators 4-2.

Dowiedz się więcej na temat: NHL | hokej | Chicago Blackhawks | Dallas Stars | Patrick Kane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje