Reklama

Reklama

El. ME koszykarzy. Mike Taylor: Przepis znaleziony w Saragossie

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w Saragossie mistrza świata Hiszpanię w drugim meczu eliminacji mistrzostw Europy 2021. Trener Mike Taylor w wywiadzie opowiada o przepisie na sukces w Saragossie, jubileuszu Łukasza Koszarka i oczekiwaniu na Adama Waczyńskiego.

Wierzył pan przed meczem, że można wygrać z mistrzem świata na jego boisku?

Mike Taylor (selekcjoner reprezentacji Polski koszykarzy): Zawsze wierzymy, że możemy wygrać. Na tym polega przygotowanie drużyny i sama gra. Najważniejsze dla mnie jest to, że udało się pomóc zawodnikom odbić się po porażce z Izraelem. To mogło ich załamać, wszyscy byliśmy mocno rozczarowani, bo liczyliśmy na zwycięstwo u siebie, na powitanie z kibicami po tak udanych mistrzostwach świata, przy rekordowej widowni, która niesamowicie nas wspierała. Nie trafiliśmy kilku rzutów, nie skończyliśmy wystarczająco dobrze. Dziś można było zobaczyć, że koncentracja, mocne zwrócenie uwagi na detale przyniosło efekt. Jestem bardzo dumny z moich graczy.

Reklama

Do klasyki polskiego filmu zaliczany jest "Rękopis znaleziony w Saragossie" z lat 60. Pan znalazł w tym mieście przepis, który pozwolił pokonać Hiszpanię pierwszy raz od 1972 roku.

- Tak, znaleźliśmy sposób na Hiszpanów. Najważniejsze rzeczy w tym przepisie to zespołowy wysiłek zespołu, wielkie serca. To była wspaniała noc dla polskiej koszykówki. Pracuje się i żyje dla takich meczów. Takie zwycięstwo smakuje wyjątkowo. Pokonaliśmy mistrzów świata, do tego na ich parkiecie i w sytuacji, kiedy nikt na nas nie stawiał. Naprawdę jestem dumny z zespołu. Każdy zawodnik dołożył swoją cegiełkę do sukcesu, większą lub mniejszą.

Widać było dobre przygotowanie drużyny do spotkania...

- Graliśmy dobrze już przeciwko Izraelowi. Potrzebowaliśmy tylko poprawić się na kilku obszarach. I dziś to zrobiliśmy. Z Hiszpanią w ostatnich latach graliśmy trzy razy, znaliśmy jej system. Byliśmy skoncentrowani. Trzeba było dopracować kilka detali w defensywie, przygotowanych przez sztab szkoleniowy. Kluczową kwestią dla zwycięstwa była też świetna obrona. Zawodnicy wykonali znakomitą pracę, ściśle realizując założenia. Wyszli do gry z wiedzą i przełożyli to na boisku.

W którym momencie pomyślał pan, że już wygraliście?

- W trakcie meczu nigdy nie możesz się zrelaksować. Każdy był skoncentrowany do końca, wszyscy ciężko pracowali, robili swoje. Dobrą zmianę dał Olek Balcerowski, który wszedł na boisko, gdy pojawiły się kłopoty z faulami. Naprawdę pomógł drużynie, zrobił różnicę. Ten zespół wciąż czyni postępy.

Łukasz Koszarek rozegrał 200. mecz w reprezentacji, A.J. Slaughter znów był jej liderem...

- Mam wielki respekt dla Łukasza, który świętował 200. mecz w kadrze. Jest legendą polskiej koszykówki. A.J. Slaughter jest kapitalny. Zawsze stawiałem na niego. Te dwa mecze w jego wykonaniu były rewelacyjne. Przejął rolę lidera, po tym jak w zespole zabrakło Adama Waczyńskiego i Mateusza Ponitki. Po raz kolejny pokazał, że ma wielkie serce do gry dla reprezentacji Polski.

Pytanie o Waczyńskiego. Powoła go pan przed turniejem eliminacyjnym do igrzysk olimpijskich, który w czerwcu odbędzie się na Litwie?

- Chcę widzieć Adama w drużynie. Oczywiście chcemy pojechać na Litwę w najsilniejszym składzie. Cały czas byłem z nim w kontakcie. Mam nadzieję, że to, co nie służy sprawie reprezentacji zostawimy za nami i spojrzymy przed siebie. Adam jest wielkim zawodnikiem w polskiej koszykówce i wspaniałą osobą. Czasem w życiu popadamy w konflikty, czasami podejmujemy złe decyzje. Teraz najważniejsze jest znaleźć rozwiązanie, razem nad tym popracować.

W Saragossie rozmawiał Marek Cegliński


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje