Reklama

Reklama

Szurkowski: To był najlepszy rok dla polskiego kolarstwa

Ryszard Szurkowski wysoko ocenił tegoroczne osiągnięcia polskich kolarzy. - To był najlepszy sezon w historii tej dyscypliny w naszym kraju. Oby był początkiem długiej, dobrej serii "Biało-czerwonych" na różnych trasach - powiedział.

Sukcesy Michała Kwiatkowskiego, który w niedzielę stanął na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata w hiszpańskiej Ponferradzie czy Rafała Majki, Przemysława Niemca, Mai Włoszczowskiej i brązowy medal MŚ juniorki Agnieszki Skalniak uzasadniają, zdaniem pierwszego polskiego czempiona globu w kolarstwie, tę opinię.

Czterokrotny triumfator Wyścigu Pokoju twierdzi, że nie da się porównać osiągnięć Kwiatkowskiego i Majki, który wygrał dwa etapy i triumfował w klasyfikacji górskiej Tour de France, a także został zwycięzcą Tour de Pologne.

Reklama

- Od dłuższego czasu w kolarstwie zawodowym obserwujemy ścisłą specjalizację. Jedni wyróżniają się w wyścigach etapowych, inni w klasycznych. Kolarzy wszechstronnych, jak Hiszpan Alejandro Valverde, jest mało - ocenił.

68-letni Szurkowski uważa, że w przyszłości należy się spodziewać kontynuacji dobrych wyników.

- To początek długiej, dobrej serii naszych kolarzy. Kwiatkowski ma dopiero 24 lata i może pokusić się o powtórzenie znakomitego wyniku. Podobnie Majka. Chociaż, obym był złym prorokiem, bywa, że kolarze zdobywają najcenniejsze tytuły u progu kariery. Ale wierzę w obu naszych asów, którym rosną następcy - zaznaczył.

Dodał, iż dużym wyzwaniem będą dla nich igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro za dwa lata.

Przed 41 laty Szurkowski, jako pierwszy Polak, wywalczył w Hiszpanii mistrzostwo świata w wyścigu szosowym ze startu wspólnego. Jednak często wraca wspomnieniami do lat poprzedzających ten start.

- Częściej wspominam trzy lata poprzedzające start w Barcelonie i dążenie do wyznaczonego celu, którego z różnych powodów nie mogłem osiągnąć. Ale mentalnie byłem przygotowany na mistrzostwo i wierzyłem w swoje możliwości. Byłem czwarty, uczestniczyłem w ucieczkach, przyjeżdżałem na metę w ścisłej czołówce. Wielokrotnie ćwiczyłem odjazdy, który to element z powodzeniem zastosowałem w Barcelonie - wspominał.

Po nim zaszczytny tytuł mistrza świata zdobywali wśród amatorów w szosowym wyścigu ze startu wspólnego Janusz Kowalski (1974), Lech Piasecki (1985) i Joachim Halupczok (1989).

Szurkowski w MŚ w 1973 roku wyprzedził Stanisława Szozdę. Rok później ponownie stanął na podium, zdobywając w Montrealu srebrny krążek. Złoty przypadł wtedy Januszowi Kowalskiemu. W dorobku ma także m.in. dwa srebrne medale olimpijskie wywalczone w jeździe drużynowej na czas w 1972 i 1976 roku. Cztery razy (1970, 1971, 1973 i 1975) wygrywał Wyścig Pokoju, największą amatorską imprezę na świecie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje