Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Raków Częstochowa. Siermiężny futbol nie jest akceptowany przez właściciela

Zespół Rakowa Częstochowa w wielkim stylu, z pozycji lidera pierwszej ligi, awansował do Lotto Ekstraklasy. Głównym budowniczym beniaminka jest zatrudniony od kwietnia 2016 roku trener Marek Papszun, którego zaufaniem obdarzył właściciel klubu spod Jasnej Góry, Michał Świerczewski.

Promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej piłkarze Rakowa zapewnili sobie na cztery mecze przed końcem trwającego sezonu. W 30. kolejce drużyna spod Jasnej Góry pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała i po 21 latach upragniony powrót do Ekstraklasy stał się faktem. W przeszłości częstochowianie występowali w ekstraklasie w latach 1994-98. Jeśli dodać do tego dotarcie do półfinału Pucharu Polski (porażka w siebie z Lechią Gdańsk 0-1), to wyłania się zespół, za którym fantastyczne miesiące.

Kluczowym architektem projektu pod tytułem "Raków w Ekstraklasie" jest (jeszcze) nieznany szerzej trener 44-letni Marek Papszun. Szkoleniowiec wcześniej pracował m.in. w przeciętnej Legionovii, a następnie w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki, z którego trafił właśnie do Częstochowy.

Reklama

W obszernej rozmowie z "Przeglądem Sportowym" właściciel Rakowa Michał Świerczewski zdradza, choć jeszcze nie w pełni, co sprawiło, że przed trzema laty, a de facto w 2015 roku, zwrócił uwagę na Papszuna i postanowił powierzyć mu budowę Rakowa.

"Cały proces zatrudnienia trenera był bardzo skomplikowany. (...) To był mój autorski pomysł, ale zasięgałem opinii. (...) Osoby te nie były w stanie powiedzieć jednoznacznie, że jest to świetny trener, ale wypowiadały się pozytywnie, określiły go jako ‘ciekawego człowieka’" - sięgnął pamięcią szef klubu i przyznał, że rekrutacja nie była fikcją, bo "trener obok właściciela i prezesa to najbardziej istotna osoba".

Świerczewski przyznał, że Papszun najbardziej urzekł go wizją gry, wspólną z jego filozofią, która zakładała system z trzema obrońcami, a do tego czterema pomocnikami i trzema napastnikami. - Dzięki temu możemy grać tak, jak chcemy. Oczywiście w zależności od przeciwnika, bo jeśli będziemy mierzyć się z kimś silnym, taktykę trzeba będzie modyfikować - powiedział właściciel, a zapytany o zdominowanie Lechii Gdańsk w drugiej połowie meczu w Pucharze Polski, nieco puścił oko: - Jeśli przyjedzie Barcelona, tak dobrze nie będzie to wyglądało. Ale ogólnie jako Raków Częstochowa mamy wizję, że chcemy grać fajnie dla oka. Musimy sprawiać frajdę kibicom i nie jest akceptowalne, żeby prezentować siermiężny futbol, polegający na wybijaniu - podkreślił Świerczewski.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL