Reklama

Reklama

Tomasz Adamek wrócił na salę treningową. To oznacza powrót na ring?

W historii boksu nie sposób zliczyć pięściarzy, w tym wielkich mistrzów, którzy nie potrafili definitywnie zawiesić rękawic na kołku i co najmniej raz wracali na ring. Tą samą, wydeptaną drogą kroczy 40-letni Tomasz "Góral" Adamek, który niezbyt długo wytrwał na sportowej emeryturze. Były mistrz świata niechybnie wraca na ring.

Na oficjalne ogłoszenie tej decyzji jeszcze nie przyszedł czas, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że najbardziej utytułowany polski pięściarz zawodowy Tomasz Adamek wznawia karierę. 

Reklama

Wiek "Górala", oceniając pod kątem atutów, na jakich bazował w ringu w najlepszym okresie kariery, z pewnością nie jest jego sprzymierzeńcem, ale rutyna i doświadczenie mogą wystarczyć do pokonania rywala (rywali?) z szerokiej czołówki.

Adamkowi, przez lata przyzwyczajonemu do seryjnego wygrywania, trudno pogodzić się z faktem, że piękną karierą miałby zakończyć porażką. A przypomnijmy, że w ostatnim pojedynku pięściarz z Gilowic przegrał przez nokaut na ringu w Krakowie z Erikiem Moliną. 

Stawka tamtej konfrontacji była niebagatelna, bo Amerykanin dzięki wywalczeniu wakującego pasa federacji IBF Intercontinental, już w kolejnym starciu zmierzył się o mistrzostw świata wagi ciężkiej.

Konfrontacja Moliny ze znakomitym atletą Brytyjczykiem Anthonym Joshuą zakończyła się dla Amerykanina brutalną weryfikacją. Joshua zaserwował pretendentowi ciężki nokaut już w trzeciej rundzie, a walka zakończyła się roztropną decyzją sędziego.

Aż strach pomyśleć, co stałoby się z Adamkiem w konfrontacji z Joshuą, choć niewykluczone, że "Góral" z Gilowic podążyłby inną drugą lub definitywnie zakończył karierę, mając zwycięstwo na koncie.

A tak bilans ostatnich walk Adamka nie rzuca na kolana. Od 2014 roku były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej przegrał trzy pojedynki, a wygrał tylko raz, z emerytowanym Przemysławem Saletą.

Wiadomo, że jeśli Adamek oficjalnie powie "tak", jego trenerem definitywnie już nie będzie Roger Bloodworth, któremu Polak pozostawał wierny przez wiele lat. Powrót na ring utytułowanego pięściarza zapewne będzie głównym wydarzeniem kolejnej gali z cyklu Polsat Boxing Night.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje