Reklama

Reklama

Steve Cunningham walczy dla chorej córeczki

Dziś w nocy Steve Cunningham (25-6, 12 KO) na ringu w Atlantic City nie tylko stanie naprzeciw Manuela Quezady (29-7, 18 KO) w walce rankingowej. Dla niego będzie to również walka o córeczkę.

 Popularny "USS" wraz z żoną wciąż czekają na transplantację serca dla 8-letniej córeczki Kennedy. W razie wygranej pieniądze za kolejne potyczki będą znacznie większe, a te rodzinie z Filadelfii na pewno się przydadzą.

- Naprawdę potrzebuję pieniędzy, choć z drugiej strony wciąż mam w planach odzyskanie tytułu mistrza świata - nie ukrywa były dwukrotny champion kategorii junior ciężkiej, obecnie próbujący swych sił w wadze ciężkiej.

Przeciwnikiem Steve'a będzie cięższy o dokładnie dziesięć kilogramów Manuel Quezada (29-7, 18 KO), swego czasu notowany w czołówce rankingu WBC.

- Quezada to taki prawdziwy, naturalny ciężki. Rywalizował już z poważnymi zawodnikami, dlatego nie mogę się już doczekać tej konfrontacji. I nie chodzi mi tylko o suchy wynik, ponieważ mam zamiar wypaść bardzo korzystnie na jego tle - dodał 37-letni Cunningham.

Przypomnijmy, iż ten pięściarz ma już za sobą po dwie potyczki z Krzyśkiem Włodarczykiem oraz Tomkiem Adamkiem. Z "Diablo" ma bilans remisowy, zaś z "Góralem" przegrał dwukrotnie, przy czym druga porażka była po bardzo wyrównanej walce, gdzie wynik mógł pójść w obie strony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL